Obserwując wielu ludzi gór, często alpinistów, zazdrościłem im czasem pracy przy tworzeniu nowych rzeczy. Zastanawiałem się wielokrotnie jakby to było – zaprojektować coś własnego. Doświadczeni himalaiści, wspinacze czy długodystansowcy, ludzie z bagażem wiedzy, są naturalnymi skarbnicami pomysłów na nowe produkty i usprawnienie istniejących. Kilka razy testowałem – czasem wracając z krytycznymi uwagami – plecaki czy buty. Ale stworzyć coś od zera? To wydawało się wyzwaniem. I w tym roku się stało.

Od czterech lat współpracuję z ZEW for Men, marką wysokiej jakości kosmetyków dedykowanych mężczyznom. Choć taka więź może wydawać się dziwna w przypadku człowieka gór, połączyła nas miłość do Bieszczadów – skąd wywodzi się ZEW – przyrody i minimalizmu. Przez te lata miałem okazję testować Ich produkty, wspomagając jednocześnie jako fotograf i pomagając przy tworzeniu bieszczadzkiego festiwalu „ZEW się budzi”. I to właśnie podczas jednego z festiwalowych spotkań, w 2019 roku, narodził się pomysł stworzenia tego, co jest wyznacznikiem podróżnika i górołaza – plecaka. Poszukiwaliśmy czegoś, co spełniałoby swoje zadanie podczas podróży do pracy autobusem, jazdy rowerem, kilkudniowej wędrówki czy podróży samolotem. Czegoś uniwersalnego, ale funkcjonalnego i dającego użytkownikowi maksimum komfortu podczas długiej wycieczki lub szybkiej przesiadki w ruchliwym mieście.

Pomysł prosty – „zróbmy plecak”. Ale jak się do tego zabrać?

Najpierw były założenia. W kilka osób spotkaliśmy się, przedstawiając swoje wizje. Tu ważną rolę odegrał długi namysł nad tym, co chcę otrzymać i zebranie, na podstawie mojego doświadczenia, propozycji które przedstawiłem na pierwszej prezentacji. Pewne elementy widzieliśmy podobnie, nad innymi dyskutowaliśmy i przekonywaliśmy się do nich nawzajem. Efektem kilku spotkań był jednak szkic oczekiwanego przez nas plecaka.

plecak zew for men

Już na tym etapie wiedzieliśmy, że nie uda nam się zawrzeć wszystkiego w jednym egzemplarzu. Konieczne było stworzenie dwóch modeli: mniejszego, o pojemności 18 l i większego, 30-litrowego. Przeznaczeniem pierwszego było używanie w pracy, na uczelni, podczas krótkich wyjść, jako plecak codzienny. Drugi miał służyć podczas kilkudniowych wypadów lub być większym bagażem podręcznym w podróży lotniczej. Doświadczenie moich wędrówek podpowiadało mi, że przy odrobinie minimalizmu 30 litrów wystarczy nawet na kilka dni marszu lub tygodniową podróż.

Projekt był gotowy. Trzeba było znaleźć wykonawcę.

Miałem w głowie kilka firm, które mogłyby podjąć się tego zlecenia, ale potrzebowaliśmy chwili, aby wybrać ostatecznie tą, która była strzałem w dziesiątkę. Firmy Blahol, szyjącej świetne torby rowerowe wcześniej nie znałem, gdyż nie korzystałem z patentów jakie stosują kurierzy czy zapaleni rowerzyści. Gdy jednak spotkaliśmy się pierwszy raz z Marcinem, szefem małej manufaktury na warszawskim Powiślu, byłem dobrej myśli. Marcin zna się świetnie na materiałach i możliwościach ich wykorzystania. Dzięki tej wiedzy wniósł do całego projektu wiele nowości i zaproponował kilka patentów, o których wcześniej nie wiedzieliśmy, że istnieją. Samoczynnie zamykające się klamry magnetyczne Fidlock®, siatki na kieszenie, rozciągające się tylko w jednej płaszczyźnie, regulacja pojemności dzięki prostemu patentowi przy zamknięciu – Marcin dodał do tego projektu mnóstwo detali, które uczyniły z obu plecaków rzeczy, które z przyjemnością mierzyłem i oglądałem.

plecak zew for men

Zew for Men City, 18-litrowy plecak w miejskie środowisko

plecak zew for men

Zew for Men Walk – 30-litrowy plecak na dłuższe wypady

Potrzebowaliśmy 6 miesięcy rozmów i testowania kolejnych prototypów, dyskutowania nad konkretnymi rozwiązaniami i dobieranie detali. Całkiem sporo zajęły rozmowy na temat kolorów, co było dość zabawne, biorąc pod uwagę, że w zespole dominowali mężczyźni (choć trzeba przyznać, że to panie miały decydujący głos w tej sprawie).

Plecaki uszyła więc polska firma, korzystająca z europejskich materiałów, doświadczona w tworzeniu rzeczy mających trwać latami. Położyliśmy nacisk na zmniejszenie ilości odpadów z produkcji, a także trwałość finalnego produktu.

Otrzymaliśmy plecak z którego wszyscy możemy być dumni. Sprawdzian w warunkach miejskich, a potem także w terenie pokazał, że plecaki są wygodne i pozwalają przenosić dość spory ciężar jak na swoją pojemność. Konstrukcja szelek (patent Marcina) przystosowuje się do różnej szerokości ramion. Wentylowany tył nie zamienia pleców w saunę. Ilość i rozmieszczenie kieszeni sprawia, że znajdzie się w nich miejsce zarówno na duże przedmioty, jak i mnóstwo drobiazgów. Od samego początku proponowałem wnętrze posiadające nie tylko klasyczną kieszeń na laptopa, ale także drugą, na dokumenty (które zawsze mieszają się i wypadają wraz z wyjmowanym komputerem) a także małą kieszeń po przeciwnej stronie, na portfel i pieniądze, gdzie najwygodniej jest sięgnąć po otwarciu plecaka, ale gdzie nie ma dostępu gdy jest on zrolowany. Do większego modelu WALK dodaliśmy lekki pas biodrowy, odciążający ramiona, gdy bagażu jest więcej, ale możliwy do zdemontowania.

plecak zew for men

Samozamykające klamry magnetyczne FidlockⓇ

Całość jest prosta, wręcz minimalistyczna – i o to właśnie chodziło. Chcąc nawiązać do miejsca, gdzie powstała firma – bieszczadzkich dolin i lasów – zrezygnowaliśmy z krzykliwych kolorów, na rzecz naturalnych i wtapiających się w przyrodę: czerni, szarości i zieleni. Dzięki elastyczności Marcina i zespołu Blahola możliwe jest jednak spersonalizowanie własnego egzemplarza, poprzez dodanie elementów pomarańczowych czy błękitnych – wedle fantazji. Gdy po kilku miesiącach nasz projekt stał się faktem, a ja mogłem wreszcie trzymać go w ręku, byłem naprawdę zadowolony.

Mimo zamknięcia i izolacji udało nam się stworzyć projekt, z którego wszyscy jesteśmy dumni. Czy było łatwo? Nie zawsze, zwłaszcza gdy pewne szczegóły trzeba było uzgadniać i oglądać zdalnie. Pracowaliśmy niekiedy pod presją czasu, ale niezmiennie w doskonałej atmosferze.

O plecakach FLY i WALK przeczytasz na stronie ZEW. A o tym jak narodził się pomysł i jak przekuliśmy w finalny produkt, opowiada ten film:

Ruszając więc niedługo na dłuższy beskidzki szlak będę mógł zabrać na niego coś, co z niejaką dumą mogę nazwać także moim własnym pomysłem.

Join the discussion 8 komentarzy

  • Bob pisze:

    Dobra a teraz zanurz plecak w wodzie i pokaż czy w środku nie przemokło…. Wrzesień, idzie jesień.

    • Insectseeker pisze:

      Lżejsze i bardziej wodoszczelne od twojej torby foliowej nie będzie ..

      • Darek pisze:

        Łukasz gratuluje pomysłu. Plecaki wyglądają ciekawie. Jest tylko jeden problem – CENA. Sorry ale wg mnie ponad 400 PLN za 18 l to lekka przesada. Ja wiem, że szyta u nas, że z dobrych materiałów, że sporo pracy Was to kosztowało ale na ile dobrze znam rynek (a mam sporo sprzętu w domu) to w sporo niższej cenie można znaleźć wiele b.dobrych plecaków. No chyba, że założenie jest takie że dla firmy to produkt poboczny przy produkcji kosmetyków i liczy na to, że ludzie kupią skuszeni m.in. współpraca z Tobą. No jeśli tak to OK tylko po co to wtedy wogóle robić. Czy nie chodziło o to żeby po mieście ludzie pomykało z naszymi/polskimi plecakami zamiast jakiś skandynawskich czy innych wynalazków. A tak to będzie jedynie produkt w stylu Polak potrafi…

  • Alan pisze:

    Gratulacje i powodzenia z projektem!

  • Sholay pisze:

    Ja tam się boję sprzętu w kolorach wtapiających się w przyrodę.
    Położę po południu plecak w trawie i go potem do rana będę szukał.
    Że o hardkorowej opcji nie będę wspominał – czyli GOPR szukający mnie po górach.

    Stanowczo wolę krzykliwe kolory.

    &

  • Ernest Majewski pisze:

    Fajne plecaki z klasą. Ale niestety nieminimalistyczne jeśli chodzi o wagę. 1000g za 30L? Wg mnie waga za duża by kupić na wędrówki górskie. Ale to nie musi być problem bo nie są to wg mnie plecaki turystyczne. Do miasta oczywiście bardzo porządne. I widzę że takie ich przeznaczenie.

    • Takie było ich założenie. Sprawdziłem większy model w górach i działa super, ale oczywiście na dalekie wyprawy nadal zabierać będę inne modele. Te sprawdzą się w podróżniczych zastosowaniach i jako miejscy towarzysze, i taki był w zasadzie cel 🙂

Leave a Reply