Cumulus X-Lite 200 – test śpiwora

cumulus_x_lite_200

Śpiwór X-Lite 200 to mój podstawowy model, używany od 2 lat na niemal wszystkich wyprawach. Jak sprawdza się ten model?

Na nowy śpiwór puchowy zacząłem polować po powrocie ze Szlaku Wysokogórskiego Pirenejów, jesienią 2015. Poprzedni model, używany na przejściu irańskiego Zagrosu i Pirenejów, był wciąż w bardzo dobrym stanie. Był to jednak model oparty na puchu kaczym, a więc posiadający ocieplinę mniej sprężystą i mniej izolującą niż puch gęsi. Chociaż dobry, zajmował sporo miejsca w plecaku i ważył ok. 800 gramów. Niedużo, to prawda. Zależało mi jednak na znalezieniu śpiwora jeszcze lżejszego i mniejszego po spakowaniu. Priorytetem była waga i objętość. Wybór musiał więc paść na śpiwór z bardzo dobrym wypełnieniem. Dodatkowo nowy model musiał posiadać komfort termiczny w warunkach wiosna-jesień, na poziomie 2-4°C.

4 miesiące później miałem w dłoniach dwa nowe śpiwory. Jednym z nich był zimowy model, na wyprawy w temperaturach poniżej -20°C. Drugim, znacznie lżejszym, mającym komfort w 3-4°C, był X-Lite 200 Cumulusa.

X-Lite 200 to model szczególny. Pozbawiony kaptura i dopasowany do ciała, jest produktem od początku zaprojektowanym w celu zmniejszenia wagi. Jego konstrukcja z góry zakłada brak pewnych elementów, a najważniejszym jest brak osłony głowy. Jest to model dla zdeklarowanych minimalistów, którzy zaakceptują pewne ograniczenia tego modelu, w zamian za minimalną wagę i objętość.

X-Lite 200 – budowa

Mój egzemplarz, uszyty w 2016 roku, to model nieznacznie zmieniony w stosunku do standardowej oferty. Klasyczny X-Lite 200 to śpiwór uszyty na wzór typowej mumii. 27 komór wypełnia gęsi puch o sprężystości 860 cuin. To bardzo wysoki współczynnik (najczęściej spotykanym jest 700 cuin, a 600 to w śpiworach sensowne minimum). Wysoka sprężystość puchu oznacza, że śpiwór rozpręża się i izoluje od zimna przy zastosowaniu niewielkiej zawartości puchu. W przypadku klasycznego X-Lite jest to 200 g wypełnienia, zamkniętego w tkaninie Pertex Quantum. Komory mają układ typu „H” (szwy nie przechodzą na wylot, nie ma więc „zimnych” miejsc”), a wierzch i spód śpiwora są wypełnione niezależnie. Na wysokości piersi naszyta jest niewielka kieszeń wewnętrzna.

X-Lite 200 dostępny jest w 2 wariantach: z suwakiem (model ZIP) i bez. Ten pierwszy pozwala na całkowite otwarcie śpiwora i używanie go jako kołdry, również przez 2 osoby. Ten drugi nie posiada suwaka w ogóle. Do tak uszytego śpiwora właściciel wsuwa się przez górny otwór. Zaleta takiego rozwiązania? Jeszcze mniejsza waga i brak części, które mogłyby się zepsuć. W zamian musimy pogodzić się z tym, że podczas upału lub w czasie suszenia śpiwora nie da się rozłożyć. W przypadku modelu z zamkiem mamy możliwość otwarcia go z obu stron i wentylacji także dolnej części śpiwora. Suwak jest izolowany niewielkim tunelem puchowym. Zdecydowałem się na wariant z zamkiem, gdyż co pewien śpię pod rozłożonym śpiworem, a w sytuacji awaryjnej mogę dzielić go z drugą osobą.

Waga gotowego śpiwora, uszytego z Pertexu, wynosił 415 g dla wersji z suwakiem i poniżej 400 g gdy suwaka brak. W sezonie 2018 Cumulus przedstawił jednak nową wersję swoich śpiworów, które szyte są z Toray AirTastic – jeszcze cieńszej tkaniny, o wadze 20 g/m2. To o 1/4 mniej, niż w przypadku najcieńszego Pertexu Quantum, a to przekłada się na jeszcze niższą wagę: obecnie model X-Lite ZIP z suwakiem to 390 g, zaś X-Lite – jedyne 350 g. 350 gramów dla śpiwora, dającego komfort w okolicy 3°C? Brzmi niewiarygodnie, ale trzeba przespać się w nim, by poczuć, że to możliwe. Po spakowaniu śpiwór ma objętość około 2 l.

Cumulus X-Lite 200 - test

Trawers Alp, poranek w rejonie Zermatt, Szwajcaria

Modyfikacje indywidualne

Choć zależało mi na bardzo niskiej wadze, w moim śpiworze wprowadziłem 3 modyfikacje.

Pierwszą z nich było zastosowanie puchu hydrofobowego. Wiedziałem, że wiele moich wypraw odbywam w miejscach narażonych na deszcz, a trekingi takie jak Łuk Karpat pokazały, że muszę liczyć się z długotrwałymi okresami złej pogody. Puch hydrofobowy, przy niezmienionym współczynniku sprężystości, jest znacznie odporniejszy na wodę, wolniej nasiąka i szybciej schnie. Mając w perspektywie trawers Islandii latem 2016 uznałem to za istotne.

Drugą było dodatkowe zabezpieczenie śpiwora od zewnątrz tkaniną Pertex Endurance, obecnie przemianowaną na Pertex Ouantum Pro. Jest ona pokryta od wewnątrz niezwykle cienką powłoką, o odporności 1000 mm słupa wody. Za cenę zwiększonej wagi daje więc dodatkową ochronę w razie deszczu lub przemoknięcia schronienia. Wnętrze śpiwora uszyto bez zmian, z Pertex Quantum.

Trzecią było wydłużenie śpiwora o jedną komorę puchową tak, by pasował on do mojego wzrostu (190 cm). Brak kaptura oznacza, że na biwaku potrzebuję dodatkowej osłony głowy, chciałem jednak, by śpiwór sięgał mi pod brodę, co wymagało nieznacznego powiększenia. Większa długość oznaczała, że ilość puchu w śpiworze zwiększyła się do ok. 220 g. Ostatecznie wodoodporny materiał oraz przedłużenie długość sprawiły, że końcowa waga śpiwora wyniosła 550 g. To o ponad 100 g więcej od wersji „fabrycznej”, ale wciąż niezwykle mało. Zaakceptowałem tę różnicę w zamian za bezpieczeństwo przy złej pogodzie.

Brak kaptura – czy ma sens?

Najbardziej znaczącą różnicą jest brak w modelu X-Lite kaptura. Ten element wydaje się nieodzowny w śpiworach, czy warto więc z niego rezygnować? Odpowiedź: to zależy. W sytuacji, gdy potrzebujesz śpiwora na chłodne pory roku, regularnie marzniesz lub po prostu chcesz większego komfortu w zamian za dodatkową wagę, model chroniący głowę będzie najbardziej uniwersalnym. Za najlepszy wybór uważam wówczas mumię, ale nieco szerszą, niżby to wynikało z Twojej budowy ciała. Obszerny krój to większa swoboda ruchów i możliwość schowania przy ciele tego, co powinno być ciepłe: gaz, baterie do aparatu czy butelka z wodą.

W moim przypadku priorytetem była waga i wymiary. Umyślnie wybrałem więc model o szczupłej budowie, bardziej przylegający i z mniejszą ilością przestrzeni w środku. Uznałem, że w warunkach letnich zbędne jest ogrzewanie elektroniki czy paliwa – ostatecznie śpiwór ten ma służyć w dodatnich temperaturach. Wiedziałem też z doświadczenia, że potrafię obyć się bez kaptura, zakładając na noc czapkę i buffa, które ochronią głowę i szyję. Niektóre osoby nie są w stanie spać, w czapce lub kominiarce – ja nie mam z tym kłopotu. Tej samej czapki, którą nosze w dzień, używam też w nocy. Dodatkowym zabezpieczeniem jest bluza/bluzy, których używam jako poduszki. Gdy temperatura oscyluje w okolicy 5°C dodatkowo naciągam je na głowę, otrzymując dodatkową izolację, będąca namiastką kaptura. W taki sposób regularnie spałem np. jesienią, podczas trawersu Alp.

Brak kaptura w śpiworze rekompensuję więc innymi elementami wyposażenia, które i tak są ze mną w górach. A skoro czapka, buff czy ciepła bluza towarzyszą mi zawsze, nic nie stoi na przeszkodzie, by nocami używać ich do ochrony głowy. To sprawia, że kaptur w moim śpiworze staje się zbędny. Głównym zabezpieczeniem przed zimnem jest wówczas elastyczna linka ze stoperem, zamykająca śpiwór na wysokości szyi. Gdy jest bardzo zimno mogę, skurczywszy nogi, schować głowę do wnętrza.

Cumulus X-Lite 200 - test

Suszenie śpiwora. Poranek na Szlaku Abrahama, Terytoria Palestyńskie

Użytkowanie

W trakcie 2 sezonów śpiwór spędził ok. 240 nocy w terenie. Były to krótkie wypady w Polsce (np. Główny Szlak Świętokrzyski), dłuższe przejścia (Główny Szlak Beskidzki) oraz poważne wyprawy (trawers Islandii, trawers Alp, przejścia Izraela i Palestyny, Grenlandia). Warunki, w jakich biwakowałem, wahały się od upałów po lekkie mrozy z opadami śniegu, regularnie używałem go podczas deszczu. Za każdym razem (z wyjątkiem GSB i krótkich szlaków w Polsce) dbałem o schronienie, którym był namiot lub lekki tarp. X-Lite sprawdził się wszędzie bez wyjątku.

Zakładana temperatura minimalna wynosi +3°C. W pierwszej chwili spanie w okolicach zera w śpiworze tej wielkości wydaje się niewykonalne. A jednak najzimniejsze biwaki potwierdziły tę wartość. Główna w tym zasługa wysokiej sprężystości puchu, który nawet w tak małej ilości zapewnia sporą objętość śpiwora. W praktyce najzimniejsze noce spędzałem w nim mając na sobie zestaw ubrań. Moim najlepszym połączeniem, sprawdzonym na przejściu Alp, był X-Lite 200 oraz ocieplana kurtka Cumulus Climalite. Podczas najzimniejszych etapów, pokonywanych już czasem w śniegu, kurtka była moją ochroną na biwakach i postojach, a gdy nocą temperatura spadała do 0°C zakładałem ją także do snu. Jej kaptur zastępował wówczas kaptur śpiwora.

(Wiele osób twierdzi, że spanie w śpiworze w ubraniach sprawia, że powietrze śpiwora nie ogrzewa się tak dobrze, a sen jest wówczas zimniejszy. Nie wiem, skąd bierze się ten mit. Dodatkowa ilość ociepliny zawsze pomaga, o ile nie zgniata ona od środka puchu zawartego w śpiworze.)

Na trawersie Islandii dodatkowo docieplałem śpiwór wkładką Sea to Summit Reactor Plus, a śpiąc latem chroniłem go przed pobrudzeniem lekkim wkładem jedwabnym.

Cumulus X-Lite 200 - test

Nocleg obok szałasu. Tej nocy temperatura spadła do ok. -3°C, a dodatkowe ciepło zapewniała kurtka Climalite.

Trwałość

Wybrałem puch, gdyż jest on znacznie trwalszy niż ociepliny syntetyczne. Dobrze przechowywany i zadbany zachowuje właściwości na długo. Po 2 latach jego właściwości nie zmieniły się, a sprężystość puchu jest bardzo podobna. Dwukrotnie prany śpiwór wracał do pierwotnej formy, a po dłuższym okresie skompresowania potrzebuje „roztrzepania” i 1 nocy luzem, by odzyskać swoją objętość. Jakość szycia jest absolutnie bez zarzutu. Szwy i materiał nawet teraz wyglądają niczym nowe. Także w rejonie suwaka, gdzie materiał co pewien czas się wcina, nie widać żadnego uszkodzenia.Wodoodporność i puch hydrofobowy – jak działają?

Ważna przy wyborze tego modelu była odporność na złą pogodę. Pierwszym tego testem było 4-tygodniowe przejście Islandii i noclegi w jednopowłokowym namiocie, przy wszechobecnej kondensacji i okresowym przemakaniu.

Pierwszą linią obrony przed wodą jest wodoodporny Pertex Endurance (obecny Quantum Pro), pokrywający śpiwór. Według moich obserwacji materiał ten działa nieźle, gdy mamy do czynienia z krótkim opadem lub chwilowa obecnością wody. Zatrzymuje wodę kapiącą z sufitu lub przypadkowo wylaną na śpiwór. Taka woda perli się na materiale, wsiąkając bardzo wolno, w takich momentach wystarczy ją strząsnąć i po kłopocie. Większym problemem jest długotrwała, czasem całonocna, obecność wody. Gdy fragment śpiwora spoczywał w rogu namiotu, który wystawiony był na wiatr i deszcz, tworząca się tam kałuża powoli wsiąkała w śpiwór. Choć materiał wciąż częściowo zatrzymywał wilgoć, szwy stawały kanałem przepuszczającym ją do wnętrza. Po całej nocy mój kokon stawał się wilgotny. Wtedy jednak chroniła mnie druga bariera, jaką był hydrofobowy puch.

Cumulus X-Lite 200 - test

Trawers Alp, nocleg pod tarpem na 2000 m.

Dziesiątki nocy z moim X-Lite pokazały mi, że ten rodzaj wypełnienia był bardzo dobrym pomysłem. Puch nie chłonie wody tak mocno, jak klasyczny, po mokrej nocy nie byłem więc tak przemoknięty, a więc i zziębnięty, jak w poprzednim śpiworze. Wilgotny nie zbija się tak mocno, a po rozwieszeniu schnie wyraźnie szybciej (ok. 2-krotnie, jeśli mogę to ocenić). Co więcej, jeśli po deszczowej nocy muszę spakować częściowo mokry śpiwór, kolejnego wieczoru wciąż zachowuje on swoją sprężystość. Kilkukrotnie maszerowałem cały dzień, mając w plecaku ściśnięty śpiwór, który pakowałem w stanie częściowo mokrym. Kolejnego wieczoru, po dniu spędzonym w worku, wciąż był on wilgotny, a mimo to rozprężał się względnie dobrze. Często wystarczyły 2-3 godziny odpoczynku, by ciepło ciała nagrzało puch i pozbawiło go wody, przywracając poprzednią sprężystość.

Na pytanie: wodoodporny materiał czy puch hydrofobowy, moja odpowiedź jest prosta. Jeśli spodziewasz się intensywnego i krótkiego kontaktu śpiwora z wodą, ale nie planujesz długich biwaków przy złej pogodzie, Pertex Quantum Pro będzie dostateczną osłoną. Jeśli zabierasz Twój śpiwór w miejsca, gdzie może padać dużo i często, puch hydrofobowy będzie idealnym wyborem.

X-Lite jako część systemu

Mój X-Lite 200 to najczęściej samodzielny śpiwór, może być jednak częścią większego systemu do spania. Dzięki wąskiej konstrukcji może być używany jako wewnętrzne docieplenie innych modeli. W moim przypadku mogę wsunąć go do zimowego Teneqa 850, otrzymując ponad 1-kilogramową puchówkę na 30-stopniowy mróz. Nic nie stoi na przeszkodzie, by używać X-Lite jako „wspomaganie” do lżejszych modeli. Przykładowo, włożony do szerszego śpiwora Panyam 450, obniży jego temperaturę graniczną z -6° do około -13°, tworząc śpiwór zimowy.

Wybierając X-Lite 200 Cumulusa brałem pod uwagę jego specyficzną budowę. Dużym priorytetem była waga, która decydowała o wąskim kroju oraz braku kaptura. Te cechy nie każdemu użytkownikowi będą odpowiadały. Nie jest to jednak śpiwór dla każdego. Wybiorą go fani lekkości, szukający minimalistycznych, ale skutecznych rozwiązań: wędrujący stylem „na lekko”, miłośnicy bikepackingu, długodystansowcy. Lub po prostu śpiący pod dachem, nie potrzebujący zaawansowanego modelu. To wybór dla świadomego turysty/podróżnika, który dokładnie wie czego potrzebuje.

Wśród minimalistycznych modeli śpiworów X-Lite jest świetnym wyborem. Podczas ponad 200 nocy i tysięcy kilometrów pieszo nie zawiódł mnie nigdy, pozostając moją podstawową ochroną przed zimnem.

Dołącz do dyskusji 2 komentarze

  • Mariusz napisał(a):

    Hej. A nie myślałeś może o Małachowskim z 200g puchu? Waży niby 350g.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Rozważałem ten model, jednak jego pierwsze wersje posiadały dno niewielkiej średnicy, przez co stopy dużej osoby mogłyby nie zmieścić się naturalnej, pionowej pozycji podczas snu. 350 g to także waga w standardowym rozmiarze, szyty pode mnie wżyłby prawdopodobnie około 400 g.

Zostaw komentarz