Wyjazd w góry Iranu to wyzwanie nie tylko kondycyjne. Wędrówka przez te gorące tereny wymagać będzie specyficznego systemu ubrań oraz sprzętu. Ten ostatni musi być lekki, gdyż przy 40-stopniowym upale każdy gram będzie ciążył niczym ołów. Postanowiłem więc, w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, jakie dzielą mnie od wyjazdu, opowiedzieć o patentach, jakie zamierzam zastosować w tej drodze. Takich, które ochronią mnie w tych trudnych warunkach i sprawią, że mój bagaż będzie lekki. Dziś opowieść pierwsza: o tym, jak szukałem przepisu na superlekki dach nad głową.
W poszukiwaniu lekkiego schronienia
Od powrotu z zimowego przejścia Słowacji chodziło mi po głowie skonstruowanie dla siebie schronienia, które dałoby mi komfort zbliżony do mieszkania w namiocie, ale było lżejsze i zajmowało mniej miejsca w bagażu. Rozważałem różne pomysły i możliwe materiały, aż w końcu zdecydowałem się na najprostszy – płachtę czyli tarp, prostokątny kawałek materiału, który można rozłożyć na różne sposoby dzięki znajdującym się na niej pętlom.
Tak się złożyło, że od kilku lat kurzył się w mojej piwnicy duży kawałek nylonu żaglowego, służącego do szycia lekkich żagli, tzw. spinakerów. Wyprodukowany w jaskrawożółtym kolorze, służył za żagiel, później transparent, a na koniec plandekę do przykrywania sprzętu w jakimś warsztacie. Dostałem go 5 lat temu i w tym sezonie nareszcie znalazłem dla nie go zastosowanie.
Uszyć płachtę. Ale jak? Po pierwsze projekt. O ten nie było trudno. Po przejrzeniu gotowych modeli zdecydowałem się na uszycie płachty o wymiarach 3,5 x 3 metry i sprawdzenie, czy taki rozmiar będzie odpowiedni. Wzorowałem się na modelu Tarp 10XP Hilleberga, przyjmując niemal te same wymiary. Aby można jej było nadać kształt schronienia, potrzebowała kilku pętli wykonanych z taśmy. Zdecydowałem, że umieszczę je w każdym rogu, pośrodku każdego boku oraz w centrum płachty, na przecięciu jej przekątnych. Spełniają one dwie role: gdy rozbijemy płachtę tak jak namiot, mocujemy je do ziemi za pomocą szpilek, a płachtę ustawiamy na dwóch kijkach teleskopowych lub, gdy ich nie mamy, patykach. Gdy rozciągamy ją płasko między drzewami, przez pętle przeplatamy linki mocujące. Taka konstrukcja daje mnóstwo możliwości i przy rozbijaniu obozowiska ogranicza nas głównie nasza kreatywność.
Po drugie wykonanie. Tu z pomocą przyszła mi koleżanka władająca maszyną do szycia. Dla Gosi taka praca jest chlebem powszednim, gdyż zarabia nią na życie, tworząc i malując. Podczas krótkiego spotkania ustaliliśmy jak ma wyglądać gotowy produkt, jednak w kwestii detali zdałem się na jej doświadczenie. Po kilku dniach mój projekt był gotowy i pierwsza płachta trafiła w moje ręce. Po rozłożeniu w pobliżu domu przybrała taki oto kształt:

Co jest potrzebne by powstał taki tarp?
- tkanina żaglowa typu „spinaker” o wymiarach ok. 400 x 320 cm, gramatura około 35 g/m kwadr.
- nić poliestrowa do szycia maszynowego,
- taśma polipropylenowa szer. 15 mm – 220 cm,
- podwójna taśma typu rzep – 25 cm,
- maszyna do szycia,
- osoba, która to wszystko ogarnie.
A oto zdjęcia i opis wykonania napisany przez Gosię, nieznacznie uzupełniony przeze mnie:
„1.Pracę zaczynamy od wycięcia z tkaniny odpowiadającego nam prostokątnego kształtu. W przypadku tej płachty dodałam po 6 cm z każdej strony. W ten sposób wzdłuż wszystkich krawędzi mogłam zaszyć listwę podwójnie złożoną o szerokości 3 cm (zdj. poniżej). Do szycia użyłam nici poliestrowych o grubości 60. Stopka maszyny do szycia jest teflonowa, dzięki czemu nie ślizgała się na powierzchni materiału (spinaker) i nie powstały żadne naciągnięcia lub marszczenia.

2.Aby równo podwinąć listwę na krawędzi można albo narysować przez całą długość linię (np. „znikającym markerem”) albo monitorować linijką odległość szwu od krawędzi podczas szycia.

3.Kiedy już wszystkie krawędzie zostały podwójnie przestębnowane, z tej samej tkaniny wycięłam 8 kwadratów o bokach 12×12 cm. Następnie złożyłam je po przekątnej, aby powstały trójkąty. Doszyłam taki trójkąt w każdym narożniku płachty oraz w połowie długości każdego boku.

4.Następnym krokiem jest pocięcie taśmy o szerokości 15 mm na odcinki 24 cm. Można to zrobić nożyczkami, a następnie nad płomieniem stopić lekko końcówki albo wykorzystać palnik gazowy z nożem, który jednocześnie kroi i topi sztuczne włókna. Jest to konieczne, ponieważ bez topienia splot taśmy się rozplącze.
5.Taśmy przyszyłam w sposób widoczny na zdjęciach poniżej, tak aby długość pętli od narożnika lub krawędzi płachty miała 6 cm. Taśmy przyszyte zostały w dwóch punktach kilkoma ściegami.



6.Na koniec zaznaczyłam środek płachty i przyszyłam po jej dwóch stronach kwadraty z materiału takie, a następnie ostatni pasek – tym razem jako odstającą pętlę (zdj. 7), szyjąc „kopertkę” dwukrotnie, szew obok szwu (aby nie powiększać dziurek od igły, ale by był podwójnie mocny szew). Pętla ma mniej więcej 20 cm długości, dzięki czemu będzie można zaczepić ją np. o gałąź.

7.Ostatnim zadaniem było uszycie prostego pokrowca zamykanego na rzepowe paski. Wielkość jest nieco większa od poskładanej płachty, a na zdjęciu poniżej porównanie z formatem A4.

I finito :D”
Wymiary płachty po rozłożeniu: długość 350 cm, szerokość 310 cm (10,85 metra kwadratowego). Waga: 580 g bez szpilek.
Wrażenia po pierwszym rozstawieniu
Do rozstawienia płachty jak na zdjęciu potrzebne są: 2 kijki teleskopowe, 4 metry linki do naciągów i 6-8 szpilek. 2 lub 3 szpilki utrzymują każdy bok, 2 kolejne służą jako odciągi do masztów wykonanych z kijków. Oczywiście kijek teleskopowy można zastąpić zwykłym patykiem, byle wystarczająco sztywnym.
Pętlę znajdującą się pośrodku krótszego boku przekładam przez uchwyt kijka i przekładam od góry pasek nadgarstkowy kijka w sposób pokazany na zdjęciach poniżej. Dzięki temu nie zerwie jej nawet silny wiatr. Kijki wbijam prowizorycznie w ziemię, mocuję odciągi, po czym koryguję ułożenie kijków jeśli to konieczne. Na koniec za pomocą 6 szpilek naciągam boki płachty. W dobrych warunkach montaż trwa 3 minuty.


Jako odciągów używam cienkiego repa wspinaczkowego 0,9 mm.
Tak rozstawiona płachta ma długość 350 cm, wysokość 115 cm, co zapewnia komfortowe siedzenie i przemieszczanie się wewnątrz, zaś szerokość 210 cm. Wielkość taka da schronienie nawet 6 osobom bez bagaży lub 2-3 osobom podróżującym z rowerami, jeśli położą rowery na jednym końcu, jeden na drugim. 2 osoby zmieszczą się pod nią, mając bardzo dużo miejsca. Dla jednej osoby taka płachta wydaje mi się za duża, chyba że ktoś jest bardzo wymagający, potrzebuje dużo przestrzeni lub chce rozbić obóz na dłuższy czas. Podczas wielu dni lub tygodni obozowania pod jakąś duża górą taka płachta może pełnić rolę kuchni/jadalni lub magazynu na sprzęt dla niewielkiego zespołu.
Płachtę należy ustawić bokiem do spodziewanego kierunku wiatru. Gdy podmuchy są zmienne, ustawiamy ją według najczęstszego. Wiatr wiejący z boku powoduje, że jedna strona płachty lekko się kładzie. Jeśli potrzebujesz sztywniejszej konstrukcji, trzeci kijek teleskopowy pośrodku usztywni szczyt płachty. W geometrycznym środku płachty znajduje się też pętla z taśmy – po odwróceniu naszego schronienia „do góry nogami” można zaczepić trzeci kijek do tej centralnej pętli. Taki centralny maszt utrudni jednak poruszanie się wewnątrz. Nie jest zresztą zawsze konieczny. Jeśli biwakujesz w lesie, za pomocą cienkiej linki możesz poprowadzić odciąg ze środka płachty do jakiegoś drzewa w sąsiedztwie. Ten prosty zabieg sprawi, że nie będzie ona tak łatwo poddawać się wiatrowi. Dobrze rozpięta nie szeleści mocno na wietrze, wymaga jednak dobrego naciągnięcia 8 szpilkami.
Gdy obozujesz w lesie możesz rozłożyć płachtę między drzewami, tworząc rodzaj płaskiego lub lekko pochyłego dachu, pod którym można się schować przed deszczem. Sposobów na rozstawienie takiego schronienia jest wiele.
Kolor schronienia sprawia, że wewnątrz jest widno. Dodatkowo światło wpada przez obydwa wejścia, w środku jest więc jaśniej niż w zamkniętym namiocie. Jasny kolor ma jednak pewną wadę: przyciąga owady. Po jasnożółtej powierzchni można pisać markerem, co pozwala zamienić Twoje schronienie w tablicę ogłoszeń lub księgę pamiątkową (jak na tym zdjęciu).

Płachtę można obrócić „do góry nogami”, centralną pętlą skierowaną do dołu, wykorzystując ją jako uchwyt na lampę, wisząca kuchenkę typu Jetboil lub sprzęt, który nie powinien leżeć na ziemi.
Kijki po wbiciu w ziemię i naciągnięciu mogą być lekko wygięte na zewnątrz. Mocowanie pętli do kijków jest proste i pewne, jeśli zrobisz to jak na zdjęciu powyżej.
Odciągi utrzymujące kijki muszą być mocno napięte. W pierwszej wersji zastosowałem cienki repsznur o średnicy 0,9 mm. Długość odciągu powinna wynosić 200-250 cm.
Tarp „jedynka”
Prototyp wypadł bardzo dobrze, uznałem jednak, że dla kogoś takiego jak ja, a więc samotnej osoby przenoszącej się każdego dnia w nowe miejsce, jest on zbyt duży. Postanowiłem więc go odchudzić i poprosiłem Gosię o uszycie mniejszego modelu. Płachta „jedynka” ma taką sama konstrukcję, umiejscowienie pętli w rogach i na bokach oraz sposób szycia. Jej wymiary to 250 na 280 cm (jest krótsza o 100 i węższa o 30 cm). Po rozstawieniu jak na zdjęciu poniżej utworzyła schronienie o długości 250 cm, wysokości 90 cm i szerokości 220 cm. Takie wymiary dają duży komfort jednej osobie lub przyzwoity 2 osobom. Powierzchnia materiału zmniejszyła się o 25%, z 10,85 m kw. do 7 m kw. Waga całości spadła do 400 g bez szpilek. Do małej płachty uszyty został też mniejszy pokrowiec.
Tak prezentują się moje schronienia:

Od lewej: płachta w wersji dużej 3 x 3,5 m, namiot Zeus 1 Eureka, płachta w wersji małej 2,8 x 2,5 m.

Na tym zdjęciu łatwo porównać przestrzeń użytkową każdego ze schronień – namiot zajmuje ostatnie miejsce.

Objętości zajmowane przez (od lewej): namiot, dużą i małą płachtę. Kijek teleskopowy ma długość 65 cm.
Ponieważ materiał miałem za darmo, jedynym wydatkiem był koszt pracy Gosi, który wyniósł 120 zł za duży i 100 zł za mniejszy model.
Jakie zalety ma moje nowe schronienie? Przede wszystkim waga i miejsce w plecaku. Po zrolowaniu moja mała płachta zajmuje objętość litrowej butelki. Mój namiot jedynka – około 6 razy więcej. Waga namiotu to 1300 g, płachty – 400 g. Różnica w ciężarze wynosi więc prawie kilogram – w pustynnych i upalnych górach Zagros, gdzie liczyć się będzie każdy gram wyposażenia, to potężna różnica. Odpada też dźwiganie masztów stelaża, które można zgubić lub złamać. Tarp umożliwia dowolność w rozkładaniu: mogę stworzyć z niego schronienie wąskie, ale wysokie, pod którym wygodnie usiądzie 1 lub 2 osoby. Mogę też tak wyregulować długość kijków, by otrzymać zadaszenie niskie, ale znacznie szersze, mogące pomieścić nawet 3 osoby. I to w schronieniu ważącym 400 gramów! Przestrzeń pod płachtą jest większa niż pod namiotem, choć po rozstawieniu zajmują podobną powierzchnię. Tarp oferuje lepszą wentylację. Jest niezależny od posiadanego przez nas sprzętu, nawet nie mając kijków teleskopowych możemy do jego rozpięcia użyć zwykłych gałęzi lub zawiesić go na okolicznych drzewach. Jest też tani.
Wady? Nie daje osłony przed żywiołami ze wszystkich stron jak namiot, choć można minimalizować wpływ deszczu i wiatru odpowiednim rozstawieniem płachty. Kolor mojego modelu przyciąga owady, za cenę światła które przepuszcza. W przeciwieństwie do namiotu typu „kopułka” tarp nie jest samonośny i wymaga czegoś, na czym można go rozpiąć. Daje mniej prywatności i słabiej odgradza nas od otoczenia, ewentualnych sąsiadów lub nieproszonych gości, ludzkich bądź zwierzęcych. Przy silnym wietrze czas rozkładania płachty może być dłuższy. Ze wszystkich tych wad tylko słabsza ochrona przed pogodą i zwierzętami wydaje mi się warta rozważenia. Pozostałe, w warunkach w jakich zazwyczaj wędruję, nie będą istotne. Gdy chodzę po górach, niemal zawsze mam wokół siebie coś na kształt patyków, na których rozbiję płachtę. A ponieważ wędruję sporo w miejsca nieuczęszczane, nocni goście i hałaśliwi sąsiedzi nie należą do częstych. gdybym mógł, bez wahania zabrałbym moją lekką płachtę na zimowe przejście Słowacji, oszczędzając przy tym kilogram wagi i sporo miejsca w plecaku.
Pod względem ochrony jaką daje, namiot może nieznacznie przeważać. Gdy wziąć pod uwagę przestrzeń użytkową, możliwość dopasowania kształtu do ilości lokatorów, wagę, objętość po spakowaniu, prostotę konstrukcji i cenę – tarp zwycięża. Zanim jednak moja zrób-to-sam płachta stanie się moim domem na 3 miesiące w Górach Zagros, chcę wypróbować ją w naszych górach. Wtedy przyjdzie czas na opracowanie szczegółów, na przykład sposobu mocowania odciągów.
Jeśli dysponujesz odpowiednim materiałem i szukasz osoby, która uszyje dla Ciebie podobne schronienie, możesz napisać do Gosi. Po doświadczeniu nabytym w pracy nad moim projektem na pewno chętnie pomoże:



57 odpowiedzi
Witaj 🙂
Czytając Twojego bloga często natykałam się na zwariowanie długie wyprawy i korzyści w tym związane. Mam jednak pytanie odnośnie wiz. Informacje o paszporcie i wizach przeplatają się rzadko. Co jeśli pojedzie się w miejsce gdzie wiza jest krótka (30dni) i na miejscu nie ma możliwości jej przedłużenia – na przykład utknie się gdzieś w górach lub kradzież spowoduje nie tylko brak części ekwipunku ale też pieniędzy i drogi komunikacji ze znanym światem? Lub takiej możliwości prawnej nie ma w ogóle? Jak to prawnie rozwiązać – najlepiej bez ekstradycji tylko z przepuszczeniem przez granicę w celu kontynuowania podróży. Są pewnie kraje w których przepisy te nie są bardzo respektowane – w sensie takim, że na miejscu da się z tego wyplątać (Indie?) ale co zrobić w Birmie? Czy przydarzyły Ci się takie sytuacje? Myślę, że taki temat byłby fajny na kolejną notkę – jak podróżować długo i (zazwyczaj) szczęśliwie 😉
Pozdrawiam i życzę niesamowitych wrażeń w Iranie!
Jeśli jesteś w kraju gdzie obowiązuje wiza czasem można próbować ją przedłużyć. Tak jest w Iranie, gdzie moją, prawdopodobnie 30 dniową wizę, będę musiał przedłużać aż dwa razy. W innych krajach można próbować wyjechać do sąsiedniego państwa i wyrobić po raz kolejny wizę do tego samego kraju, by do niego wrócić. Przez długi czas wiele osób żyło tak w Tajlandii, choć teraz częściowo ten proceder ukrócono.
Jeśli zgubisz paszport w drodze musisz to zgłosić – rzuć okiem na ten wpis sprzed roku, on to wyjaśnia.
A jeśli bez pozwolenia „zasiedzisz” się w jakimś kraju Twoja sytuacja zależy od tego gdzie jesteś. W Nepalu będzie to opłata za każdy dzień w chwili wylotu, nic wielkiego. Zazwyczaj wiąże się to z jakąś opłatą/grzywną, ale wtedy gdy czas o jaki przekroczyłaś 2wazność wizy liczy się w dniach czy tygodniach. gdy zasiedzisz się gdzieś na długo lub jesteś w jakimś restrykcyjnym kraju może przytrafić Ci się nawet deportacja i zakaz wjazdu na kolejnych kilka lat.
Wizę przesiedziałem tylko raz, w Iranie właśnie, o 1 dzień. Uiściłem opłatę za jej przedłużenie plus niedużą grzywnę i na tym się skończyło.
Hej, ja przedłużałem irańską wizę w grudniu ubiegłego roku i w styczniu tego roku, w Shirazie i Kermanie. Niestety, nigdzie nie chcą przedłużać o 30 dni, dają jedynie 15. Więc będziesz się musiał jakoś postarać i być bardzo przekonywujący… Starałem się o przedłużenie w Ahvaz, ale odsyłali mnie do Teheranu! Więc… Pomyślałem nawet, że mogłoby Ci pomóc (w różnych sytuacjach), jakby jakieś irańskie media napisały co nieco o Twojej wyprawie, Irańczycy są dumni ze swojego kraju i jego walorów, ale mało kto ogarnia takie aktywności jak porządny górski trekking….na pewno będą w pozytywnym szoku 🙂
Jako odciągów używam cienkiego repa wspinaczkowego 0,9 mm.
Gdzie taki rep można dostać ?
Kiedyś chyba produkował go Tendon, pod nazwą rep lawinowy PES 0.9. Teraz niestety nie mogę go znaleźć i bardzo tego żałuję, bo kończą mi się zapasy :/
Ja osobiście korzystam do tego z plecionki wędkarskiej. Niech nazwa nie zmyli – to po prostu linka z dyneemy (lub odpowiednika) wykorzystywana zamiast żyłki na duuuużą rybę 😉 Średnica 1mm ma wytrzymałość około 120kg.
Dzięki za podpowiedź. Plecionki wędkarskie dotychczas odrzucałem, bo najgrubsze na jakie trafiałem miały 0,4 mm. Widzę jednak, że bywają nawet 1,2 mm, o wytrzymałości 150 kg. To świetny wynik. Zainteresuje się 🙂
Nie dawno kupiłem sobie 3×1,5 tyveku i planuję z niego zrobić fuzję bivy i tarpa. Dzisiaj będę mierzyć materiał, a w czwartek spróbuję ogarnąć krawcową. Jak widzę ten pokrowiec i te wzmocnienia na rogach to żałuję, że nie wziąłem więcej materiału.
Świetny projekt! Mam nadzieję, że się sprawdzi 😉
Maćku, a jak ma wyglądać takie połączenie, bo brzmi ciekawie? Tarp to płachta, a bivy to pokrowiec na śpiwór. Połączysz jakoś jedno i drugie? Jaki masz projekt?
Projekt mam w głowie, a dzisiaj przeleję go na papier, wymierzę i naszkicuję na materiale. Trochę boję się o wodoszczelność takiego rozwiązania. Mam pewien patent, jednak martwię się czy to wystarczy. W dodatku zależy mi na niskiej wadze i relatywnie niskiej cenie, więc nie mogę zbytnio szaleć… W skrócie materiał zostanie uszyty tak, że będzie na co dzień robił za bivi, a upalne dni można z niego zrobić tarp.
Wybacz, że tak enigmatycznie piszę, obiecuję wrzucić pełny wpis z fotkami na swojego bloga (gdzieś początkiem przyszłego miesiąca – gdy go przetestuję podczas urlopu).
P.S. znasz wytrzymały materiał sprzedawany na metry, z którego da się zrobić moskitierę?
Niestety nie. Może kup tanio jakąś moskitierę i wytnij odpowiedni kształt?
Znalazłem na allegro namiot tropikalny z demobilu ale z wysyłką to koszt ponad 40zł, a zwykła siatka/ moskitiera na okno jest zbyt sztywna. Rozkminiałem agrowłókninę ale kiepsko oddycha i łatwo się drze. Przejadę się jeszcze po sklepach z tkaninami…
Prosta firanka powinna wystarczyć, koszt nie będzie duży.
Cześć Łukasz,
Bardzo ciekawy artykuł i przydatny, ponieważ sam szukam osoby, która uszyje dla mnie tarp (jednak te firmowe są czasem tak niewymiarowe, że aż niepraktyczne). Do rzeczy. Wielkim orędownikiem spania pod tarpem w warunkach letnich jest mój przyjaciel z Wrocławia – Tadek, który był w rocznej podróży dokoła świata. Tam co prawda miał namiot, który jednak zapewnia komfort, zwłaszcza w tropikach, ale piszę o jego wojażach ponieważ chcę zaznaczyć, że na się na sprawie. W polskich górach stosuje tarp, który widzisz na tym zdjęciu:
http://1.bp.blogspot.com/-fFB7QhdxWck/U3usWCCUFHI/AAAAAAAACwY/pvVH2kE3pbE/s1600/132izerymajowka2014d2.JPG
Podczas majówki, mogłem zobaczyć jak szybko, w warunkach nocnych rozkłada się ten domek, i jak wielka jest jego przydatność (uniwersalność, a jednocześnie modyfikacja). Płachta nie jest zrobiona z nylonu, ponieważ trochę szeleści, co przy wietrze może być uciążliwe, ale może twój materiał jest delikatniejszy.
Do rozłożenia stosuje jedną linkę repową, szpileczki, ale tworzy inny układ kijków, moim zdaniem praktyczniejszy i zdecydowanie bardziej odporny na wiatr. Stawiają mniejszy opór, w razie czego lekko się uginają, nie blokują wejścia, a cała konstrukcja jest wytrzymalsza (wbite pod kątem są dla siebie przeciwwagą). Odciągi idą równolegle do ułożenia kijków. Wszystko podnosi się za pomocą jednego pociągnięcia linki.
Myślimy nad modyfikacją tarpa, czyli zamknięcie wlotów i wylotów poprzez doszycie trójkątnych „drzwiczek”, jednak to kolejne gramy.
Moim zdaniem tarp to genialny pomysł.
Więcej zdjęć z moich wyjazdów znajdziesz na blogu (w trakcie budowy, przenoszę na wordpress) pod adresem http://www.rafalmaciak.pl
http://www.rafalmaciak.pl/2014/05/majowka-w-izerach-cz1.html
Pozdrawiam i trzymam kciuki za twoją wyprawę. Rafał.
Ciekawy sposób rozkładania, wypróbuje go u siebie. Mogę spytać z jakiego materiału jest plachta Twojego kolegi na zdjęciu?
Nie wiem dokładnie, jakiej gramatury, ale trochę grubszy poliamid silikonowany (szwy klejone). Dowiem się o szczegółach materiału i podam link wieczorem. Sposób rozkładania wart uwagi, daj znać, co sądzisz.
Panowie,
Takie pytanie do praktyków: w sytuacji gdy jest dobra pogoda to domyślam się że taki tarp fajnie się sprawdza a co jest jeśli pada deszcz?
– co podkładacie pod śpiwór jeśli musicie rozłożyć daszek już nad wilgotnym terenem? Sama karimata się chyba nie sprawdza (wielkość zbyt mała) ? A przy braku dobrej izolacji od podłoża śpiwór nie nasącza się wodą jeszcze szybciej?
– zaczyna podać w nocy, rano wszędzie są pozostałości deszczu jak i poranna rosa – czy nie ma jej też na śpiworze i wszystkim co macie rozłożone pod tarpem?
Pzdr
Krzysztof
podbijam, ma ktoś informacje na ten temat?
Generalnie trzeba poszukać jak najlżejszy laminat pewnie o wielkości 200x140cm. Waga jego pewnie będzie w granicach tyle samo co tarp. Można też położyć koc ratunkowy