zmiany_blog_ksiazka

Nigdy nie publikowałem na stronie podsumowań roku. Nie dzieliłem się też moimi listami marzeń, popularnymi „bucket list”. Zwyczajnie nie mam potrzeby opowiadania o pomysłach, które są zbyt niepewne. Dobre rzeczy warto czasem pielęgnować w zarodku i dzielić nimi, gdy będą już w pełni rozwinięte.

Kilkoma refleksjami i planami chciałbym się jednak z Tobą podzielić. Piszę „planami”, gdyż są to rzeczy, nad którymi intensywnie pracuję od miesięcy, wyszły więc już poza fazę pomysłów. Są już rzeczami na liście „do sfinalizowania”. Dla mnie samego są często rzeczami, których wcześniej nie próbowałem.

Rok 2015 oznaczał zmianę. Po powrocie z przejścia irańskiego Zagrosu odkryłem z zaskoczeniem, że podróż ta spotkała się ze sporym zainteresowaniem w Polsce. Straciłem rachubę ile razy opowiadałem o niej – i nie tylko o niej – na spotkaniach w całym kraju. Czas, jaki musiałem poświęcić na podzielenie się tą opowieścią, wykluczał regularną pracę. Ku mojemu zaskoczeniu, w ciągu minionych miesięcy rzadko była ona jednak potrzebna. Prezentowanie moich historii, zwłaszcza dorobku ostatniej wędrówki, stało się moja główną pracą. Wróciłem do Polski, mając w kieszeni 400 dolarów oszczędności, puste konto i sporo zobowiązań finansowych. W ciągu minionego roku nie tylko odrobiłem te długi, ale byłem w stanie utrzymać się w większości dzięki opowieściom, artykułom, zdjęciom i książce. Z nich też sfinansowałem przejście grani Pirenejów. Inne zajęcia stanowiły wyjątek i były raczej odskocznią od tej pracy.

Dokładnie 5 lat od chwili, w której wyruszyłem w moją pierwszą wielką podróż po Azji (wspólnie z Olą Nikiel opisywaliśmy ją na blogu „Droga do Shangri-La”), dotarłem do punktu, w którym moje podróże stały się etatowym zajęciem. Choć z etatem nie mają oczywiście nic wspólnego.

Światło dzienne ujrzała książka „Pustka wielkich cisz”.  Było to spełnienie marzenia noszonego w sobie od dzieciństwa i zwieńczenie długich lat prób literackich, pewien skok ponad to, co dotychczas tworzyłem, na bloga i do gazet. Oraz satysfakcja, jaką daje zostawienie po sobie czegoś bardziej trwałego.

 ksiazka_pustka_wielkich_cisz

Przejścia Iranu i Pirenejów oznaczały też dla mnie zmianę spojrzenia na podróże pieszo. Mniej ważny stał się sukces, jakim jest osiągniecie końcowego punktu szlaku, a bardziej to, co dzieje się na każdym kilometrze wędrówki. Skupienie się na procesie i nieprzywiązywanie do rezultatu nadają przejściom długodystansowym inny wymiar.

Zobaczyłem, że warto było walczyć przez minionych kilka lat o realizowanie marzeń i własnej wizji życia. Oznaczało to trudne momenty. Ale to właśnie one czyniły mnie silniejszym i z perspektywy czasu są niewielką ceną za poczucie, że jestem na właściwej drodze.

Co dalej?

Miniony rok zaowocował kilkoma planami, które powinny przynieść owoce w nadchodzącym. I o nich właśnie kilka zdań.

Po pierwsze: blog. Od zeszłorocznego powrotu z Iranu moją stronę bardzo rzadko uzupełniałem o nowe artykuły, nie mając czasu na pisanie dobrych treści. To zamierzam zmienić. Po długim namyśle uznałem, że blog nie powinien być tylko wizytówką, ale realnym miejscem przekazywania wartościowych informacji. Strona skupiać się będzie na tym, co stanowi moja główną pasję: wędrówkach długodystansowych. Duży nacisk kłaść będę na rzeczy praktyczne. Oznacza to więcej tekstów poradnikowych, testów sprzętu i trochę o tym, co dla mnie ważne w wędrówce: jej aspekcie wewnętrznym, sposobie, w jakich zmienia nas samych.

Więcej praktyki idzie w parze z nowym wyglądem strony. Ten, nad którym pracowałem od kilku tygodni, pozwoli łatwiej znaleźć starsze artykuły, które w obecnym układzie bloga są „zakopane”.

Na nowym blogu większy nacisk położę też na zdjęcia, które staną się dużo większe.

Jesienią tego roku zaangażowałem się w pomoc uchodźcom przybywającym do Europy. Było to głębokie i poruszające doświadczenie. Po namyśle uznałem, że będę nadal dzielił się informacjami na ten temat, jednak nie na blogu. Strona będzie skupiać się na podróżach. Inne treści, ważne, ale nie pasujące do tej formuły, znajdziesz niekiedy na moim Facebooku i Twitterze. Będą to rzeczy, w które jestem zaangażowany, np. kryzys migracyjny lub ochrona środowiska.

Po drugie: książka. Jeszcze w drodze przez Pireneje wahałem się nad jej pisaniem. Rozmowy z kilkoma osobami przekonały mnie, że warto. Powstaje więc druga publikacja. Będzie to relacja z przejścia gór Zagros, trudnej i bardzo ważnej dla mnie wyprawy, przez mało znaną część świata. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, powinna ona ukazać się wiosną 2016 roku.

national_geographic_no_limits_640

Po trzecie: wyjazdy nie-samotne. Zimą zeszłego roku otrzymałem nominację do nagrody „Travelera”, przyznawanej przez polski „National Geographic”. Z dystansem podchodzę do wyróżnień przyznawanych alpinistom i podróżnikom, jednak tamto wydarzenie stało się przyczynkiem do współpracy z redakcją. Wspólnie z podróżnikami i fotografami polskiej edycji „NG” bierzemy udział w ich tegorocznym projekcie NO LIMITS, w którym, podczas wyjazdów w różne części Ziemi, będziemy służyć pomocą ich uczestnikom, dzieląc się też wiedzą o tym, jak sami realizujemy nasze przygody.

Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem, czekają mnie wyjazdy w Himalaje Indii i Nepalu. Będzie to więc powrót w najwyższe góry świata, w miejsca już znane, ale także okazja do poznania indyjskich gór Garwahlu i Ladakhu.

Udział w tym projekcie to dla mnie spora odpowiedzialność, ale również okazja by przekonać się, jak wygląda praca reportera piszącego na zlecenie oraz wyjazdy z grupą. A przede wszystkim okazja do poznania nowego kawałka świata.

Po czwarte: współpraca z firmami wspierającymi moje przygody. Było ich sporo, wyklarowała się jednak grupa trzech-czterech marek, z którymi zamierzam nawiązać ściślejszą współpracę. Oznaczać będzie ona testy sprzętu oraz dziele się swoim „know-how” na ich stronach  internetowych. Od czasu mojej wędrówki do Santiago de Compostela regularnie pomaga mi Kwark. Od dwóch sezonów – także Marmot i Aku. W tym roku dołączy do nich prawdopodobnie jeszcze jedna, polska firma outdoorowa.

wspolpraca

Podczas długiej wyprawy zaufanie do sprzętu, którego używam, jest kluczowe i powyższe trzy firmy spełniają ten warunek. Korzystają na tym trzy strony: niezależny test pozwala firmie dostrzec mocne i słabe strony produktów, czytelnikom bloga pokaże, na co zwrócić uwagę przy wyborze sprzętu, mi zaś pomaga w realizacji kolejnych przygód.

I ostatnie, najważniejsze: kolejne wyprawy długodystansowe. Pomysł zdradzę wiosną i będzie to poważna, wymagająca przygoda. Do zobaczenia, już na nowej stronie!

Dołącz do dyskusji 9 komentarzy

  • Oli napisał(a):

    Powodzenia Łukaszu!

  • Powodzenia, Łukasz! Dużo zdrowia i sił na spełnianie marzeń i realizację planów! I z niecierpliwością czekam na kolejną książkę 😉

  • Paweł napisał(a):

    Przydałby Ci się instagram, na bieżąco w wypraw mógłbyś wrzucać fotki, a My byśmy wiedzieli co w danej chwili odwiedzasz 🙂 Pomyśl o tym proszę.

  • balkanyrudej napisał(a):

    Wspaniały i ciekawy rok za Tobą, a jeszcze ciekawszy przed Tobą 🙂
    O Twojej współpracy z NG podczas wyjazdów dowiedziałam się nie tak dawno temu przeglądając przez przypadek katalog biura podróży dołączony do NG prenumerowanego przez mojego tatę. Ciekawa opcja, tak dla Ciebie, jak i dla uczestników.
    Powodzenia w realizowaniu wszystkich przedsięwzięć!

  • sdsdsfavsrvaer napisał(a):

    poprzednia strona była bardziej intuicyjna…
    może to kwestia przyzwyczajenia, ale brakuje jednak jakiegoś widocznego na głównej stronie zestawienia chronologicznego. Te przesuwane obrazy lewo-prawo takie nie są.

  • justynides napisał(a):

    Wszystkiego dobrego, Łukasz, w nowym roku! Inspirujących wędrówek, dobrych ludzi spotkanych po drodze i mnóstwa satysfakcji z tego, co robisz – żeby pasja, która jest pracą, nigdy nie przestała sprawiać Ci radości. Z niecierpliwością czekam na nowe artykuły, jesteś dla mnie wielką inspiracją 🙂

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Dzięki, Justyna! Wszystkiego dobrego i powodzenia na beskidzkich szlakach. Widzę, że wciągają Cię coraz mocniej.
      Cóż, czasem bywa frustrujące zamienianie podróży w coś w rodzaju etatu. jak teraz, gdy zamiast jechać w góry, siedzę bez końca nad książką. To jednak cena za wolność, dość niewielka, gdy porównać ją z tym, co daje.

Zostaw komentarz