Na granicy Węgier widziałem klęskę Europy

19 września 2015Osobiste
uchodzcy_oboz_horgos

„Musimy nauczyć się żyć razem jak bracia, jeśli nie chcemy zginąć razem jak szaleńcy.” – Martin Luter King

Kiedy postanowiłem pojechać na Węgry, by pomóc uchodźcom, spodziewałem się, że spędzę pracowite dni w obozie, rozdając wodę i jedzenie. Ostatecznie przebywałem tam jedynie trzy dni, przez pozostałe trzy obserwując warunki w jakich wędrują, w jakich są przetrzymywani na granicy, patrzyłem jak ścierają się z policją i desperacko próbują przedostać na północ. Wiele czasu zajęło mi też opisanie tego, co widziałem. Zamiast wykonywać swoją pracę w ciszy, zamieniłem się w kogoś w rodzaju korespondenta w środku kryzysu humanitarnego.

Nie chcę szafować takimi określeniami jak „klęska” czy „katastrofa”, choć lepiej opisują to, co widziałem. Katastrofą jest położenie milionów mieszkańców Syrii, Iraku, Erytrei czy Afganistanu. Katastrofą są warunki, w jakich żyją w swojej drodze przez Europę, w obozach i punktach tranzytowych. Choć nie było wśród nich umierających z głodu i ran, rozmiar cierpienia, jaki widziałem, da się porównać tylko z klęskami żywiołowymi. Katastrofalny jest brak informacji, właściwej koordynacji służb i organizacji pomocowych. Katastrofą szczególną, dla mnie kompletnie niezrozumiałą, jest brak dużych organizacji humanitarnych na Węgrzech i Bałkanach oraz bierność Czerwonego Krzyża czy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Katastrofą jest bierność państw Europy na tragedię tysiąca ludzi – obojętnie czy w przyszłości zasługują na azyl, czy nie.

To, co widziałem na Węgrzech i w Serbii, jest klęską człowieczeństwa w Europie. Jest też klęską jej przywódców. Nasz kontynent, szczycący się wspólnymi korzeniami, kulturą i mocnymi więziami między krajami, pokazał bierność i obojętność na cierpienie człowieka, stojącego u jego bram. Wartości, którym podobno hołdujemy – jak choćby słynne „wolność, równość, braterstwo” – okazały się tylko słowami.

Od początku mojego wyjazdu na Węgry wiedziałem, że nie jestem bezstronny. Przeszkadza mi w tym fakt, że spędziłem 7 miesięcy na Bliskim Wschodzie, w Turcji, Syrii, Libanie, Iraku i Iranie. Spotykałem setki ludzi, odbyłem dziesiątki rozmów, gościłem pod gachami bogatych mieszczuchów, ubogich pasterzy, chrześcijańskich mnichów, wiernych muzułmanów i ateistów. Splot historii sprawił, że ci sami ludzie pukają teraz do drzwi mojego kontynentu. Jedni uciekają przed wojną jako uchodźcy, inni są „tylko” migrantami, szukającymi lepszego życia. Dobra i gościnności, jakie od nich otrzymałem, nie zapomnę nigdy. I właśnie dlatego sposób, w jaki przyjmuje ich moja ojczysta Europa, odczuwam jako hańbę.

zasieki_uchodzcy_serbia

Nie mam wątpliwości, nie wszyscy ludzie wędrujący przez Półwysep Bałkański uciekają przed wojną. Statystyki są jasne: przynajmniej 1/4 z nich okaże się mieszkańcami Kosowa, Macedonii czy Bośni, a więc krajów bezpiecznych. Nie każdy zasługuje na status uchodźcy, nie każdy stanie się przykładnym obywatelem Unii. Ale nawet jeśli jest wśród nich 30-50% takich, którzy opuścili kraj w obawie o własne życie (a tak mówią statystyki), zasługują oni na znalezienie u nas domu, choćby chwilowego. Zasługują na tymczasowe schronienie na granicy Unii, choćby w wojskowych namiotach, gdzie oczekiwaliby na sprawdzenie ich tożsamości i rozpatrzenie podania o status uchodźcy. Część z nich zostałaby odesłana do domów jako niespełniający warunków – to jasne. Wątpliwości rozstrzyga się jednak na korzyść oskarżonego. A skoro tak, to powinniśmy przynajmniej na początku założyć, że znajdują się w potrzebie, dopóki nie udowodni się, że jest inaczej. Jedyne czego potrzebowaliśmy, to skoordynowana akcja tworzenia takich miejsc oczekiwania na granicy Unii.

Paradoksalnie, stworzenie takich punktów tranzytowych, na granicy Europy, leży całkowicie w jej możliwościach. Istnieje europejska obrona cywilna, która skutecznie niosła pomoc na Haiti. Czerwony Krzyż szczyci się faktem, że w razie kryzysu potrafi zareagować w ciągu 12 godzin. Organizacja Narodów Zjednoczonych dysponuje osobną agencją do spraw uchodźców. Wojska 27 krajów członkowskich są znakomitym zapleczem technicznym i logistycznym. Tymczasem w obozach, które odwiedziliśmy, znaczną część pracy wykonywały setki prywatnych, anonimowych osób, spontanicznie przybyłych wolontariuszy. Organizacje pomocowe i instytucje publiczne były tam niemal nieaktywne, a wyjątki, takie jak węgierski Caritas lub Lekarze Bez Granic, były chlubnymi wyjatkami. Wydarzenia na granicy węgierskiej, a później także chorwackiej, są ciężkim oskarżeniem wobec instytucji unijnych i organizacji międzynarodowych, których aktywność była bliska zera. W Chorwacji, na dworcu w Tovarniku, Chorwacki Czerwony Krzyż zakazał swoim pracownikom wydawania ciepłych posiłków koczującym tam ludziom. Dwa tysiące przybyszów przebywało tam w upale, na rozpalonym betonie, z zakazem opuszczania tego miejsca. Jedynym prowiantem jaki otrzymywali były jabłko i puszka sardynek. Jednocześnie moim znajomym, wolontariuszom z Polski i z Niemiec, zabroniono rozdawania im jedzenia, choć koczujący sami podchodzili, błagając o pomoc. To nie są historie z klęski głodu w Afryce. To dzieje się tu i teraz, w cywilizowanej Europie.

uchodzcy_oboz_1

uchodzcy_oboz_2

uchodzcy_oboz_4

Zamiast zorganizowanej pomocy, na granicy mojego domu, Europy, witają uchodźców zasieki, policja i armatki wodne. Wita ich pas ziemi niczyjej, na którym spędzają całe dnie, bez jedzenia, wody i schronienia. Wita węgierska telewizja, której dziennikarze otrzymali oficjalny zakaz pokazywania w relacjach kobiet i dzieci. Witają ich politycy, którzy uważają, że odcięcie się od cudzego cierpienia jest częścią interesu narodowego. Czy naprawdę nie rozumiemy, iż nasze działania przynoszą skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego?

Kiedy patrzyłem na tłum, forsujący bramę na granicy węgierskiej i pałowany przez policję, przyszło mi do głowy, że właśnie w ten sposób tworzymy nowych terrorystów. Bez obaw, Europo. Terroryści nie przyjdą do ciebie wraz z falą uchodźców, mają na to lepsze sposoby. Ale wyczerpani, sfrustrowani, pozbawieni warunków do życia ludzie, szukający schronienia, których na progu tego schronienia uderza z całą siłą w twarz – właśnie oni, pamiętając uderzenia, zabiorą ze sobą w drogę ziarna gniewu, które zakiełkują później i w innym miejscu.

Uciekając z kraju, w którym grozi mi śmierć z rąk fanatyków nie rozumiałbym, dlaczego po przybyciu do Europy sam jestem traktowany jak fanatyk.

Będąc dzieckiem, które na granicy było bite przez policjanta, do końca życia rzucałbym kamieniami w policję.

Będąc ojcem syryjskiej rodziny, którą wojna zmusiła do ucieczki, a Europa zmusiła do koczowania bez wody, jedzenia i namiotu, pod gołym niebem, już nigdy nie zaufałbym europejskim instytucjom.

Nawet, jeśli ostatecznie znajdą wśród nas nowy dom, tysiące przybyszów pamiętać będą, jak zostali w nim przywitani.

zasieki2

„Tchórzliwi zapytają: Czy jest to bezpieczne? Oportuniści spytają: czy jest to politycznie poprawne? Próżni zapytają: Czy jest to popularne? Ale świadomi zapytają: Czy jest to słuszne? I nadejdzie czas, gdy ktoś musi zająć pozycję, która nie jest ani bezpieczna, ani polityczna, ani popularna, ale ktoś musi ją zająć, bo jest słuszna” – te słowa Martina Lutra Kinga boleśnie pokazują dzisiejszą sytuację Europy. Sytuację, w której przywódcy naszego kontynentu unikają odpowiedzialności i lawirują, obawiając się krytyki. Decyzja o pomocy dla uchodźców nie będzie ani bezpieczna, ani popularna, ale bez niej czeka nas klęska humanitarna u wrót naszego domu. Niestety, choć europejscy politycy są sprawni w mówieniu, do podjęcia działań potrzeba przywódców. A to duża różnica.

A jednak, oprócz bycia oskarżeniem wobec Unii Europejskiej i organizacji międzynarodowych, kryzys uchodźców pokazał ogniwo, który w tym chaosie okazało się najmocniejsze. Byli to mieszkańcy Europy, organizujący spontaniczną pomoc, bez oglądania się na władze oraz setki Węgrów, którzy zjednoczyli się, wychodząc do uchodźców, udzielając im schronień, dostarczając namioty, wodę, jedzenie, opiekę medyczną. Byli pierwszymi, którzy witali przybyszów po przekroczeniu granicy i dzielili się tym, co mieli. Jeśli tymczasowe obozowiska nie zamieniły się w cmentarze, zawdzięczamy to setkom ludzi, dowożącym zaopatrzenie i pomoc medyczną do obozów w Röszke, Horgos, Tovarniku, Budapeszcie. Nieśli pomoc każdemu potrzebującemu, bez pytania o rasę, wyznanie czy poglądy. To właśnie wolontariusze z całej Europy, są dla mnie prawdziwymi bohaterami ostatnich tygodni. Jak powiedział  filozof Jan Hartman: „Litość i trwoga, które każą nam działać i pomagać, czynią z ludzkości gatunek zasługujący na istnienie. Dzięki ludziom dobrym jesteśmy czymś więcej niż rakiem toczącym skórę ziemi”. Praca z nimi i wśród nich była wspaniałym i głębokim doświadczeniem.

Pomagaliśmy przybywającym, bo byli w potrzebie. Bo byli – przynajmniej niektórzy z nich – uciekinierami. Ale także dlatego, że sam akt dzielenia się miał w sobie coś z cudu. Wręczałem jedzenie zmęczonym mężczyznom, kobietom, dzieciom. Spojrzenie komuś w oczy, drobny uśmiech, wyciągnięcie ręki, włożenie w czyjąś dłoń wody, jabłka, kawałka chleba, czekolady. Na tę krótką chwilę uwalnialiśmy się od oceniania i osądzania drugiej istoty ludzkiej, stojącej naprzeciwko nas. Ten drobny gest, powtarzana setki razy czynność, nabierała dla mnie rangi magicznego obrzędu. To była communio – wspólnota. Na ten jeden moment znikały wszelkie granice między nami, nie było nawet dających i biorących, odkrywałem, że po drugiej stronie moich  wyciągniętych rąk jest po prostu drugi człowiek. Nieważne jakiej wiary czy narodowości. Byłem po nieprzespanej nocy w pociągu i 24 godzinach na nogach, a jednak nie czułem zmęczenia. W prostym akcie dzielenia się była jakaś wielka moc. Nie ma uczucia, które mógłbym z tym porównać.

Chciałbym, aby wszyscy ci, którzy wygłaszają sądy i opinie, spędzając czas przed komputerami i telewizorami, mogli ruszyć z domu i zobaczyć to, co my widzieliśmy. Przejść się po obozie pełnych uchodźców, zobaczyć setki ludzi leżących wprost na ziemi, spojrzeć w ich twarze. To wiele zmienia.

wolontariusz_uchodzcy_wegry

Szanuję wszystkich, którzy żywią obawy przed tą falą przybyszów. Lęk przed nieznanym jest naturalna i usprawiedliwiona. Ja sam nie jestem wolny od wątpliwości, wierzę jednak w możliwość porozumienia się, dlatego dziękuję Wam za wszystkie rzeczowe komentarze, także te polemiczne. Wielu z nas boi się fali przybyszów i jest to naturalne, gdyż jesteśmy biologicznie zaprogramowani, by obawiać się innych ludzi, pochodzących spoza naszej grupy, naszego kręgu kulturowego. Powinniśmy szanować i przybyszów, i tych, którzy mają przed nimi obawy. Lęk nie usprawiedliwia jednak otwartej, aktywnej nienawiści, jaką wielu z nas kieruje wobec uchodźców. „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”. To słowa Tego, który przed dwoma tysiącami lat zrewolucjonizował pojęcie miłości bliźniego, dobra i przebaczenia. Dziś, w kraju, gdzie wyznawcy Chrystusa stanowią podobno 9/10 społeczeństwa, mówi się o strzelaniu do uchodźców. W kraju, który wciąż pamięta dramat wojny, padają hasła o wysyłaniu ich do gazu. Zapomnieliśmy, jak w latach osiemdziesiątych tysiące z nas opuszczały Polskę, wygnane represjami i biedą. Zapomnieliśmy o ponad stu tysiącach Polaków, w 1942 roku przybyłych do Iranu w poszukiwaniu schronienia.

Lektura komentarzy na temat uchodźców i wygłaszanych na demonstracjach haseł, nawiązujących wprost do nazizmu, może przerazić. Mnie jednak nie dziwi. Wyszukujemy i zapamiętujemy te fakty, które potwierdzają nasze sądy. Strzępy informacji wykorzystujemy, by budować nasze stereotypy. Demonstracja, podczas której zdesperowani ludzie forsują bramę, stała się dla wielu Europejczyków dowodem na to, że u naszych bram stanęła dzicz, zasługująca na potraktowanie ostrą amunicją. Nie mam złudzeń. Wiem, że wśród przybywających do Europy przybyszów znajdą się złodzieje i chuligani. Czy jednak obecność jednego przestępcy ma sprawić, że zamkniemy drzwi tysiącu potrzebujących?

Fascynujący jest dla mnie inny fakt: większość z tych, którzy proponują radykalne rozwiązanie kwestii uchodźców i islamu w ogóle, prawdopodobnie nie poznała dobrze ani jednego uchodźcy czy muzułmanina. Największymi piewcami czystości kulturowej Polski są ci, dla których kontakt z odmienną narodowością ogranicza się do wizyty w wietnamskim barze lub kebabie na rogu. Żyjemy w najbardziej jednolitym społeczeństwie Europy – zaledwie 0,3% z nas to imigranci – i boimy się stanąć twarzą w twarz z innym.

Ci, którzy postulują zamknięcie granic wołają, że bronią tym samym europejskich wartości. Po tygodniu na Węgrzech napiszę wprost: mam gdzieś wartości, które polegają na tym, że wyczerpanym ludziom zamyka się przed nosem drzwi i pozwala cierpieć głód. Nie mam też nic wspólnego z ludźmi, pod płaszczykiem patriotyzmu głoszącymi rasistowskie hasła. Może mieszkamy w tym samym kraju, ale nie czuję, abyśmy byli rodakami. Gdyby ktoś dał mi wybór: wpuścić do mojego miasta 10 000 Syryjczyków czy 10 000 stadionowych „kibiców” i nacjonalistów, wybrałbym bez wahania tych pierwszych.

Mówimy o wartościach, dopóki nic to nie kosztuje. Ale gdy musimy poświęcić część naszego komfortu, aby ratować życie drugiego człowieka – wszystko jedno skąd przybywającego – wartości podwijają ogon pod siebie. Zaczynamy wtedy krzyczeć, że nie udźwigniemy tego brzemienia, że nas nie stać. Ludziom, którzy to głoszą przypomnę, że sporą część naszego, europejskiego komfortu zawdzięczamy, trwającej kilka wieków, eksploatacji innych kontynentów. Teraz historia wystawia nam rachunek i każe zrobić nieco miejsca przy globalnym stole. Nie widzimy jednak tego, uważając, że to mamy, należy się nam. Po czym zaczynamy bronić naszego terytorium.

Pamiętam jak w upalnym słońcu stałem przy zasiekach, na granicy Węgier. Nagle po drugiej stronie pojawił się mężczyzna. Szedł chwiejnym krokiem, a gdy mnie zobaczył, zawołał: „gdzie tu jest woda?”. Pokazałem mu kierunek na punkt tranzytowy, on zaś zawołał: „Gdzie są Narody Zjednoczone?”. „Przyjacielu” – miałem ochotę odpowiedzieć mu – „nie ma czegoś takiego jak Narody Zjednoczone. I nigdy nie było”. Szczytne idee solidarności, które głosimy od lat, rozsypują się, gdy kolejne kraje zrzucają na siebie odpowiedzialność za uchodźców. Węgry usuwają ich do Serbii, Serbowie do Chorwacji, Chorwaci do Słowenii lub z powrotem na Węgry. Polska broni swojego podwórka jak może. Nie ma już miejsca na równość i braterstwo. Budując płoty i zasieki nie dostrzegamy, że odcinają nas one nie tylko od uchodźców, ale i od samych siebie.

Jeśli wspólnotę Europy zbudowaliśmy na solidnych podstawach, nie zagrozi nam nawet 10 milionów przybyszów. Ale jeśli postawiliśmy ją na piasku, nie pomoże nam żadna bariera.

zasieki_wegry

Choć jeszcze tego nie dostrzegamy lub nie chcemy dostrzec, Europa się zmieni. Musi się zmienić, jeśli chce zachować swoją jedność. W prowizorycznych obozowiskach, zorganizowanych siłami wolontariuszy, zobaczyłem, że możemy pójść dwiema drogami. Jedną z nich obrazuje poświęcenie i bezinteresowna praca, wykonywana przez setki ludzi, dostarczających uchodźcom środków do życia. Nie tylko umożliwiają im przetrwanie – z dala od domu, odbudowują też w przybyszach poczucie ich własnego człowieczeństwa. W sposób bardzo prosty, acz wyjątkowy, przywracają im należną godność. Kontakt z obcą kulturą bywa trudny, czasem towarzyszą mu szok i zniechęcenie. A jednak trzeba próbować, bo w głębi duszy wszyscy jesteśmy ludźmi i marzymy z grubsza o tym samym – szczęściu naszym i naszych dzieci.

Drugą drogą jest budowanie murów i brutalne traktowanie tych, którzy zechcą je przejść. Historia imperiów podpowiada jednak, że nie istniał nigdy mur tak wysoki, by nie dało się go przekroczyć. I tak też będzie tym razem.

Docierający do Europy uchodźcy mogą stać się naszymi przyszłymi sąsiadami, współpracownikami, krewnymi. Czy przyjmiemy ich z szacunkiem i godnością, należną drugiemu człowiekowi, działając razem i wzmacniając to, co nas łączy? Czy może poniżając ich, uderzymy w samych siebie, rozbijając do reszty także naszą wspólnotę?

Dołącz do dyskusji 104 komentarze

  • Ula napisał(a):

    Doskonały tekst, Łukasz…
    Dzięki za całą relację!

  • Gabi napisał(a):

    Dziękuję za ten tekst. Doskonały tekst!

    • Kasia napisał(a):

      Tekst, tekst. Powtarzasz się. Chętnie bym ich przyjęła, nawet do swojego domu, gdybym tylko miała pewność, że mi go potem nie wysadzą, ale nie mam. Dlatego nie przyjmuję. A polaków za granicami jak traktują? Lepiej? Po to właśnie poszłam do wojska, żeby o Polskę walczyć. Żeby nasi rodacy wrócili do nas, a nie uciekali. Bo pracy nie ma, bo zasiłki za małe, bo uchodźców za dużo. Mało nam tych z Ukrainy np.? Rzeź Wołyńską już zapomnieliście i malutkie dzieci przybijane gwoździami za języczki do stołów?! Też ich przyjęliście. To teraz bierzcie islamistów, będą Was bombami i urzynaniem łbów nawracać! Jeść i pić mogę im ku*wa dać, ale do domu nie wpuszczę! I jeśli w mojej ojczyźnie będzie wojna, to nie będę uciekać, tylko z przyjemnością za nią zginę!!!

      • Łukasz Supergan napisał(a):

        Nie bardzo wiem jak się do tego odnieść. Chyba tylko w ten sposób, że ktoś, kto myśląc o przybyszach z Bliskiego Wschodu, kojarzy ich z wysadzaniem domów w powietrze, to współczuję. Oznacza to, że telewizyjne newsy kształtują czyjeś postrzeganie świata, a to bardzo źle. Dlatego cieszę się, że byłem kilka lat temu w Syrii i teraz na Węgrzech, bo spotkałem tych ludzi nie tylko na ekranie.

        Co do Ukraińców – w ciągu ostatniego roku przyjechało do nas chyba 10 tysięcy osób. Mają pozwolenia na pobyt, ale statusu uchodźcy nie otrzymał nikt. Jeśli ktoś chce rozgrzebywać historie naszych konfliktów – jego sprawa. Zrzucanie win ojców na synów wydaje mi się jednak pozbawione sensu. Ja wolę jednak skupić się na pozytywnym działaniu i pomagać tym, którzy są w potrzebie, bez względu na narodowość.

        • kasia napisał(a):

          No właśnie, pisze pan: byłem tam, przyjęli mnie, byli gościnni. Itp… Ale jak by pprzyjmowali gdyby było setki tysięcy takich jak pan… I do tego 20-30% kobiet i dzieci….? (Proszę przeczytać raporty ilu jest naprawdę kobiet i dzieci. Mam rodzinę na Węgrzech, i mam obraz jak to tam rzeczywiście wygląda i co ci ludzie po sobie zostawiają,) A wracając do Pana pobytu tam u nich, Jest Pan pewien ze przyjeli by z otwartymi ramionami taka masę ludzi o innej religii, kulturze? ? Pozwolili budować kościoły, szkoły? To nie jest tak ze wszyscy są zli, ale tej masie osób niech tylko 1 promil będzie od tych „złych” to już mamy kłopoty… Ja tez jestem za tym żeby pomagać. Ale nie w ten sposób, bo naprawdę pewnego dnia obudzimy się w państwie które nie będzie już nasze…

          • Olga napisał(a):

            Zgadzam się z Tobą.

          • Łukasz Supergan napisał(a):

            Tak, gdyż Syryjczycy od wieków są narodem przyzwyczajonym do różnorodności religijnej. Choć większość to muzułmanie, w Syrii żyje mniejszość katolicka i hebrajska. Oprócz muzułmanów sunnitów są też szyici. W Damaszku obserwowałem modlących się szyitów, widziałem chrześcijański kościół i żydowską synagogę, a w syroktolickim klasztorze uczestniczyłem w mszy odprawianej po arabsku.

            Nie wiem, skąd przekonanie o zalewie islamu. Nawet jeśli UE przyjęłaby CAŁE 4 miliony uchodźców z Syrii i każdy z nich byłby muzułmaninem, udział procentowy tej religii w UE wzrósłby z 4% do zaledwie 5% populacji. Ponadto, choć z początku wskaźnik urodzeń może być wyższy, w miarę poprawy poziomu życia i wykształcenia, wskaźniki te wyrównują się. Innymi słowy spokojnie, jeszcze dużo czasu minie, zanim nasz kraj przestanie być nasz. Proszę sobie przypomnieć Polskę międzywojenną – ilu mieliśmy Żydów, Ukraińców, Białorusinów? Czy straciliśmy wtedy naszą tożsamość?

          • Bartek napisał(a):

            Tu masz odpowiedź na pytanie, co by było gdyby było nas setki tysięcy. Bo było. I przyjęli. Łukasz wspomniał o tym w swoim poście:

            https://www.udskior.gov.pl/70,rocznica,przyjecia,ponad,116,tys,polskich,uchodzcow,przez,Iran,275.html

          • Mariusz napisał(a):

            w stu procentach popieram Pani zdanie – jesli ktos chce sie spelnic w zyciu jako dobry Samarytnian, z latwoscia znajdzie wokol siebie ludzi potrzebujacych
            co do ”uchodzcow” mozna im pomagac w ich kraju

        • Andy napisał(a):

          Co do nielegalnych uchodźców nie będę się wypowiadał ale pamiętam czas jak służby graniczne unii szafowały „misiami” do paszportów – teraz nawet paszportu nie trzeba żeby do unii wejść… A co do grzechów ojców- ci ludzie co to robili na Wołyniu jeszcze żyją i to w glorii herojów…

      • Helena napisał(a):

        Pani Kasiu, zgadzam sie z pania w 200 %. Szkoda tylko , ze wypowiedz Lukasza jest taka dluga , a plytka. Widac, nie ma dobrego zrozumienia tego kryzysu I konswkwencji
        przyjecia takich uchodzcow Muzulmanow. Idea Martina Lutera Kinga miala zupelnie
        inne podloze. Pan Lukasz uzyl wypowiedzi jego tylko wywrywkowo.

  • Ola napisał(a):

    Podglądam profil, czytam. Zgadzam się ze wszystkim. Od tygodnia zastanawiam się jakie słowa kierować do tych, którzy tak panicznie boją się inności, jakiejkolwiek odmienności. Pierwszy raz tak bardzo mi wstyd za nienawiść rodaków.

  • Andrzej napisał(a):

    cześć,

    patrzyłeś ale nie widziałeś…
    prawda jest znacznie bardziej drastyczna niż Ci się wydaje, ale jej nikt nie obwiesza na płocie.
    jeśli już pytasz to Europa jak i każde inne państwo zbudowana jest na zbieżności pewnych interesów, a podpierają ją kości naiwniaków którym od kolebki wpaja się bzdety o równości i wolności.
    Tym ludziom trzeba pomóc ale nie da się tego zrobić przesiedlając cały Bliski Wschód i pół Afryki do Niemiec i dając im zasiłek. Bo to można porównać z tym że na pełnym morzu 500 ludzi płynących wpław chcesz zabrać do kajaka.
    Im trzeba pomóc uporać się z tym co ich z ich kraju wygnało nic więcej, a wygnała ich wojna i obietnica socjalu w Europie.
    Tych ludzi potraktowano przedmiotowo ( ale i tak lepiej niż w Kosowie) bo z jednej strony Rosja i USA załatwiają swoje wojenki o wpływy, a z trzeciej podstarzała Europa liczy na transfer świeżej krwi, godząc się a i owszem na pewne obniżenie poziomu życia ale tylko o tyle żeby mieć pewną ilość nisko opłacanych pracowników, i tylko o tyle żeby obywatel europy nie odpędził władzy od koryta. To już się dzieje transfuzja się dokonała granice zamknięte, teraz Europa da tym biedakom ultimatum po 4 miesiącach albo wracasz skąd przeszedłeś albo do roboty.
    to tak ode mnie w krótkich słowach,
    O tym napisz to komuś pomożesz…
    „pokaż mi twoich wrogów a powiem Ci kim jesteś”
    Pozdrawiam
    AK

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Hej Andrzej,

      Nie znam się na polityce socjalnej Europy, więc wolę nie wypowiadać się na jej temat. Chciałbym, aby czytający ten tekst dobrze mnie zrozumieli: nie popieram bezkrytycznego wpuszczania wszystkich migrantów do Europy. Jestem zdania, że ich kontrola i weryfikacja tożsamości są ważne. Tekst dotyczy jednak warunków, w jakich się znaleźli, niestety w wyniku opieszałości europejskich służb i braku koordynacji.

    • Kira napisał(a):

      Panie Andrzeju , spokojna rzeczowa wypowiedź. Zgadzam się z Panem całkowicie. Trzeba mieć źle w głowie aby chcieć przesiedlić do Europy wszystkich biedaków, to nie jest możliwe na jawie i na trzeźwo. Błagam, ludzie myślcie i nie łykajcie tego co w TV bez refleksji i szukania prawdy. Może w Syrii są normalni ludzie, spotkałam Syryjczyków podczas strudiów i nie mam im nic do zarzucenia. Uchodźcy to nie tylko Syryjczycy. To w przeważającej cześci banda młodych ludzi z różnych krajów, którzy chcą nam narzucić swoją wiarę i swoje prawa – wiem to od nich, wiem to z relacji z krajów, które przyjęły ich z otwartymi rękoma, wiem to ze statystyk kryminalnych.

      • Łukasz Supergan napisał(a):

        Jeśli mamy zachować ścisłość: statystyki kryminalne podpowiadają coś dokładnie odwrotnego. Zasymilowani imigranci rzadziej popełniają przestępstwa niż obywatele urodzeni w danym kraju:

        http://www.wsj.com/articles/the-mythical-connection-between-immigrants-and-crime-1436916798

        Ta „banda ” jak ich Pani nazwała, to w sporej części wykształceni ludzie. Nikt z nich nie narzuca nikomu swoich zasad, bo nie mają takie potrzeby, spotkałem takich, którzy przyznawali się do ateizmu. Wśród tysięcy ludzi tylko raz widzieliśmy modlącego się. Nie, tacy przybysze nie będą nas nawracać. Tym bardziej, że – jeśli mowa o Syryjczykach – żyli w kraju, gdzie ich sąsiadami byli żydzi i chrześcijanie. Część uciekinierów to zresztą syrokatolicy.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Bardzo zgadzam się z konkluzją tego filmu – pytanie tylko, jak pomóc krajom takim jak Syria?
      Film nie bierze też pod uwagę ważnego czynnika: duża część krajów biednych utrzymywana jest w biedzie przez reżimy, które nimi rządzą. Mogą otrzymać gigantyczną pomoc na miejscu, ale zostanie ona zaprzepaszczona.

      • Kira napisał(a):

        Otóż to Panie Łukaszu, nie wystarczą ładne, ckliwe zdjęcia. Trzeba mieć szerszą wiedzę i przygotować strategię postępowania. Kto ma to zrobić? Ci którym płacimy ciężką kasę, a oni zajadają ośmiorniczki i mówią, że nasze państwo istnieje teoretycznie itp. Nie należy domagać się od społęczeństwa tylko od dysponujących naszymi pieniędzmi z podatków.

  • Dobrze, że to tutaj napisałeś – doskonała przeciwwaga do fali nienawiści zalewającej portale, nienawiści szerzonej głównie przez obserwatorów świata przez ekran komputera. Mam nadzieję, że ten tekst choć część osób zmusi do głębszej refleksji nad obecną sytuacją.
    Przypomniało mi się jeszcze Twoje wystąpienie na TEDx i teza o różnorodności niezbędnej do przetrwania naszego gatunku – moim zdaniem świetnie się to wpisuje również do tego tematu…
    Pozdrawiam!

  • Jan napisał(a):

    Panie Łukaszu, bardzo dziękuję za ten tekst. ukłony Jan

  • Monika napisał(a):

    Dziękuję za ten tekst. Nie tylko daje do myślenia, ale oddaje to co ja i wielu znajomych czujemy. Porwałam go na swojego Fb, bo z żadnym innym tekstem tak się nie identyfikuję 🙂 Mam nadzieję, że chociaż coś z tego co napisałeś dotrze do myślących i wahających się. Czas najwyższy, żebyśmy okazali się ludźmi. Pozdrawiam

  • Maciek Roszkowski napisał(a):

    Bardzo dobry tekst. Widać, że te samotne wędrówki sprawiły, że łatwo i mądrze układasz wszystko w sercu i głowie. Dzięki za obecność tam na granicy UE, relacje i ten tekst.

  • Marcin Cybulski napisał(a):

    Łukasz piszesz o emigracji 1942 roku i lat 80. tylko kwestia jest taka- emigracja 42 roku wyszła do Iranu a potem walczyła na froncie włoskim pod Monte Casino czym z nawiązką odpłaciliśmy za schronienie w Iranie. każda nasza emigracja odpłaca na rzecz społeczności lokalnej, w większości krajów mamy dobre opinie. nie możesz porównywać tych dwóch fal emigracji. rozumiem że Ci ludzie przeżywają tragedie ale mają siłę by walczyć o azyl a nie mają by walczyć we własnym kraju?. zgadzam się z Andrzejem że nie można pomóc, przesiedlając taką masę ludzi. Europa popełniła błąd tak jak reszta świata. Wysłać wojsko, dać broń tym ludziom tak jak nam dano w czasie wojny broń by sami mogli wywalczyć swoją wolność. przez pół roku oczekiwania na azyl zrobili by więcej dobrego u siebie na miejscu niż czekając na rozwój sytuacji u nas.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Być może tak jest. Nie jestem pewien, czy ktoś z nich chciałby jeszcze walczyć w konflikcie syryjskim, ale może tak. Wielu z pewnością zostanie odesłanych poza UE. Moja refleksja w powyższym artykule dotyczy jednak ludzi, którzy tu i teraz koczują u bram naszych krajów. Pytanie: co z nimi zrobimy? Zapewnimy podstawowe warunki do życia, choćby w obozach przejściowych, czy damy im głodować pod gołym niebem?

  • Magda napisał(a):

    Polecam obejrzec, przepraszam poprzednio mi sie zle wkleilo

    https://m.youtube.com/watch?v=RvOnXh3NN9ww

  • Maryla Sliwka napisał(a):

    Panie Lukaszu-ja rowniez Dziekuje za ten tekst,bardzo,bardzo……

  • egeszege napisał(a):

    Prosze nie traktowac mojego komentarza jako uszczypliwosci ale kleske europy bedzie widac gdy cala otworzy sie na tych ludzi. Na razie widac tylko kleske Niemiec, Francji i Szwecji.
    Pozdrawiam.

  • Olga napisał(a):

    Łukaszu, Twój tekst jest poruszający przez cały zmysłowy opis, który wnika z Twojego osobistego doświadczenia sytuacji na granicy. Czytając go czułam, jak wcielam się w rolę jednego z tych przybyszów.
    Piszesz o klęsce humanitarnej Europy, o żalu do organizacji międzynarodowych, a we mnie powoduje to poczucie niesprawiedliwości. Myślę o tym, że cała ta klęska nie miałaby miejsca, gdyby ludzie sami jej sobie nie zgotowali – albo raczej nie zgotowali jej imigranci ekonomiczni. Do nich właśnie mam największy żal; do tych 50-70% przybyszów, którzy wykorzystując dramatyczną sytuację prześladowanych, zaczęli uderzać do granic Europy. Uważam też, że jeżeli zachowywaliby się normalnie (a ponoć nie ma ich wielu w skali ludności zamieszkującej Europę), tj. czekali na kontrolę, nie awanturowali się, to niepotrzebna byłaby radykalna ochrona granic – jak piszesz: z pałkami i armatkami wodnymi. Przecież państwo nie może wpuścić dowolnej ilości dowolnych ludzi na swój teren, bo zagrozi to jego integracji i równowadze społeczno-gospodarczej. Słusznie zauważasz, że ci imigranci, którzy zostali źle potraktowani, będą w sobie nosili ziarno gniewu. I, niestety, zapewne wielu z nich nie będzie zdolnych do autorefleksji, że stało się to z winy ich własnego zachowania. Z drugiej strony – w nas, Europejczykach, może kiełkować to samo ziarno złości na tych, których najbardziej widać w fali imigrantów – na agresorów. Póki jednak „władza” jest w rękach osób trochę lepiej przewidujących, niż przybysze, czyli naszych, póty jesteśmy w stanie panować nad bezpieczeństwem własnych obywateli (bo im w pierwszym rzędzie należy się opieka państwa!).
    Cieszę się, że opowiadasz o wolontariuszach. To dobrze, że ktoś jest i pomaga. Cieszę się, że nie skrywasz informacji, że pomaga Czerwony Krzyż czy Caritas (a gdzie jest Czerwony Półksiężyc?). Zastanawia mnie, dlaczego w Tovarniku jedna z tych organizacji zakazała podawania ciepłych posiłków koczującym ludziom. Skoro tam byłeś, dlaczego nie spytałeś, skąd taka ich decyzja, tylko o tym piszesz?
    I ostatnia rzecz – której zabrakło mi w Twoim tekście: widziałeś to, co widziałeś; podważasz europejskie wartości, które są „na papierku”, a nie w działaniu – napisz, jak Twoim zdaniem każdy z nas mógłby pomóc. Skłaniasz do refleksji, żeby otworzyć się na potrzebujących, ale to tylko postawa – ona nie nakarmi ludzi. Jeśli ktoś będzie chciał wpłacić pieniądze na pomoc uchodźcom, może mieć po lekturze tego wpisu dysonans: niby tylko Czerwony Krzyż i Caritas pomagają, a przecież nie dali posiłków imigrantom w Tovarniku. Jakiej organizacji zatem przekazać pieniądze?
    Moim zdaniem w tej sytuacji trzeba pomóc uchodźcom, którzy zbiegli przed wojną i prześladowaniami, a nie „wszystkim”, bo jak widać nie radzimy sobie z tym. Imigrantów ekonomicznych natomiast powinniśmy odesłać z powrotem do ich krajów. Przynajmniej do czasu, kiedy ważniejsi są ci najbardziej potrzebujący. I najlepiej wpłacać pieniądze organizacjom, które przede wszystkim realizują cele pomocy humanitarnej w ojczyźnie uchodźców, czyli np. Czerwonemu Krzyżowi, Caritasowi czy PKWP.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      „Skoro tam byłeś, dlaczego nie spytałeś, skąd taka ich decyzja, tylko o tym piszesz?”

      W Tovarniku argumentem Czerwonego Krzyża było tylko „mamy dość własnych zapasów”, co nie było prawdą.

      „I ostatnia rzecz – której zabrakło mi w Twoim tekście: widziałeś to, co widziałeś; podważasz europejskie wartości, które są „na papierku”, a nie w działaniu – napisz, jak Twoim zdaniem każdy z nas mógłby pomóc. Skłaniasz do refleksji, żeby otworzyć się na potrzebujących, ale to tylko postawa – ona nie nakarmi ludzi. Jeśli ktoś będzie chciał wpłacić pieniądze na pomoc uchodźcom, może mieć po lekturze tego wpisu dysonans: niby tylko Czerwony Krzyż i Caritas pomagają, a przecież nie dali posiłków imigrantom w Tovarniku. Jakiej organizacji zatem przekazać pieniądze?”

      Szczerze? Nie wiem. Po tym co widziałem, mam wrażenie, że najlepiej byłoby je przekazać jakiejś grupie wolontariuszy, jadącej na miejsce. Ta sytuacja na pewno się zmieni, w miarę, jak państwa i organizacje zaczną swoją pracę, ale w chwili kiedy tam byliśmy jako wolontariusze, działaliśmy sami. Gdyby władze UE dostrzegły problem, zajęły się nim na granicach i skoordynowały działania, nie widzielibyśmy agresywnych obrazków w mediach. Dobry przykład takiego braku koordynacji to wiadomość sprzed godziny (dosłownie) od znajomego:

      „Od wczoraj działamy na pograniczu serbsko-chorwackim, w rejonie miejscowości Tovarnik i Opatowiec. Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. W niedzielę wydawało się, że została opanowana, ale codziennie kryzys pojawia się w innymi miejscu. Wczoraj parę tysięcy ludzi zmuszonych było iść kilkadziesiąt kilometrów do obozu, w którym się nie zmieścili. Czasem z małymi dziećmi, czasem już bez butów. Pomagają im głównie wolontariusze, w większości z nieformalnych grup z kilku krajów. Nikt odgórnie nie koordynuje tych działań, panuje chaos informacyjny i organizacyjny, ale ludzie dostają podstawową pomoc.”

      „Moim zdaniem w tej sytuacji trzeba pomóc uchodźcom, którzy zbiegli przed wojną i prześladowaniami, a nie „wszystkim”, bo jak widać nie radzimy sobie z tym. Imigrantów ekonomicznych natomiast powinniśmy odesłać z powrotem do ich krajów. Przynajmniej do czasu, kiedy ważniejsi są ci najbardziej potrzebujący. I najlepiej wpłacać pieniądze organizacjom, które przede wszystkim realizują cele pomocy humanitarnej w ojczyźnie uchodźców, czyli np. Czerwonemu Krzyżowi, Caritasowi czy PKWP.”

      Tak, pełna zgoda co do tego – prawie zawsze lepiej jest pomagać na miejscu. Pytanie – co zrobić z tymi, którzy już do nas dotarli? Kazać koczować pod gołym niebem w oczekiwaniu na zimę? Czy zapewnić podstawowe warunki w czasie, gdy będą oczekiwać na sprawdzenie tożsamości?

  • Krzysztof napisał(a):

    Witaj, wydaje mi się że osoba taka jak Ty nie ma prawa wypowiadać się w tej kwestii. Wybrałeś taką drogę życia w której obojętnie Ci jest czy śpisz pod mostem z menelami, na górskim stoku z owcami, czy w jakimś zawszonym hostelu z ćpunami których opiszesz jako „ciekawych i interesujących ludzi”. Twoje życie polega na pukaniu do cudzych drzwi, jedzenia tego co dadzą i spania tam gdzie pozwolą. Pojechałeś na Węgry pomagać, a jedyne co mogłeś zrobić to pokazywać „tam wam dadzą wody” – właśnie dlatego że nic nie masz. Nie możesz żadnego z tych „uchodźców” wziąć pod swój dach bo nie masz dachu. Nie możesz wsadzić ich do swojego samochodu żeby odpoczęli w klimatyzowanym pomieszczeniu bo takiego nie masz. Nie możesz dać im 100 zł na drogę, bo nie masz pieniędzy. Jesteś chłopczykiem z głową w chmurach, bez pracy, bez majątku, bez rodziny i bez swojego miejsca w społeczeństwie który ma czelność mówić co wypada naszemu społeczeństwu, a co nie. Jak śmiesz mówić nam co powinniśmy robić i jak powinniśmy pomagać ludziom którzy zostawali swoje żony, siostry, matki i babki na terenie wroga, narażając je na gwałty i śmierć, a sami uciekli do lepszego życia. Jesteś wyrzutkiem, outsiderem, odmieńcem… i nie masz prawa mówić co wypada Europie, a co nie. Ja i miliony podobnych mnie osób, ma domy które wybudowały za własne ciężko zarobione pieniądze, ma samochody na które ciężkiego zapracowali, ma dzieci o które martwią się każdego dnia, ma piękne żony które są dla nich całym światem. A ty swoimi głupimi tekstami zagrażasz temu porządkowi. Zagrażasz bo chcesz wpuścić ludzi, wśród których są terroryści, gwałciciele i złodzieje. Ty nie masz córki którą możesz stracić, nie masz żony którą mogą ci zgwałcić, nie masz domu który mogą Ci zniszczyć i samochodu który mogą ci w nocy dla zabawy spalić. Więc jeśli chcesz pomagać, to nakładaj swoje sandałki i leć do syrii, ale nie pisz takich miałkich tekstów, bo jesteś ostatnią osobą która może się na ten temat wypowiadać.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Krzysztofie, nie jest Twoją rolą mówienie do czego mam prawo, a do czego nie. Mam dom, mam bliskich, o których się martwię. Nie mam samochodu, bo wolę wydawać pieniądze na inne rzeczy, a doświadczenia przedkładam pona dobra materialne. Nie wiem skąd wpadło Co do głowy spanie z menelami czy ćpunami, ale chyba masz błędne pojęcie o tym co robię ja i moi podróżujący po świecie znajomi – zapraszam do lektury tej strony. Na granicy Europy widziałem tysiące cierpiących ludzi, głodujących i żyjących pod gołym niebem. I mam pełne prawo do mówienia, że jest to nie w porządku, a Ci, którzy do tego dopuścili, dają ciała.

      Setki ludzi, którzy pracowali jako wolontariusze – Węgrzy, Niemcy, Słowacy, Czesi, Polacy – to ludzie tacy jak Ty. Też mają swoje domy i rodziny. A jednak nie epatowali swoim strachem, tylko ruszyli z pomocą.

      Mam wrażenie – obym się mylił – że z Twoich słów przebija lęk, że przybysze naruszą zastany porządek. Bez obaw. Po pierwsze jest ich zbyt mało, by zmienić Unię i Polskę w kraje islamskie. Po drugie – większość imigrantów dziwnym trafem staje się zupełnie normalnymi obywatelami, a na lęk o islamizację Europy proponuję tą lekturę.

      Na koniec – byłem w Syrii i byłem teraz, na granicy Unii. Widziałem to nie tylko w kilkuminutowych wiadomościach. I myślę, że jestem jedną z pierwszych osób, które mają prawo do wypowiedzi na temat tego, co tam się działo.

    • Lidka napisał(a):

      Panie Krzysztofie…ja mam rodzinę, męża, dziecko, rodziców i inne bliskie mi osoby, majątek, swoją własną firmę i zgadzam się w całej rozciągłości z Panem Łukaszem, a wpis Pana uważam za bardzo płytki i przede wszystkim mocno obraźliwy w stosunku do Pana Łukasza (i przepełniony jakimś dziwnym jadem). Wydaje się, że czytał Pan co drugie zdanie artykułu i to w dodatku z małym zrozumieniem. W ogóle nie wiem skąd Pan czerpie wiedzę, liczby etc., ale może warto trochę posłuchać opinii ekspertów.
      A Panu, Panie Łukaszu wielkie dzięki za ten tekst!!I wielki szacunek dla Pana za napisanie go i za udzieloną pomoc na miejscu!I proszę się nie przejmować komentarzami w stylu Pana Krzysztofa…tacy ludzie nie dorastają Panu do pięt i pewnie nigdy nie dorosną.

  • Damian napisał(a):

    Super! Tylko pytam, jak Ty pomogłeś? Powieszeniem na drucie kolczastym body dziecka?

    Napisz jeszcze tekst o Węgrach, którzy nie chcą SPOSOBU w jaki ta fala przemierza przez ich kraj.

  • Danuta/boliviainmyeyes napisał(a):

    Nawiazujac do komentarza pana Krzysztofa, ciesze sie, ze swoim artukulem zagroziles porzadkowi ‚jego’ malego swiata, poszerzajac, pewnie niechcacy, jego horyzonty. Kazdy z nas zyje w strachu przed ‚czyms i kims’ martwiac sie o rodzine, samochod, dom, a tak naprawde, powinnismy bac sie najbardziej o utrate wlasnego czlowieczenstwa, ktore podobno czyni nas tak wyjatkowymi… Dziekuje za relacje i pozdrawiam serdecznie, jak tylko ‚wyrzutek, outsider i odmieniec’ pozdrowic moze drugiego czlowieka:)

    • Krzysztof napisał(a):

      Odpowiadając na komentarz Pani Danuty. Wychodzi Pani z błędnego założenia, jakoby mój świat był mały i ograniczony. Jak byłem młody byłem fanem autostopu, którym zjechałem całą Europę, mam na swoim koncie również kilka pieszych wędrówek z czego najważniejsza w moim życiu było Camino Frances. Później zacząłem lepiej zarabiać co pozwoliło mi zwiedzić także inne kontynenty. Następnie wyemigrowałem i od kilku lat żyje w multikulturalnym społeczeństwie, za współpracowników mając ludzi z całego świata, a dzięki dość wysokim zarobkom na poziomie 150-200k złotych rocznych mogłem bardziej niż Pan supergan pomóc potrzebującym bo dołożyłem się do budowy dwóch studni i jednej szkoły w Afryce. Dlatego też widzę że to co się dzieje obecnie, jest próbą wyrządzenia uchodźcą ogromnej, przeogromnej krzywdy. Za pewnie Pani Danuta nie będzie sobie w stanie tego wyobrazić, ale chociaż spróbuje coś jej wytłumaczyć. Przez pierwsze 6 miesięcy 2015 roku do Niemiec trafiło 500 000 uchodźców. Są to ludzie bez dokumentów, bez przeszłości, bez języka, i bez podstawowych szczepień. Jednak nie jest to największym problemem, największym problemem jest fakt że tym ludziom trzeba dać mieszkania i dać pracę. Obecnie w całej europie panuje duże bezrobocie i coraz trudniej jest znaleźć pracę nawet na banalnych stanowiskach, które charakteryzują się niskimi zarobkami i ciężką pracą. I teraz Pani Danuto proste pytanie. W jaki sposób w 6 miesięcy stworzyć 500 000 miejsc pracy, może ma Pani jakiś pomysł? A może zna Pani developera który w 6 miesięcy postawi 500 000 mieszkań? Zbliża się zima, a ostatni czasy z roku na roku zimy w Europie są coraz gorsze, co zamierza zrobić Pani z taką ilością ludzi? 500 000 to jest połowa Warszawy, w jaki sposób chce ochronić ich Pani przed zimnem? Prawda jest taka, że to osoby namawiające do przyjmowania uchodźców robią im największą krzywdę bo Europa nie jest w stanie fizycznie przyjąć takiej liczby osób. I dlatego właśnie uchodźcy będą coraz bardziej sfrustrowani i źli, po przemierzyli pół europy w poszukiwaniu lepszego świata, ale po przybyciu okazuje się że ich oszukano. I nie chce poruszać tu tematu zwiększonej przestępczości, różnić kulturowych etc. bo jest to odrębny temat. Chodzi tylko o to że nie da się w pół roku stworzyć 500 000 mieszkań i 500 000 miejsc pracy. Orban mówi że do Europy docelowo zmierza 30-35 mln ludzi. Jak sobie Pani to wyobraża? Bardzo błędnie rozumie Panie człowieczeństwo.

      • Mariusz napisał(a):

        super slowa – ale nie nie jest w stanie przekonac ludzi, ktorzy widza to tylko w tvnie…12 lat mieszkam w uk, – i w pelni podzielam Twoje zdanie – rowniez ciezka praca, pomyslowoscia i determinacja osiagnalem zycie na dobrym poziomie – i rowniez tak jak Ty wiele podrozowalem
        osobiscie nie chce zeby bezrobotny Achmed czy inny Muhammad z rodzinami korzystal z pieniedzy wypracowanych przez mnie – od rana do nocy siedzac w kawiarence, obok ktorej stoi jego BMW z lewych interesow, smieje sie widoku ludzi co rano biegnacych do pracy

      • Robert z B napisał(a):

        Ten komentarza jest w 2017 roku jeszcze bardziej prawdziwy. Płynie rzeka ludzi, z których większość się nie asymiluje i wcale nie szuka tej asymilacji – z wyjątkiem zasiłków na poziomie, który trudno osiągnąć osobom pracującym w krajach Europy postkomunistycznej.

  • Krzychu napisał(a):

    Wiesz co chłopie, mieszkam niedaleko wschodniej granicy RP. Jak zaczęło się dziać na Ukrainie, pomyślałem sobie, że istnieje prawdopodobieństwo, że Putin rękoma Białorusinów zechce znów oswobodzić zachodnią Białoruś… moja pierwsza myśl wysłać żonę i córkę za granicę, w bezpieczne miejsce, sam zostałbym i bronił swojej ziemi. Więc jak widzę młodych mężczyzn uciekinierów z Syrii to jestem pewien, że oni będą walczyć o Syrię, ale położoną na terenie Europy, nie daj Bóg w okolicach Odry i Wisły. Myślę, że zmienisz zdanie po tym jak zgwałcą ci siostrę, żonę lub córkę, kiedy to któraś z nich wyjdzie w gorące lato w krótkiej spódniczce do spożywczego po zakupy. I nie podpierajcie się tym że żyją u nas Tatarzy, i jest ok. Ta nacja wielokrotnie przelewała krew za Polskę, oni czują się i są Polakami, im nie przeszkadza krótka spódniczka……

  • miranda napisał(a):

    Czerwony Krzyć tam jest, ale oni nie chcą od niego pomocy, bo na rzeczach jest symbol krzyża…
    Namioty były ale z nich pouciekali…
    Przestępcy stanowią nie 1 na 2000 ale niestety 10/100 a gdy są w tłumie to i z 30/100…
    W Iranie (który był wówczas wlasnością brytyjską) Polacy pomagali strzec pól naftowych za co wzamian pozwolono im sprowadzić rodziny z łagrów w Związku Radzieckim (kobiety i dzieci)
    Forsowanie granicy węgierskiej było prowokacją, dowodzoną przez terrorystę Ahmed H., który już został złapany i siedzi w więzieniu http://hvg.hu/itthon/20150923_Het_utlevelet_talaltak_a_Roszken_balhezo
    Policjanci nikogo nie spałowali tylko użyli armatek wodnych, żeby tłum nie zniszczył bramy i przestał rzucać w nich kamieniami.
    Polska nie brała nigdy udziału w eksploatacji innych kontynentów. Robiła to Anglia, Francja, Niemcy, Belgia, Holandia i Hiszpania z Portugalią. Polska raczej była i jest eksploatowana.
    Uchodźcy nie są zmuszeni do spania pod gołym niebem pod granicą. Już w Turcji a potem w Grecji, w Macedonii i Serbii, przez które przechodzili wojny nie było, ale tam nie chcieli prosić o azyl, bo niewiadomo czemu chcą koniecznie do Niemiec.
    Autor tekstu chciałby kompletnej anarchii – otworzyć wszystko na oścież, wpuścić cały świat i oddać wszystko co mamy. W takiej masie ludzi nie ma technicznie możliwości odsiania wszystkich terrorystów, a fakt, że oni są w tłumie jest niepodważalny, gdy nawet ISIS sam oficjalnie oświadcza, że 2 na 100 uchodźców to jego ludzie bo sam ich na łódki wsadza.
    Wielu bezdomnych europejczyków (szczególnie właśnie w Polsce i krajach ogarniętych kryzysem jak np. Hiszpania śpi pod gołym niebem i nie ma co jeść nie przez tydzień nielegalnej wędrówki po Europie a przez całe lata.
    Dosyć tych bezczelnych manipulacji.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Interesujące. Już 2 pierwsze zdania wystarczą mi, by wiedzieć, że to nieprawda. Co do reszty:
      – statystyki przestępców wyssane są z palca, podobnie jak informacje o terroryście i bojowników w łódkach,
      – warunkiem ewakuacji Polaków z ZSRR nie było pilnowanie pól naftowych,
      – policja użyła siły wobec demonstrantów, którzy jej nie atakowali – to zdarzenie widziałem całkiem dobrze,
      – Polska bezpośrednio nie, rozpatruję jednak kontynent europejski jako całość,
      – tak, jestem pewien, że na granicy Węgier ci ludzie spali na betonie dla przyjemności…

    • Alza napisał(a):

      Autorowi tak zapadła w pamięć podróż na Węgry , że nie myśli o przyszłości suwerennej Polski (chociaż moim zdaniem straciliśmy niepodległość w dniu wstąpienia do UE). Pod Pani wpisem i wpisem Pana Krzysztofa podpisuję się obiema rękami.

  • Dorota napisał(a):

    Iran był okupowany przez Wielką Brytanię i Związek Radziecki. I zdecydowanie nie był własnością Brytyjską. Zresztą czego to dowodzi? Tego, że Irańczycy nie pomogli Polakom w 1942? Mój teść, naoczny świtek, opowiadał jak zwykli Irańczycy pomagali Polakom. Przynosili im jedzenie i odzież. Potwierdziła to babcia mojego kolegi, która z Iranu pojechała do Anglii. Potwierdzają to wypowiedzi Polaków, chociażby w książce „Isfahan miasto polskich dzieci”. Dlaczego każdy artykuł o pomocy polskim uchodźcom, komentowany jest w ten sposób, że umniejsza, albo przekreśla wysiłki Irańczyków? Dlatego, że Irańczycy są muzułmanami? Irańczycy są także chrześcijanami, żydami, zaratusztrianami. bahaiami. Ale czy to ważne, jakiego wyznania byli Ci, którzy pomogli wtedy Polakom?
    Łukasz, przepraszam odbiegłam od tematu Twojego tekstu. Niemniej przeczytałam z uwagą. Dziękuję.
    Tak dziś, Europa jest cywilizowana, ponieważ wyoutsorcowała swoje wojny do „niecywilizowanych” krajów. Teraz widząc skutki swojej polityki zagranicznej, stara się w „cywilizowany” sposób umyć ręce.

  • Adam Brozynski napisał(a):

    Dziękuję za piękny, po prostu ludzki artykuł. Szkoda tylko, że tyle negatywnych komentarzy. Medialna spirala nienawiści już została nakręcona do tego stopnia, że aż strach człowieka ogarnia ilu ludzi żyje i oddycha nienawiścią w obliczu takiego humanitarnego nieszczęścia. Wygląda na to, że większość Polaków całkowicie jest pozbawiona empatii. Smutne to biorąc pod uwagę nasze chrześcijańskie korzenie. A co do zalewu Europy islamem to głęboko wierzę że biały człowiek podejmie odpowiednie kroki w odpowiednim czasie by odwrócić niekorzystne trendy demograficzne. Ważne jest też by hejterzy nazywający uchodźców i migrantów dziczą pamiętali że rzeczywiście jest jakaś różnica cywilizacyjna i społeczno-kulturowa pomiędzy Europą i Afryką czy Azja Mniejszą, podobnie jak to jest pomiędzy Europą Zachodnią i Wschodnią. Też w oczach wielu obywateli Europy Zachodniej my Polacy to wciąż dzicz. Pozdrawiam serdecznie autora.

  • Kasia Sanchez napisał(a):

    Przerażają mnie komentarze, które pojawiają się pod Twoim tekstem. Bardzo mnie to smuci i przygnębia. Jeszcze parę miesięcy temu śmiałam się w głos, kiedy mój mąż, który jest Hiszpanem, mówił, że ma nadzieję móc wrócić do Polski za parę lat kiedy wrócimy z naszej rowerowej włóczęgi, że nie zamkną mu granic, bo nie jest Polakiem. Teraz się nie śmieję. W głębi duszy egoistycznie cieszę się, że Victor ma kartę stałego pobytu, choć tylko my wiemy, że uzyskanie jej nie jest łatwą sprawą nawet dla obywateli UE. Polska, która kiedyś szczyciła się tolerancją i legendarną gościnnością, stała się ksenofobiczna i zamknięta na inność. To, co inne jest złe. Dlaczego nie ciekawe i fascynujące? Mamy bardzo rozbuchane oczekiwania wobec innych (dlaczego tak niewielu tak pamięta teraz o tym jak straszne oburzenie wzbudziły słowa Davida Camerona nt. niechcianych imigrantów zarobkowych z Polski?), ale sami dajemy tak niewiele… Parę lat temu pracowała z uchodźcami z Czeczenii i wstrząsające było kiedy małe dzieci rysowały czołgi ostrzeliwujące ich domy. Czy naprawdę nie stać nas na empatię i pomoc? Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do naszej strefy komfortu, że sama perspektywa „innego” wzbudza w nas strach? Myślę, że wszystko byłoby łatwiejsze gdybyśmy zamiast łatwo osądzać, zastanowili się dwa razy i może postawili w sytuacji osób, które uciekły ze swoich domów i szukają pomocy w „cywilizowanej” Europie. Podobnie jak Ty Łukaszu, nie jestem zwolenniczką ślepego wpuszczania wszystkich i dawania na prawo i lewo statusu uchodźcy, ale bądźmy ludźmi i szanujmy innych!

    Jeszcze odnośnie komentarza Doroty powyżej – co się kurcze z nami stało, że tak łatwo zapominamy?? Doskonale powiedziane – umyć ręce w cywilizowany sposób, jakie to smutne… 🙁

  • Natalia napisał(a):

    Na początku pragnę zaznaczyć, że moim zdaniem powinniśmy pomagać osobom, których życie jest zagrożone, ale tylko tym i uważam, że pomoc ta powinna nie powinna być bezwarunkowa. Aktualnie UE nie potrafi poradzić sobie z problemem zarówno uchodźców jak i mieszkających na ich terytorium muzułmanów. Polska nie poradzi sobie tym bardziej. W imię szeroko rozumianej wolności zapomnieliśmy o innych równie ważnych sprawach, m.in. zapomnieliśmy o bezpieczeństwie naszego kraju i późniejszych konsekwencjach aktualnego marazmu. Uważam, że problem muzułmanów przybywających do naszego kraju tkwi przede wszystkich w braku solidarności ich samych. Teraz nie dziwią mnie pełne nienawiści komentarze internautów. Bo ja dokładnie wiem skąd one pochodzą. Muzułmanie sami dostarczają nam codziennie nowych pretekstów do tego, aby nie tylko nie darzyć ich sympatią, ale nienawidzić, że wszystkich sił. Internauci oglądają filmiki, na których widać przemoc muzułmanów wobec chrześcijan, wyrzucanie ofiarowanych darów- wody i jedzenia, egzekucje niewiernych, policję szariacką nękającą okolicznych mieszkańców oraz przechodniów, egzekuję redakcji Charlie Ebdo, zabicie policjanta w biały dzień na ulicy Londynu, nielegalne , publiczne modły w centrum Paryża, można by wymieniać i wymieniać. Moim zdaniem każdy myślący i inteligentny człowiek oglądając takie obrazki nie chciałby, aby tacy ludzie w liczbie 1-2 milionów przybyli dodatkowo nie tylko do naszego kraju, ale również do całej UE. Skoro imam muzułmanów będący przewodniczącym muzułmanów na terenie RP w wywiadzie dla Polsat News ( film dostępny w sieci) mówi wprost, że będą dążyć do tego aby w Polsce obowiązywało w niedalekiej przyszłości prawo szariatu, bo tylko to jest jedyna prawdziwa religia pochodząca od Boga to co ja i inne osoby mają o tym myśleć. przecież za taką wypowiedź osoba ta powinna zostać wydalona z terytorium UE gdyz zagraża suwerenności naszego kraju. W tym samym wywiadzie wskazuje, iż chrześcijanie nie będą dręczeni tylko jeżeli będą przestrzegać prawa szariatu ( co jest praktycznie niemożliwe bo te religie wyznają inne wartości). Jeżeli na terytorium UE toleruje się takie wypowiedzi w imię wolności wyznania to coś tu jest nie tak. Zaznaczam, że imam ten nie jest żadnym radykałem. I powiedz mi proszę jak ludzie maja się ich nie obawiać. To nie jest tak jak napisałeś lęk przed nieznanym, wręcz przeciwnie bo oni wprost mówią jakie mają zamiary.

  • Fasola napisał(a):

    Dzięki Łukasz. Śledziłam twoje relacje na fejsie, łatwo nie było, w sensie emocjonalnym. Ale przypuszczam, że Ty też swoje przeżyłeś, nie wspominając o przybyszach [tego nie da się porównać do naszych bezpiecznych i wygodnych warunków w których żyjemy].
    My staramy się działać na miejscu, ubranka dzieciaków przeglądnęłam i zapakowałam te ciepłe, przecież jedna kurtka im wystarczy. Robiliśmy akcję śpiworową, ale to dla imigrantów i uchodźców, którzy już koczują w Berlinie. Ale wielki szacun i dziękuję, że byłeś tam na miejscu.
    Mnie najbardziej przeraża ta fala nienawiści i już nie wiem jak na nią reagować, jak działać. Dziwię się trochę części komentarzy twoich czytelników, bo wartości które przekazujesz w swoich treściach (nie tylko tym) są kompletnie odmienne od tego co reprezentuje część.
    Dzięki raz jeszcze.

  • andrius napisał(a):

    Lukasz daruj sobie.chodź po gorach a powazne tematy zostaw.naprawde nie ucz tanczyc słoni.. masz swoje spostrzezenia.dobrze. ja też znam temat z naocznych pobytow tam.unia to biurokratyczny moloch .padnie jak slynny zsrr .widzisz że to chory zbitek krajow.tych tysiecy byczkow w ciuchach z adidasa nie deportuja.sami pouciekali z niemieckich obozow.mam tam pracujacych z rodziny. przyjmowac wsjo a potem segregowac ?bzdury piszesz. proponuje pod twoje drzwi podeslac autobus ludzi.wpusc nakarm zaspokoj.na drugi dzień podeslemy drugi autobus .potem trzeci i kolejne… nie bądź taki filantrop. nie tędy droga. mało wiesz . to tragedia naszych czasow.bardzo wielka tragedia .ale rozdajac kolejne butelki wody kolejnym setkom tysiecy przybyszy świata nie zbawisz. choć nie widzę na dziś siły z brukselki na logiczne rozwiazanie wierzę że decyzje w końcu ktoś rozsadny podejmie.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Zostawiam, będę śledził sytuację, ale temat na razie zostawiam. Jak to dalej się potoczy? Nie mam zielonego pojęcia i nie wiem czy los Unii będzie taki jak piszesz. Dlatego czekam i obserwuję. Natomiast wiem, że dla ludzi, którym pomogliśmy na miejscu, nasza pomoc oznaczała duża różnicę. Byli tacy, co dzięki wolontariuszom w ogóle przeżyli. Udało się połączyć rozdzielone rodziny. Świata nie zmieniłem, ale dla kogoś, kto potrzebował naszej pomocy, uratowano jego świat, odnajdując np. zagubione 100 km dalej dziecko. To nie tak mało.

  • dziadbor napisał(a):

    Witaj Łukasz
    Napisałeś że patrzyłeś jak uchodźcy desperacko ścierają się z policją i próbują przedostać się na północ – nie widzę w tym analogi do polskich sposobów migracji. Z tego co wiem Polacy pokornie czekali na wizę w ambasadach lub obozach, a ci Syryjczycy agresywnie wdzierają się do jakiegoś kraju. Stawiają przed faktem dokonanym ludność i rząd tego kraju. Czyli nasze zdanie o tym czy ich chcemy czy nie mają w du…. . Nie rokuje to dobrze na przyszłe zgodne współistnienie a przecież to im powinno zależeć na naszym zdaniu a nie odwrotnie jak sugerujesz. Niema to jak stworzyć problem już na wejściu i wygrażać pięściami w stronę kraju do którego chce się wjechać.

    Łukasz strasznie szafujesz zwrotami w stylu – Klęska Europy, Klęska Człowieczeństwa, a czy Europa zachodnia od wielu lat nie wchłania emigrantów, robi to powoli i systematycznie bez zagrożenia dla stabilności gospodarki danego państwa (po wielu latach widać że nie jest różowo – ci z bliskiego wschodu unikają cięższej pracy, słabo się asymilują (w przeciwieństwie do słowian). A Ty byś chciał żeby już, na pstryknięcie palcami, proszę przyjąć kilkadziesiąt tysięcy, bo oni śpią na betonie – to jest bardzo roszczeniowa postawa.
    Sorry ! Klęska Człowieczeństwa to jest tam, u nich, a nie u nas. Sposoby walki islamskiej, gdzie różne frakcje walczące wysadzają sobie cywilów w powietrze na bazarach, fanatyczni religijni samobójcy czy podrzynanie gardeł jeńcom. (o traktowaniu kobiet innych wyznań nie wspomnę!). Muszą być wychowani w zajebistym systemie wartości. Pogratulować.

    Wolność, Równość, Braterstwo – chłopie obudź się ! Francuzi w czasie rewolucji wycieli sobie gilotyną milion ludzi. W imię tych haseł nasi legioniści plądrowali kościoły i gwałcili zakonnice w Hiszpanii, tłumili powstanie murzynów na San Domingo. W czasie rewolucji radzieckiej masa prostych i naiwnych ludzi dała się nabrać demagogom. I Ty teraz…

    Łukasz wędrowałeś po bliskim wschodzie i spotkałeś tam wspaniałych ludzi, wierzę i jestem pewien że jakbyś wszedł do domu niejednego polskiego kibola czy nacjonalisty to też, przy herbatce, poznałbyś wspaniałych ludzi.

    Łukasz czy dostrzegasz ten fascynujący fakt że wszyscy islamscy terroryści mają oparcie i kamuflaż w całej muzułmańskiej diasporze europejskiej.

    Łukasz Ty zwracasz uwagę na zdanie ludzi mówiących „do gazu z nimi” albo „rozstrzelać ich” przecież tak mówią prymitywne przygłupy. Tacy są pewnie w każdym narodzie (im wyższa kultura narodu tym ich mniej) ale nie mają zbyt dużego wpływu na decyzje polityków. Ja bym się tym nie przejmował to prostaki i motłoch. Boję się tylko że te 10tyś. Syryjczyków których byś wybrał do swojego miasta to też takie prymitywy podatne na toporną islamską propagandę.

    Zwracasz uwagę ludziom w europie że nie potrafią oddać trochę swojego socjalu dla potrzebujących. Czyżbyś szafował nie swoimi pieniędzmi? Przecież Europejczycy ciężko na ten socjal pracują, żyją na potężnych kredytach jak będą mieli problemy z pracą to wiesz że dla wielu to pętla na szyję i teraz mają się dzielić z obcymi (już, natychmiast, bo garść altruistów tak chce, bo im serduszka zapikały na widok martwego dziecka w wodzie). Nie użalasz się nad losem polskiego ojca który zapitala w budowlance po 14godzin bo chce utrzymać własną rodzinę, chce żeby miała gdzie mieszkać i co jeść. Użalasz się nad uchodźcami którzy nawet pokornie poprosić o pomoc nie potrafią.

    Właśnie czytam twoją fantastyczną książkę „Pustka wielkich cisz” niedawno miałem tam taki moment – siedzisz w poczekalni autobusowej na Ukrainie, podchodzi do Ciebie jakiś gość, biedak, dajesz mu bułkę. Nagle orientujesz się że jesteś obserwowany, podchodzą następni. Pamiętasz co robisz?

    Łukasz Ty proponujesz krwawy eksperyment ! – Jeśli zbudowaliśmy Europę na solidnych podstawach to wpuśćmy 10 milionów przybyszów – a jeśli NIE zbudowaliśmy europy na solidnych podstawach to co? poniesiesz odpowiedzialność za przyszłe rzezie miedzy społecznościami. Europa zaliczyła w swojej historii sporo wojen (dużo więcej niż te o których uczy się w szkołach) i według mnie nic nie wskazuje na to aby posiadała jakieś solidne podstawy, cokolwiek przez to rozumiesz to myślenie bardzo życzeniowe.

    Łukasz myślę że jesteś człowiekiem bardzo wrażliwym, widziałeś bardzo emocjonalne i chwytające za serce wydarzenia (może każde pokolenie ma swoje dzieci kwiaty) a to potrafi niestety często wpłynąć na rozsądną ocenę sytuacji. Powinniśmy to, powinniśmy tamto, bardzo łatwo jest wchodzić w rolę wszystkowiedzącego, zwłaszcza w emocjach – to jeden z grzeszków polskiego charakteru. A co z przyjmowaniem odpowiedzialności?

    Łukasz wiesz co sobie pomyślałem od razu po przeczytaniu twojego tekstu, uśmiejesz się, kiedyś, jak komuniści tworzyli Związek Radziecki, w zachodniej europie część intelektualistów piała z zachwytu nad wspaniałym, naukowo wymyślonym ustrojem, zupełnie ignorując pogłoski o wielkim głodzie na Ukrainie czy potwornej sieci łagrów w których umierały miliony. Sympatia do ustroju zupełnie przysłoniła im rozum – wiesz co Józio Stalin mówił o nich?
    Mam nadzieję że do nich nie należysz.

    Pozdrawiam

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Hej,

      Dzięki za ten komentarz.

      Nie myślę, aby moja postawa była roszczeniowa, ponieważ nie popieram bezkrytycznego przyjmowania tych ludzi. Natomiast nie zgadzam się z sytuacją, gdy tysiące potrzebujących ludzi – a większość z nich taka jest – koczuje bez jedzenia, wody i dachu nad głową. Unia Europejska dysponuje możliwościami, aby przynajmniej zapewnić im godny czas oczekiwania na rozpatrzenie lub niepodania o azyl. Spora część z nich to migranci zarobkowi, wielu to mieszkańcy Bakanów, którzy podczepili się pod tą falę i idą, szukając lepszego życia, ale nie mi osądzać, kto w tym tłumie jest kim. Od tego powinniśmy mieć, czekających na granicach, specjalistów. Tymczasem władze Unii i jej krajów zwlekały tygodniami z pomocą, a nawet teraz w tzw. obozach brakuje jedzenia, wody, namiotów i lekarstw. I to właśnie nazywam klęską człowieczeństwa.

      Zgadzam się, że sytuacja w wielu krajach z kręgu islamu jest zła – Irak, Pakistan, Afganistan, państwa N Afryki. Czy fakt, że trzęsą nimi dyktatury i terror oznacza jednak, że taki jest system wartości ich mieszkańców? Ucinanie głów czy ataki bombowe dotykają w 95% samych muzułmanów – pamiętajmy o tym. Ataków dopuszczają się ludzie, którzy chcą destabilizacji przede wszystkim ich własnych krajów, a nie Europy. Paradoksalnie, Syryjczycy uciekają właśnie przed tymi samymi ludźmi, których my się lękamy. Dlaczego więc przypisywać im ten sam system wartości, co ich oprawcom?

      Wiem, szczytne hasła umierają w starciu z rzeczywistością. Twoja uwaga o poczekalni bardzo trafna – ale to właśnie jest ten moment, w którym powinniśmy rozpoznać, kto naprawdę jest tym potrzebującym, a kto nie. Jak tymczasem wyglądają działania Unii? Wysyłanie tam policji zamiast organizacji humanitarnych. W sytuacji braku podstawowych środków do życia nieuniknione są zamieszki, bardzo chętnie pokazywane przez media. Mało kto pokazuje jednak tysiące ludzi, pokornie czekających na pomoc, lub nie czekających na nią w ogóle – a tych było 99%. Skuteczniejsze byłoby wysłanie tam pomocy, ale tej jak na razie nie ma. To byłoby właśnie wzięcie na siebie odpowiedzialności. Z moich obserwacji wynika natomiast, że tę odpowiedzialność wzięli na siebie ludzie o jakich piszesz – mający kredyty, rodziny, prace i kłopoty osobiste. A jednak zdali sobie sprawę, że ich kłopoty nie są tak wielkie w porównaniu z problemami tych, którzy stracili swój dom lub bliskich.

      Nie mam monopolu na prawdę. Uczciwie przyznam – nie wiem, jak to się skończy, jak pomóc tym ludziom i jaka pomoc byłaby najlepsza. Najlepiej byłoby zakończyć konflikt na Bliskim Wschodzie, uspokoić Irak i Afganistan. Ale na to się nie zanosi. Wiem tylko to co sam widziałem – tysiące ludzi, którym prawie nikt nie udzielił pomocy. I to jest dla mnie katastrofą.

  • Dorota napisał(a):

    Myślę, że zapominamy, o tym że sytuacja uchodźców to nie przyczyna, a skutek polityki zagranicznej prowadzonej na Bliskim Wschodzie przez kraje zachodu. Od dziesięcioleci kraje zachodu wtrącały się, jątrzyły, dzieliły, obalały dyktatorów i demokratycznie wybranych polityków, kłamały, knuły, zabijały niewinnych cywilów, torturowały, szkoliły i finansowały fundamentalistów. Przyszli nieproszeni. Agresywni. Pełni roszczeń, pogardy i poczucia wyższości, A my teraz mamy pretensje do mieszkańców tego regionu, że przyszli do nas nieproszeni, roszczeniowi i agresywni? Brak pieniędzy na pomoc uchodźcom, ale na zbrojenia ich nie brak?

  • Michał Lorkowski napisał(a):

    Szacunek Lukasz. Zgadzam się w 100%. Jakiś czas temu zanim to się zaczęło odkryłem tą straszną prawdę że od II wojny ludzie jako ogół niewiele się zmienili. Podróże kształtują prawdziwa świadomość. Szkoda ze tak mało ludzi podróżuje. Chciałbym też pojechać i pomóc. Czy te obozy jeszcze istnieją czy już zlikwidowane i przenoszą ich wg przedziałów. Ktoś może podpowiedzieć?

  • Teresa napisał(a):

    Piękny tekst i Twoja postawa. Szanuje ludzi, którzy zamiast komentować jadą sprawdzić, co się dzieje. Ja nie pojechałam, próbuję mieć jakieś zdanie, ale dostałam dzisiaj dwie sprzeczne informacje od osób, które tam były: od Ciebie (dotarłam tutaj przez blog podróżniczy, który bardzo cenię, więc i Tobie ufam:) oraz od Dawida Wildsteina którego znam, a który napisał coś takiego: https://www.facebook.com/david.wildstein/posts/1171334076226763

    Będę wdzięczna jeśli się ustosunkujesz, to dla mnie ważne. Jesteśmy bombardowani tak sprzecznymi opiniami, że chyba faktycznie najlepiej pojechac i zobaczyć:/

    Dzięki z góry.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Myślę, że w tekście tym jest dużo lub bardzo dużo prawdy. Takie rzeczy zdarzają się na pewno – policja chorwacka robi najlepszą robotę, jaką potrafi, podobnie jak wolontariusze. Niestety, brakuje koordynacji między nimi.

      Historie o tysiącach ludzi, podczepiających się pod falę uchodźców, jak ten opisywany Afgańczyk z Kabulu uciekający przed rzekomym Assadem, na pewno mają uzasadnienie. Nie mam złudzeń – i uchodźcy, i migranci ekonomiczni idą tam, gdzie liczą na lepszy socjal i gdzie np. już mają rodziny i znajomych. Sam słyszałem takie głosy. Czy jest to klęska humanitarna czy nie – trudno porównać to z zabitymi w Donbasie. U wrót Europy ludzie nie giną pod kulami. Rozmiar nieszczęścia, jakiego sam byłem świadkiem, mimo to przytłacza.

      Przeczytaj proszę dzisiejszy wpis Kai Puto: https://www.facebook.com/kaja.puto/posts/10207760179579909. Która z tych relacji jest prawdziwa? Problem w tym, że obie. Trudno jednak każdemu, kto tam, był, oddzielić emocje od obserwacji. Stąd tak różny wydźwięk sprawozdań płynących z Chorwacji. Wniosek z obu płynie jednak taki, jaki sam stawiam: koordynacja działań na poziomie Europy nawaliła na całej linii, skoro pierwszą falę migrantów przyjmowali spontanicznie wolontariusze. A teraz, gdy ich pierwsza fala już przeszła, dalej nie potrafimy (my – państwa UE) porozumieć się co z tym zrobić. Brakuje odwagi. I to właśnie uważam za naszą klęskę.

  • miko napisał(a):

    Łukasz,
    Temat tej migracji jest bardzo skomplikowany i wielowątkowy, jak sam widzisz, nikt do końca nie ma racji w tej dyskusji i nie ma jednej poprawnej oceny. W związku z czym wzbudzanie litości i poruszanie sumienia Europejczyków nie ma sensu bo ludzie kierują się swoimi interesami, również wtedy kiedy pomagaj – chcą czuć sens tej pomocy. Zawsze znajdą się argumenty za i przeciw, lęki, strachy, uzasadnione lub potencjalne, argumenty za bezwarunkową pomocą i humanitaryzmem, za wartościami chrześcijańskimi i uniwersalnymi, ale i interesy każdej ze stron itd..
    Więc odnośnie tego tekstu, to nie jest tak, że Europejczycy są źli i bezduszni, lub Islamiści są agresywnymi bomberami, albo tylko ofiarami lub prowodyrami całego zamieszania. Chodzi o bardzo skomplikowany układ, który do póki nie będzie rozwiązany to cierpieć będą wszyscy, uciekający, przyjmujący itd. Ten kryzys to ilustracja naszej cywilizacji, w której do końca nie wiadomo kto jest przegrany, a kto wygrany być może wszyscy toniemy po woli bo świat, który skonstruowaliśmy jest słaby.
    Warto patrzeć na przyczyny i oderwać się na moment od zasieków na granicach i braku pryszniców. Warto zastanowić się dlaczego w ogóle dochodzi do takiego zderzenia cywilizacji ;).

  • […] teksty na temat obecnej sytuacji na Węgrzech napisali: Konrad Kruczkowski z Halo Ziemia,Łukasz Supergan i inni, do których pogubiłam linki. Powstał też świetny projekt fotograficzny „Co mam w […]

  • yellow napisał(a):

    Lukasz byl w Syrii i innych podobnych krajach regionu, i doswiadczyl duzej serdecznosci i goscinnosci lokalsow. A ja bylem w UK, w 2008 pomieszkiwalem w Oldham, kolo Manchesteru. Jako, ze pojechalem na krotko, i chcialem troche odlozyc, pomieszkiwalem w dzielnicy a’la little pakistan, bo po prostu czynsz w takich dzielnicach byl najkorzystniejszy, a innosc kultur mi nie przeszkadzala. Do czasu. Poznalem wielu muzulmanow poprzez mojego wspollokatora, i zdziwila mnie bardzo ich nastawienie do kultury europejskiej, ktora wrecz otwarcie gardzili, i przede wszystkim wrecz opetanie na tle seksualnym. Moze wynikalo ono z tlumiomych przez wieki bodzcow, moze w swoich krajach musieli sie bardziej dopasowac do wymogow kultury, i lokalnych zwyczajow, podczas gdy w Europie czuli jakby wiekszy luz, i swobode, zyjac jednoczesnie w otoczeniu kultury, z ktora zupelnie sie nie identyfikowali, i ktora czesto uznawali za nieczysta, popsuta. Nigdy wiecej, i nigdzie indziej nie widzialem sytuacji, gdzie do bialej kobiety w spodnicy stojacej na przystanku podbiega taki lokals, i siega reka do jej krocza, po czym chwile potem ucieka, rechocac na pozegnanie. Nigdy wiecej nie widzialem tylu burd w autobusach, gdzie „przytulali” sie do bialych kobiet. Miarka sie przebrala, jak poszedlem sobie poczytac do parku. Juz siedzac na lawce zauwazylem katem oka kilkunastu pakistanczykow, idacych zwarta grupka, ale nie zwrocilem na nich wiekszej uwagi, bo takich grupek snujacych sie po dzielnicy bylo pelno. W pewnym monecie, przechodzac kolo mnie, ktorys z nich po prostu rzucil mnie z calej sily pilka od kosza prosto w twarz. Skonczylo sie na rozbitym nosie, i zadrapaniu od okularow na nosie (i stluczonych okularach). Chwile potem jeden zapytal, czy ksiazka ktora czytalem to biblia. Jak mu powiedzialme ze nie, to zapytal, czy chcialbym posluchac o koranie (jacy religijni:-)). To sa moje doswiadczenia z muzulmanami, zebrane w Oldham, w UK w 2008 roku. Nastepnego roku na wakacje pocjechalem do Irlandii, do Anglii jakos sie zrazilem. Ktos powie, ze no i co takiego. I u nas mozna sie „nadziac”, ze przeciez wszedzie sa takie „dzielnie”, ze pelno jest przeciez dobrych muzulmanow. Fakt, ale wydaje mi sie, ze jednak wiekszosc z nich gromadzi sie wlasnei w takich dzielnicach, tworzy swoje ghetta, etc, i przede wszystim nie asymiluje sie do naszej kultury. Kadaffi powiedzial kiedys: We don’t need terrorists, we don’t need homicide bombers. The 50-plus million Muslims in Europe will turn it into a Muslim continent within a few decades”. Pozniej czytasz o jakiejs miescinie w Danii, w ktorej w samorzadzie zasiada juz wielu muslimow, i wprowadza zakaz wystawiania ozdobnych choinek swiatecznych w sklepach i centrach handlowych w czasie swiat, bo te „rania ich uczucia religijne”. Dla mnie wiec wpuszczenie takiej ilosci muzulmanow to ryzyko, i jestem przeciwny. Dziekuje.

  • ruda napisał(a):

    Czy sie to komu podoba czy nie, Europa się pomału kończy. Niekontrolowany najazd imigrantów jest tylko jednym z symptomów niewydolnosci Europy. Tak, ludzie powinni dostac picie i cos do jedzenia. A za dostarczenie im posiłków i warunków do spania powinni zapłacic przede wszystkim … Niemcy. To ten kraj zareklamował sie, że przyjmie wszystkich potrzebujacych, doprowadzając do pospolitego ruszenia a potem się wypiął. Nie jestem politykiem, ale nie sądzę, że był to objaw wyjątkowej glupoty niemieckich polityków. Coś za tym się kryje. Ktoś na tym zarabia i komuś zależy na tym chaosie. I na pewno nie jest to dla dobra tych biedaków, których traktuje sie jak bydło. A Polacy jak zwykle dają się manipulować i wpadają w histerię. Z jakiego powodu? Przeciez nawet ci „przydziałowi” imigranci i tak z Polski uciekną. Za to rasistowskie nastroje zostaną… Gdybyśmy mieli społeczenstwo, które nie boi sie innego odcienia skóry czy akcentu i mądrą polityke imigracyjna, ten kraj by kwitnął. W szpitalach nie brakowałoby lekarzy, mielibyśmy wiecej fachowców różnych branzy, nauczycieli jezyków, kreatywnych projektantów itp Mieszkam w malutkim kraju trzeciego świata, który zapewnil sobie, że każdy imigrant doklada sie do wspólnej kasy, a nielegalni i półlegalni też płacą. I w dodatku w pracy często są bardziej solidni od tubylców 😉

  • Ania napisał(a):

    Drogi Autorze,

    mówiąc o rachunku, który wystawia nam historia, zapominasz, że Polska z kolonizacją nie miała nic wspólnego. To jest jedna z przesłanek, która bardzo mnie razi. Drugą jest Twoje hurra-pozytywne nastawienie do Bliskiego Wschodu. Rozumiem to, bo jesteś mężczyzną. Ja też wędrowałam po Bliskim Wschodzie, tyle że w mojej kobiecej skórze. Propozycji seksualnych odbierałam bez liku, choć starałam się ubierać jak najskromniej. Byłam wypraszana, a najmniejszy kontakt wzrokowy odczytywano jako zachętę. Nie mówiąc już o próbach molestowania. Ów fenomen wyjaśnił mi mój kolega Jordańczyk, którzy uświadomił mi, że Europejka i dziwka są na Bliskim Wschodzie niemal synonimami. Więc jeśli do drzwi Europy zaglądają ludzie z tamtego kręgu kulturowego i z takim stosunkiem do kobiet, co zresztą poświadczają głośne historie o gwałtach, to powiedz mi, drogi Autorze, jak przekonasz rodziców z córkami albo kobiety, że mieć sąsiada islamistę to fajna rzecz? Zgadzam się, że pomagać należy, ale zwłaszcza tam, na miejscu. Należy pomóc w zakończeniu tej chorej wojny i odesłać tych ludzi do siebie. Oni się nie zasymilują, to jest jasne. Wszędzie, gdzie mieszkają, tworzą własne getta. Tak będzie też w Polsce. Ponadto, wybaczy Pan, ale na co dzień działam nieco na rzecz dialogu. I nawet wówczas, gdy imam z mojego miasta gada z rabinem, ale jednocześnie przyznaje, że jako muzułmanin ma prawo zabijać niewiernych, to budzi mój niepokój.
    Nie przeczę jednak temu, skoro już odwołał się Pan do chrześcijaństwa, że jeśli pośród fali tych ludzi jest chociaż dziesięciu sprawiedliwych, to warto ich ratować. Może obudzą Europę i doprowadzą do duchowej rewolucji w tych naszych zgniłych społeczeństwach. Ale selekcja jest potrzebna. Nie wierzę, że Europa nie potrafi odróżnić ekstremisty od uchodźcy.
    I ostatnia rzecz. Zdaję sobie sprawę z tego, że widok nędzy i nieszczęścia powoduje skrajne sądy. To normalne. Proszę jednak otrząsnąć się z tego doświadczenia i spojrzeć na kłopot z szerszej perspektywy. Proszę, pomimo swych doświadczeń na Bliskim Wschodzie, uświadomić sobie, że napływają do nas miliony roszczeniowych ludzi. Są pośród nich tacy, którzy mają wykształcenie i mogą znaleźć miejsce na rynku pracy. Ale to mniejszość. Czy nigdy nie zirytował się Pan widokiem naszych rodzimych Romów, którzy żebrzą na ulicach, wykorzystując do tego dzieci, a później kupują za wyżebrane wagon fajek, bo lodówka w domu pełna? Jeśli nie budzi to w Panu zgrzytu, to jest Pan gotowy na przyjęcie nie tylko tych imigrantów, ale i setek innych.
    Pozdrawiam

  • Kasia napisał(a):

    ja się nie zgadzam, aby Europa została ich domem…po prostu

  • Daniel napisał(a):

    Panie Łukaszu
    Ta dyskusja jak każda inna nie ma sensu.
    Nawet najbardziej racjonalny tekst nie zmieni Pańskiego zdania, jak i również strona o odmiennych poglądach także nie zmieni swojego zdania.
    „Nie bij piany – działaj!”
    Panie Łukaszu proszę nieść pomoc jeśli ma Pan taką potrzebę lecz z poszanowaniem odmiennych poglądów mieszkańców tego Domu, który nazywa się Polska.

    • noy napisał(a):

      Panie Danielu
      Ta dyskusja jak każda inna ma sens, bo mądry człowiek poszukuje prawdy, Kto już wszystko wie jest zwykłym durniem. Facet pojechał zobaczył, napisał co widział , ma również wątpliwości ale chce być przede wszystkim człowiekiem. Ja sam nie wiem co jest dobre, lepsze dla nas i dla nich. Wiadomo że najlepiej jak by mogli zostać w swoich domach. Z jakiś powodów jest fala. Wojna trwa 4 lata i wszyscy się dopiero teraz obudzili ,że jest problem.
      Ja jako mieszkaniec tego Domu , który nazywa się Polska jak najbardziej zgadzam się z Panem Łukaszem. Proszę więc o nie przywłaszczanie sobie prawa do wyłącznej, właściwej reprezentacji. Panie Danielu proszę nieść sobie misję siania strachu i uprzedzeń jeśli ma Pan taka potrzebę. Zapewne Pańska wiedza i szerokie doświadczenie w tym temacie dodatkowo częste spotkania i kontakty z uchodźcami w Pańskim mieście, w przeciwieństwie do Pana Łukasza który spotkał się z tymi ludźmi w ich domach, na granicy, na ziemi niczyjej , czyni Pana eksperta w tym trudnym temacie.

  • Paryzanka napisał(a):

    Dzien Dobry,

    Mieszkam od 14 lat na Montmartrze, bardzo blisko dzielnicy arabskiej. Wlos z glowy mi nie spadl.
    Robie zakupy na arabskim targu od czasu do czasu, duzo wiecej przykrosci moze czlowieka spotkac ze strony Polakow na zwyczajnej ulicy w Polsce, czy na portalu spolecznosciowym niz ze strony Muzulmanow.
    Oczywiscie, maja inna tradycje i kulture, ale nie „rodza sie terrorystami”. Czasami ich sie do tego „doprowadza”, wlasnie poprzez pogarde i brak perspektyw zyciowych.
    Tzw. : „radicalisation” jak to sie nazywa we Francji („radykalizaja”) bierze sie najczesciej (nie mozna odrzucic hipotezy, ze w kazdym spoleczenstwie istnieja osoby z zaburzeniami natury psychicznej, ale dotyczy to dokladnie wszystkich : ludzi Zachodu w pierwszej kolejnosci), wiec „radykalizacja” bierze sie najczesciej z poczucia odrzucenia.

    Jest to widoczne we wszystkich stosunkach miedzyludzkich, juz u najmlodszych.

    Dlaczego osoby przeciwne uchodzcom uwazaja za naturalne, ze ich nie mozna obrazac, trzeba ich szanowac i nie mozna nimi pogardzac, ale do uchodzcow stosuja „inna miarke” ?

    Pracuje z mlodzieza, dzieci emigrantow sa najczesciej pelne dobrej woli i jezeli im sie daje szanse :bardzo czesto sa lepsze i sumienniejsze od dzieci „bialych Europejczykow”. Ale trzeba im dac te szanse…

    Z cala pewnoscia nie pogardzajac nimi i z gory uwazajac, ze sa „gorsze”.

  • Paryzanka napisał(a):

    A co do wojny w Syrii… To Polacy dopiero sie obudzili, ze ona trwa od 4 lat.

    Pamietam jak w ubieglym roku mnie wyzywano na portalu spolecznosciowym (bo mowa byla o Ukrainie), ze sytuacja Syrii jest duzo bardziej powazna i ze powinno sie tym interesowac.

    Odpowiedzi byly idotyczne : Syria jest daleko i nas to nie dotyczy.

    Odpowiadalam, ze wcale nie tak daleko i ze ktoregos dnia moze dotyczyc wszystkich… znalam reportaze znajomych fotoreporterow i dziennikarzy … ale to byly Francuzi, nie Polacy… wiec Polacy nie znajac ich nazwisk nawet nie zawracali sie glowy, zeby sprawdzic czy to co pisze ma jakies pokrycie w rzeczywistosci.

    Idem : Palestyna.

    A moze byscie wzieli wszyscy choc raz w zyciu ksiazke do reki – innego pisarza niz polski (nie mam nic przeciwko polskim pisarzom, ale moze ci blizsi kulturowo pewne rzeczy moga lepiej wytlumaczyc) i przeczytali ?

    Polecam : http://merlin.pl/Zamach_Yasmina-Khadra/browse/product/1,477847.html

    Odnosze wrazenie, ze najwiekszym polskim demonem jest brak wiedzy na temat innych i tony uprzedzen. Traktowanie jednego negatywnego (badz pozytywnego doswiadczenia) jako „wiedze objawiona”.
    Rzeczywistosc jest duzo bardziej skomplikowana, tak jak natura ludzka.

    Ale latwiej jest „ferowac wyroki” kiedy ma sie niewiele doswiadczen.
    Skadinad psychoterapeutka polskiego pochodzenia (mieszkala w Szwajcarii) w swoich ksiazkach znakomicie tlumaczyla skad biora sie konflikty u osob doroslych oraz ich rewendykacyjne podejscie do swiata.

    Ale jakos niewiele osob wzielo do reki jej ksiazki… wszyscy wola „sensacyjne doniesienia w Internecie”, czesto pisane przez osoby malo kompetentne.

  • Paryzanka napisał(a):

    Nie zauwazylam tez wpisu na temat Iranczykow.
    Iranczycy to przede wszystkim Persowie.
    Akurat posadzanie ich o „bycie dzidza” jest jak najwiekszym nieporozumieniem.

    Co roku ucieka z Iranu 150 tysiecy ludzi (jak im sie uda), gdyz maja w tej chwili potworna dyktature, ktora nakazuje i zakazuje im roznych rzeczy. To co bylo naturalne w Iranie lat 50. jest przestepstwem w Iranie XXI wieku.

    To jest przerazajace, ze polskie media nie wykonuja swojej pracy tak jak powinni to robic prawdziwi dziennikarze. W ubieglym roku pomijane byly wszelkie konflikty na swiecie, Polacy „zyli” tylko Ukraina. Gdyby wiedzieli na biezaco co sie dzieje na swiecie, nigdy nie bylo takiego pseudo-zaskoczenia, ze „nikt sobie glowy wojna w Syrii przez 4 lata nie zawracal”, to jets niezgodne z prawda.

    To w Polsce o tej wojnie prawie nic sie nie mowilo !!!

    To w Polsce prawie nic sie nie mowi na temat jak traktowani sa ludzie w Iranie i za co moga byc skazani na dozywocie. To w Polsce media wielu rzeczy nie mowia i deformuja !!!

    Otworzcie w koncu oczy ! Jestescie nieustannie niedoinformowani, a wiekszosc spoleczenstwa za slabo zna jezyki zachodnie i za malo jest dociekliwa, zeby wiedziec co mowia i pisza media na swiecie…

    A i to, zeby wyrobic sobie opinie trzeba konsultowac serwis informacyjny (oraz sposob prezentowania rzeczywistosci) przez wiele dziennikow : gazetowych, radiowych, telewizyjnych.

    Czasami sprawdzam z ciekawosci jak pokazywane i interpretowane sa niektore wydarzenia w Polsce… i co sie okazuje, ze pomimo, ze w Niemczech, w Hiszpanii, Wloszech czy u Anglosasow jest natychmiastowe echo, w Polsce „0”…

    Stad bierze sie niedoinfomowanie, wahania, niewiedza, niechec do wszystkiego co nieznane.

    Kto z Was slyszalam o strasznej aferze w Air France ostatnio ? Prawie nikt, chociaz na calym swiecie bylo to na pierwszych stronach gazet…

    Wyciagnijcie w koncu wnioski jak potwornie jestescie manipulowani.

  • Paula napisał(a):

    Ja się ani w 100% nie zgadzam z tym tekstem ani w 100% zgadzam. Temat jest bardzo trudny dla osoby, która obserwuje sytuację tylko przez ekran telewizora. Jak wiadomo perspektywa i kadr mają duże znaczenie i wiem, że obrazem można dowolnie manipulować wywołując u ludzi zamierzone emocje. Z jednej strony jest mi żal tych ludzi (próbuję sobie wyobrażać jak ja bym się czuła podczas wojny domowej, gdy tak na prawdę nie wiem komu ufać i czy ten dzień nie będzie czasem ostatnim). Z drugiej, nie ukrywam, że kultura i obyczaje tych ludzi budzą we mnie przerażenie i gniew (chociaż przyznaję się, że o tych sprawach słyszę tylko w programach podróżniczych i kulturalnych… nie miałam okazji przekonać się o nich na własnej skórze). Jestem na siebie zła, że nie posiadam w tej kwestii określonego zdania. Pozostaje mi tylko czekać na rozwój sytuacji…

  • Kamil napisał(a):

    Dość dobry artykuł ale problem jest bardziej złożony. Pomijam telewizje bo jej w ogóle nie oglądam, poniższe poglądy opieram na opowieściach znajomych. Pomagać trzeba ale… Zacznę d cytatu: „Zapomnieliśmy o ponad stu tysiącach Polaków, w 1942 roku przybyłych do Iranu w poszukiwaniu schronienia”.
    Fakt wtedy jeszcze tamte kraje niebyły skażone wojną i nienawiścią do Rosji, Europy i Ameryki, które później okupowały bliski wschód. Druga sprawa to rdzeń moralny i wartości którymi się kieruje, Polak wszędzie się asymiluje dostosuje. Muzułmanin nigdzie zaczyna narzucać swoją kulturę i wiarę bo tylko jego jest najlepsza. Jesteś w gościach zachowuj, się dostosuj się. Nie on tego nie zrobi. Gościnność u nich? Tak owszem jeśli jesteś Polakiem w Pakistanie nic ci nie grozi jeśli Rosjaninem i zajdziesz do niewłaściwego domu twoja głowa już leży na podłodze. Dalej Afganistan jesteś polskim żołnierzem na misji, pierwszego dnia zjesz obiad u rodziny w domu bo prawo nakazuje gościnności, będą dziękować za pomoc i ochronę kiedy wychodzisz możesz dostać kule w plecy.

    Wracamy do Europy Niemcy. Opowieść polki: migranci masowo jedzą w restauracjach za darmo, biorą iphony w sklepach na umowę nie płacąc za raty, okradają szatnie w szkołach, ubliżają na ulicy zaczepiają i gwałcą kobiety. Niemożna się poskarżyć bo weszła ustawa niskiej szkodliwość czynu, straty firmom wypłaca gmina. Muzułmanin może nawet pobić policjanta nic mu nie grozi. Jeśli ktoś się sprzeciwi powie coś nie tak nazywany jest rasistą a na ścianach pojawiają swastyki. Migranci mają żądania chcemy zasiłek mieszkanie samochód i kobietę wszystko za free bo nasi bracia wcześniej dostali. U muzułmanina kobieta nie niema żadnych praw, widziałem jak w Kairze mąż własnymi rękoma udusił swoją żonę na centralnym rynku nikt nie reagował. Okraść turysty u siebie nie mogą, bo grozi za to wysoka kara ale będąc w Europie mogą kraść do woli.

    Podsumowując nie możemy ich przyjąć do siebie bo zniszczą nas od środka, na razie mniejszość ale u nas rodzina ma 1.4 dziecka u nich 12 mężczyzn, w ich prawie kobieta jest tylko pojemnikiem do rodzenia. Ich religia jest destrukcyjna zezwala na mordowanie innowierców, niema przebaczenia jak w naszej niema miłuj wrogów i nieprzyjaciół swoich. Oko za oko. Należy zakończyć konflikt Rosyjsko vs Amerykańsko-żydowski by nie musieli uciekać. I na litość skończyć z obietnicami dostaniecie wszystko za friko. Niech im amerykanie płacą którzy stworzyli ISIS do destabilizacji Syrii. Choć fakt istnieją dowody, że sporo pieniędzy na zasiedlenie dostały Europejskie kraje z fundacji żyda Georga Sorosa żołnierzyka Rothshieldów. Wszystko w celu zniszczenia tożsamości narodowej, kultury Europy i likwidację Chrześcijaństwa. To jest plan globalistów stworzyć kontrolowane społeczeństwo multi-kulti.
    Ja mówię STOP NWO i islamizacji Europy. Jeśli mam go przyjąć pod dach musi on być od urodzenia chrześcijaninem. Inaczej będą kąsać rękę, która ich karmi. Ziarno zła wykiełkuje, oni pamiętają okupację i będą się mścić.

    Pomijam kwestie epidemiologiczne kiedy jeden emigrant może skazić nasze miasta i zachoruje lub zginie setki polskich obywateli. Sam mieszkam na wschodzie i jestem oburzony że to tu gdzie nie niema żadnego zaplecza techniczno-medycznego, perspektyw do życia Planuje się zbudować 7 ośrodków do przyjęcia 100tys muzułmanów.
    A i Łukasz wspominałeś coś o Ukrainie i 10 tys. migrantów, pomyliłeś się jest ich u nas conajmniej 300 tys. Polskie konsulaty na Ukrainie wydały 800 tys wiz. Więc niewiem skąd masz tą liczbę.
    Tylko w moim mieście jest ich 5 tys. a takich jest kilkanaście na wschodzie. Lubię ich mimo, że zabierają nam miejsca pracy bo nisko się cenią. Kulturowo są podobni i się asymilują chcą pracować a nie brać za friko jak muzułmanie.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Hej Kamil,

      Dzięki za tak długi komentarz. Fajnie, że wspomniałeś o tylu sprawach. Czytając je mam jednak kompletnie odmienne zdanie co do niemal każdej z poruszonych kwestii. Dlaczego? Bo, wbrew temu co piszesz, brzmią jak żywcem przeniesione z telewizji albo tabloidu.

      „Polak wszędzie się asymiluje. Muzułmanin nigdzie zaczyna narzucać swoją kulturę i wiarę bo tylko jego jest najlepsza. Jeśli jesteś Polakiem w Pakistanie nic ci nie grozi jeśli Rosjaninem i zajdziesz do niewłaściwego domu twoja głowa już leży na podłodze.”

      Regularnie odwiedzam kraje zachodnie, zwłaszcza Wielką Brytanię i widzę co innego. Polacy wcale nie dostosowują się lepiej ani gorzej, niż przybysze z krajów muzułmańskich. Typy spod ciemnej gwiazdy i znakomici ludzie zdarzają się po równo po obu stronach. Co więcej – w UK przestępstwa częściej popełniają rodowici mieszkańcy, a nie imigranci. Nie wiem, skąd masz tę informację o Rosjanach, ale nie znam nic, co by ją potwierdzało, choć przejechałem cała długość Pakistanu.

      „Migranci mają żądania chcemy zasiłek mieszkanie samochód i kobietę wszystko za free bo nasi bracia wcześniej dostali. U muzułmanina kobieta nie niema żadnych praw, widziałem jak w Kairze mąż własnymi rękoma udusił swoją żonę na centralnym rynku nikt nie reagował. Okraść turysty u siebie nie mogą, bo grozi za to wysoka kara ale będąc w Europie mogą kraść do woli.”

      Przypomnę Ci tylko jedno z ostatnich badań dokonanych w UK: tamtejsza społeczność muzułmańska okazała się bardziej postępowa w kwestii praw kobiet niż Polacy z Polski. Nie wiem skąd masz te historie o ich bezkarności, nie wierzę, aby w krajach Europy było to możliwe – policja ściga tam miejscowych i imigrantów po równo. A co do kobiety na rynku: czemu nie zareagowałeś sam? Przyglądałeś się wszystkiemu z boku?

      „Podsumowując nie możemy ich przyjąć do siebie bo zniszczą nas od środka, na razie mniejszość ale u nas rodzina ma 1.4 dziecka u nich 12.”

      Zanim podasz takie wymyślone dane sprawdź, jakie są tendencje dzietności w Europie i rodzinach muzułmańskich migrantów w Europie. Otóż w miarę wzrostu poziomu życia i wykształcenia, wskaźniki te wyrównują się. Także wskaźnik urodzeń w Syrii przed wojną domową nie był wysoki, a populacja kraju malała, a nie rosła. Rodziny Syryjczyków i Afgańczyków, które widziałem, miały ze sobą 1 lub 2 dzieci, nie więcej. Nazywanie ich kobiet „pojemnikiem do rodzenia” to znakomity przykład stereotypu, jak większość – kompletnie fałszywego. Komuś, kto tak pisze, proponuję wizytę na Bliskim Wschodzie czy Iranie.

      „Ich religia jest destrukcyjna zezwala na mordowanie innowierców, niema przebaczenia jak w naszej niema miłuj wrogów i nieprzyjaciół swoich.”

      W Koranie jest z grubsza tyle samo wezwań do walki z niewiernymi, co wezwania do tolerancji i pokoju oraz współżycia z chrześcijanami. Przyjrzyj się Syrii, gdzie przed wojną żyli muzułmanie, katolicy, maronici, żydzi, a kraj miał długą tradycję tolerancji. W Iranie, kraju postrzeganym jak część osi zła, nadal żyją żydzi i chrześcijanie. Wiem, to złośliwe, ale po ostatnich wydarzeniach w Polsce mam wrażenie, że wśród moich rodaków mamy ludzi znacznie mniej tolerancyjnych, niż ci, których pamiętam z Bliskiego Wschodu. W Syrii, Iranie czy Pakistanie nikt nie pobił mnie za to, że wyglądałem jak Europejczyk/chrześcijanin. W Polsce właśnie się to zaczyna.

      „Pomijam kwestie epidemiologiczne kiedy jeden emigrant może skazić nasze miasta i zachoruje lub zginie setki polskich obywateli.”

      To już nie wiem jak skomentować. Jaką chorobę musieliby przynieść, by im się to udało? Bo chyba żadną, która znana jest medycynie. W każdym razie ja i moi znajomi powinniśmy być już martwi, skoro tylu ich spotykaliśmy.

      Co do Ukrainy bazowałem tylko na liczbie tych, którzy ubiegali się u nas o status uchodźcy. Na pewno jest ich więcej, więc zgoda, przyjmuję, że jest tak, jak piszesz.

      Podsumowując: nie warto bazować na stereotypach. Nie warto też powtarzać niesprawdzonych informacji i opierać się na rzeczach zasłyszanych lub znanych tylko z mediów. One nie przekazują tego, co ważne ani wartościowe, o tym przekonałem się ostatnio. Na koniec polecam krótki film, dość dobrze opisujący sytuację migrantów: http://amara.org/de/videos/mKiFEHMGRejI/info/the-european-refugee-crisis-and-syria-explained/

  • ch. bukowski napisał(a):

    Drogi Łukaszu

    A czy dzisiaj tez widzisz klęskę Europy? Dla mnie nie do pomyslenia, że inteligentni ludzie do jakich niewątpliwie się zaliczasz są aż tak zaślepieni, Europa upadnie jeśli podobni Tobie bedą nadal decydować o naszym losie. Najbardziej odrzuca mnie pycha i buta takich jak Ty. Kim jesteś, że masz czelność wyrażać takie ostre opinie, sprowadzanie tych ludzi to inżynieria społeczna, której skutki są cieżkie do przewidzenia, aczkolwiek symptomy są już zauważalne, niestety zawsze negatywne. Dla mnie pisanie o tym że Ci ludzie są w zdecydowanej większości normalni i pokojowo nastawieni jest zupełnie bezcelowe, ponieważ widzimy do czego zdolny jest ułamek, chociazby 0,05% . A co najgorsze Ci ludzie to są czesto 2, 3 pokolenie, które radykalizuje się. Pisanie, że to my zawsze jesteśmy winni a niezauważanie jak postępuje druga strona jest dla mnie formą jakiegoś masochizmu. Pozdrawiam

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      To ciekawe co piszesz, bo jeżdżąc po świcie raczej wyleczyłem się z przypadłości jaką jest „wiem wszystko”. Nie wiem i z pokorą podchodzę do mojej niewiedzy, buta nie wydaje mi się więc moim największym grzechem. Mogę jednak pisać i mówić o tym, co widziałem. A widziałem np. tysiące ludzi, którzy z rodzinnych domów uciekali przed szaleńcami takimi, jacy wczoraj zaatakowali Paryż. My i oni boimy się tego samego. Niestety, sposób w jaki Europa ich przyjmuje, świadczy o głębokim kryzysie jej przywódców.

      Ciekawe, że w kraju dotkniętym zamachami nikt nie zaczyna samosądów ani nie nawołuje do zbiorowej odpowiedzialności. Zaś w Polsce, gdzie muzułmanów jest jak na lekarstwo, do głosu dochodzą najwięksi radykałowie. Ludzie nie mający pojęcia o sytuacji na Bliskim Wschodzie domagają się kwarantanny i odsyłania wszystkich imigrantów. Spełnia się scenariusz, który terroryści dla nas napisali – udaje im się wzbudzić strach, który nie rozwiąże problemu, a jedynie wyniszczy nasze społeczeństwo od środka. W dodatku, czując zagrożenie, zaczynamy oddawać cześć naszej wolności w zamian za złudę bezpieczeństwa, tracąc w rezultacie jedno i drugie.

  • Lukasz napisał(a):

    Witam

    Problemem nie jest Islam, czy państwo islamskie jak się nam wmawia. Problemem jest starcie Islamu z Europejską konstrukcją państwa. Demokratyczne państwo, neutralne światopoglądowo stoi w sprzeczności z Islamem, którego fundamentem jest jedność prawa i religii. Piszesz Łukaszu, że w krajach Islamskich, żyją obok siebie Chrześcijanie, Żydzi i Muzułmanie. Po upadku administracji Asada w Syrii dochodzi do rzezi tych Chrześcijan, którzy funkcjonowali pod ochroną dyktatury. Co do tolerancji, podejście do niewiernych jest opisane w koranie, sura nr: IX, zachęcam do lektury. Ludzie, którzy uciekają do Europy są gotowi żyć z nami w akceptacji, wiedzą przed czym uciekali, problemem są kolejne pokolenia szukające tożsamości i docenienia. 15% Muzułmanów w europie jest za państwem islamskim, głównie ludzie młodzi, a to wszystko mimo przemyślanej polityce socjalnej.
    Wybór drogi dla Europy nie jest łatwy i sprowadza się do wyboru mniejszego zła. Moim zdaniem należy uznać, że Islam w Europie się nie sprawdza, problemem jest liczba tych ludzi, uniemożliwiająca integracje. Jeśli zezwolimy na napływ kolejnych fal imigrantów, muzułmanie zaprowadzą nam szariat za pomocą narzędzi, które już mamy: wyborów powszechnych i zmiany konstytucji. Dlaczego ktoś sądzi, że krzywa napływu muzułmanów cudownie się zatrzyma nim przejmą władzę. Miliardy ludzi na świecie ma sytuację podobną jak mieszkańcy Syrii, np.: cała afryka środkowa, Nigeria, wszystkich nie przyjmiemy.
    Sprawa dotyczyć będzie również Polski, bo stajemy się w oczach świata krajem zamożnym, skoro problemu jeszcze nie ma, nie twórzmy go.
    Pozdrawiam i gratuluje wspaniałego bloga.
    Łukasz

  • Greg napisał(a):

    Pani Kasia i pan Andrzej krótko i rzeczowo.
    Z emigrantami muzułmanami Zachód ma ogromne problemy od lat 80 tych. Nie jest to manipulacja a fakt. Dziennikarz powinien o tym wiedzieć. Eskalacja podpaleń i ich chuligaństwa sięga od 15 lat szczytów.
    Chrześcijanie w obozach dla emigrantów dalej są prześladowani przez muzułmanów.
    Trzeba pomóc im na miejscu a nie sciągać do Europy. Zatrzymac wojnę.
    Jeśłi chodzi o Ukraińców to przyjęłiśmy ich już ok 800 000 w zeszłym roku. Bez biurokratycznego europejskiego bla bla. I nie dostaliśmy na ten cel pieniędzy. Oni przyjechali do pracy nie po socjal. Z kraju objętego wojną i kryzysem.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      To ja poproszę o źródła tych „faktów”. Bo dane liczbowe na stronie Urzędu ds. Cudzoziemców mówią co innego: pozwoleń na pobyt obywatele Ukrainy otrzymali ok. 65 tysięcy.

  • Piotr napisał(a):

    Co powiesz Łukaszu po hucznie świętowanym w miastach niemieckich sylwestrze? Nadal uważasz, że nie ma problemu?

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Martwi mnie to, tak samo jak każdego normalnego człowieka. I zastanawia, dlaczego w ogóle było to możliwe. „Zgwałcą nasze kobiety” – nie będzie teraz lepszego argumentu przeciw przyjmowaniu przybyszów i pomaganiu potrzebującym.

      • Piotr napisał(a):

        Czyli bardziej, niż te skrzywdzone kobiety, martwi Cię fakt, że krzywda na nich dokonana może stać się argumentem przeciw przyjmowaniu imigrantów?

        • Łukasz Supergan napisał(a):

          Nie, bo to one stały się bezpośrednio ofiarami tych ataków, a myślami zawsze powinniśmy być po stronie ofiar i nie szukać usprawiedliwienia dla przestępców. Nie mogę jednak nie dostrzec dalszych konsekwencji tego zdarzenia. Bezradność władz – czy kogoś po fakcie zatrzymano? – podjudzi napastników w przyszłości. Antyimigranckie nastroje w Europie wzrosną, czyniąc krzywdę tym, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy. Nie każdy, kto przybywa do Europy jest faktycznie uciekinierem z obszaru walk. I na koniec nie mogę też nie dostrzec faktu, że w drodze przez Europę kobiety-uchodźczynie padają także ofiarami przemocy i gwałtów ze strony przemytników czy służb. Brak skoordynowanych działań tylko pogarsza sytuację.

  • Piotr napisał(a):

    Dziś w sieci pojawiła się informacja o 22-letniej szwedce zabitej przez imigranta w ośrodku dla tzw. uchodźców. Czasem sprawdzam, co dzieje się w tym kraju, bo przez jakiś czas tam mieszkałem. I muszę Ci powiedzieć, że ja klęskę Europy widziałem właśnie w Szwecji. Mieszkałem w Sztokholmie – światowej stolicy gwałtów, choć było to w czasach, gdy jeszcze nią nie był. W praktyce multikulturalizm się nie sprawdza, prowadzi jedynie do polaryzacji społecznej i grupowej. Imigranci się nie integrują, tworzą swoje enklawy, a przeciętni Szwedzi się ich zwyczajnie boją – i uwierz mi, jest to strach uzasadniony. Ja myślę, że jeżeli istnieje choćby najmniejsze ryzyko, że na skutek przyjęcia imigrantów ucierpi choć jeden Polak, to zwyczajnie nie należy ich przyjmować. A niestety takie ryzyko istnieje – wszak widać jak to wygląda na zachodzie. Skończę już tę jałową dyskusję, myślę, że nie przekonamy się nawzajem. Z niecierpliwością czekam na Twoją kolejną książkę i gratuluję poprzedniej, jest naprawdę świetna! Karpaty to moje ukochane góry, szczególnie część ukraińska.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Widzisz, w przeciwieństwie do 95% (czy jakoś tak) Polaków Ty i ja widzieliśmy imigrantów. Ty w Szwecji, ja w Serbii. To dwa różne miejsca i nie da się ich porównać. Nie twierdzę, że jestem ekspertem. Choć interesuję się Bliskim Wschodem na pewno się tak nie nazwę. Wiem jednak, że wielu z tych, którzy lądują na plażach w Grecji, uciekła przed takimi samymi ludźmi jak zamachowcy w Paryżu czy Tunezji. Oni mają to na co dzień. I bardzo ostrożnie podchodzę to wszystkiego, co znajdę w sieci. Jeśli zerkniesz na mój profil FB zobaczysz, jak setki ludzi przerzucali się „wrzutkami” z Youtube’a czy Demotywatorów. To jest poziom naszej debaty, więc wdzięczny jestem osobom, które potrafią tak rzeczowo dyskutować.

      Nie wiem, jak zakończy się ta historia. Patrząc na działania ws. uchodźców/imigrantów – jestem pesymistą. Wierzę w to, co piszesz o Szwecji. Niestety, sposób w jaki władze Europy koordynują przyjmowanie uchodźców jest skandalem. Takie działania muszą doprowadzić do wzrostu napięć i ekstremizmów. Trudno mi jednak zgodzić się z tym, że mamy zamknąć przed nimi granice Europy. Wojna w Syrii potrwa jeszcze lata. Państwa ościenne Syrii przyjęły już kilka milionów Syryjczyków. Najlepiej byłoby pomóc tym wszystkim ludziom na miejscu, tylko jak, skoro pomoc do Syrii nie dotrze, a władze Turcji rozgrywają sprawę uchodźców dla własnych korzyści?

      Chciałbym znać odpowiedzi na te wszystkie pytania. Na razie jednak jestem za mądrym (to podkreślam!) przyjmowaniem tych, którzy tego potrzebują, ich kontrolą i odsyłaniem niepożądanych. Brakuje jednak skoordynowanego działania w skali Europy i to w dużej mierze wydaje mi się naszą klęską.

  • Romek napisał(a):

    Fundacja Estera pomaga sprowadzać ludność z Syrii do Polski. Większość z tych rodzin po zakończeniu pomocy socjalnej wróciło do Syrii. Wniosek nasuwa się jeden. Przyjeżdżają tu z powodu dóbr materialnych ! a jak trzeba iść do pracy to wracają do swojego kraju. Szkoda mi pokrzywdzonych kobiet z powodu ślepo patrzących samców z południa. W tym tygodniu zginęła dziewczyna w Szwecji z rąk imigranta.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Szefowa tej fundacji zdążyła już wygłaszać nieprawdę na temat sytuacji w Syrii. Mam więc uzasadnione wątpliwości co do tego uogólnienia. Wracać do Syrii, z której uciekły ponad 4 mln ludzi? Proszę… Z drugiej strony – gdy czytam wypowiedzi „przeciętnych internautów” na temat uchodźców i szefa browaru „Ciechan”, popisującego się wiedzą o islamie i Bliskim Wschodzie – rzeczywistość przestaje mnie ruszać. Nie ma takiej głupoty, której internet nie łyknie niczym pelikan.

  • Romek napisał(a):

    Rozumiem, że uciekły 4 mln ludzi, ale jak to wytłumaczyć rodzinie zamordowanej Szwedki ? Jak to wytłumaczyć napastowanym kobietom w Europie ? Dlaczego jadą głównie do Niemiec? Sporo podróżowałem i trochę znam sytuacje na bliskim wschodzie. Moim zdaniem pomoc powinna być udzielona już tam na miejscu w Syrii. Gwoli ścisłości, nie jestem przeciw rodzinom potrzebującym, ale cwaniaczków i „samców” nastawionych na niemieckie pieniądze mam dość. Przypływ ludności z bliskiego wschodu powinien być kontrolowany.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      „Rozumiem, że uciekły 4 mln ludzi, ale jak to wytłumaczyć rodzinie zamordowanej Szwedki?”

      Nie wiem. Ja nie potrafię.

      „Moim zdaniem pomoc powinna być udzielona już tam na miejscu w Syrii.”

      Zgadzam się w 200%, bo pomoc na miejscu ZAWSZE jest najlepsza. Pytanie tylko jak pomagać ludziom pod bombami i ostrzałem Assada lub ISIS? Bo wysłanie tam konwoju z pomocą jest niewykonalne. Pozostaje Liban, ale tam konwoje też nie docierają: polskieradio.pl

      Fascynuje mnie, dlaczego nie możemy, jak Europa, poradzić sobie z tym problemem. W małym Libanie, na powierzchni 1/3 województwa mazowieckiego, żyje ponad milion Syryjczyków. Już teraz stanowią prawie populacji 25% kraju. Ta sama ilość ludzi przyjeżdża do Europy i nagle najpotężniejsza gospodarka świata nie potrafi ich zagospodarować, upilnować, dokonać selekcji. Czemu jesteśmy tak nieskoordynowani jako wspólnota?

  • Romek napisał(a):

    Myślę, że to kwestia odmienności kulturowej. Liban to sąsiad i łatwiej jest osiedlić się tam Syryjczykom. Podobnie jest u nas w kraju z Ukraińcami.
    Zmieniając temat chciałem się zapytać czy jest gdzieś na twoim blogu opis „Jak radzisz sobie z samotnością i z psychiką przy tak dłuuugich wędrówkach ? „

  • Romek napisał(a):

    Już chyba znalazłem „Jak wytrzymać ? ” 🙂
    Ciekawego masz bloga. Jestem pełen uznania, szacunek dla Ciebie bo takie długodystansowe wyprawy są nie lada wyzwaniem 🙂

  • Wojtek napisał(a):

    Łukasz słuchaj nie można (w moim odczuciu) wykorzystywać faktu że Iran uratował 120 tys polaków ( saczunek dla rządu jak i dla zwykłych ludzi pomagali ) i mówić Iran nam pomógł to weźmy uchodźców z Afryki . Łukasz to Iran pomógł i jeśli Iran bym problem humanitarny to Polska powinna pomóc obojętny w jaki sposób. Iran nam pomógł z przyczyn historycznych. W 2014 minęło 540 lat nawiązania pierwszych kontaktów dyplomatycznych. W Iranie działał ksiądz Tadeusz Krusiński (czy jakoś tak) 20 lat spędził na dworze szacha , stworzył iranistyke przepisał sporo dokumentów perskich itp. Dzięki temu zachowały się do dziś ( był świadkiem najazdu Afganistanu na Persje ). Polska ma największe zbiory dzieł sztuki Perskiej w Europie i to zdobyte za pomocą handlu a nie wojny. Persja nie uznała rozbiorów Polski i przez okres rozbiorowy miała w Wawie swoją ambasade. W 1836 roku po Heratem zginął gen. Izydor Borowski który jest bohaterem narodowym Iranu jego syn 20 lat później zdobył tą twierdzę – oboje pochowani w Iranie jeden w Teheranie drugi Isfahanie. Aleksander Chodźko tez znana osoba z XIX wieku. Persja jako pierwsza uznała II RP w 1929 podpisano traktat o wyrzeczenia się wojny pomiędzy Polską a Iranem. Polacy dali sporo aby zmodernizować ten kraj. Witold Gzelnicki -ojciec kaspijskie ropy w 1900 roku za odkrycie złóż ropy w iranie dostał najwyższe odznaczenie państwowe. Z okresie między wojennym polacy budowali kolej a pewien architekt (nie pamiętam nazwiska) zaprojektował dworzec główny w Teheranie dziś imienia Chomeinego oraz pałac szacha rozwijaliśmy sporo gałęzi gospodarki narodowej. 1939 kiedy Polska upadła Niemcy naciskały na Iran na szacha aby zamknął polską ambasade ale ich olał (a był proniemiecki). 1942 roku iran przyjął polaków bo przyjmował ludzi z kraju z którym ma dobre czy znakomite stosunki przyjacielskie. A co ważne 80 tys to żołnierze co poszli na wojnę a 40 tys yo kobiety z dziećmi. Ludzie byli zniszczenia przez warunki na Syberii i kartorżnicą pracę. Co ważne polacy sami się organizowali życie ( iran pomagał tyle co mógł był biedny). Po polakach zostały groby (zadbane – saczunek dla Iranu) potomkowie – cześć ludzi została w Iranie. W Teheranie jest Ulica Warszawska i plac Warszawski a muzeum armii anders znajduje się w londynie blisko irańskiej ambasady. Są dwa ciekawe dokumenty o polakach : lost requiem i season of life za ten pierwszy reżyser iranski dostał order za zasługi Rzeczpospolitej. Polacy budowali drogi i ciężki przemysł. W iranie jest stowarzysze przyjaźni Polsko Irańskiej. Można tu jeszcze mnożyć przykłady. 😆

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Z pewnością takich przykładów jest wiele. Pytanie: czy fakt, że z jakimś krajem nie utrzymywaliśmy stosunków dyplomatycznych oznacza, że mamy nie pomagać jego obywatelom? Odwołując się do niedawnej historii: Polska i Nepal nie mają niemal żadnych relacji dyplomatycznych i historycznych. Czy to oznacza, że mamy nie pomagać Nepalczykom, odbudowującym się po trzęsieniu ziemi? Myślę, że życie ludzi jest ponad relacjami dyplomatycznymi i historią.

  • Igor napisał(a):

    Update 12.07.2017. Pare dni temu w telewizyjnych wiadomościach podawali, ze tylko 3 na 100 „uchodźców” kwalifikuje sie jako uchodźca. Przywoływany Iran nie jest wbrew powszechnej opinii krajem arabskim mimo, że dominującą tam religią jest islam. W Niemczech i chyba Szwecji są już pierwsze miasta gdzie „rdzenni” mieszkańcy są już w mniejszości. Apel o pomoc komendanta policji szweckiej oraz opinia eksperta ONZ o Szwecji znajdującej sie na skraju wojny domowej i koniecznej pomocy z zewnątrz dla tego kraju to rownież tryumf zwolenników przesiedlenia Afryki do Europy? Ukraińców w Polsce liczymy już w milionach. Miłym akcentem był tez atak terrorystyczny w wykonaniu laureata nagrody Unii Europejskiej wręczanej za zasługi w walce z rasizmem i ksenofobią.

  • Robert z B napisał(a):

    Panie Łukaszu, z całym szacunkiem ale pana opisy sprzętu i pewnych doświadczeń podróżniczych to nie to samo co geoproblemy – trzeba być ostrożniejszym w słowach. Warto się urealnić i poczytać źródła. Polecam świetny serwis https://euroislam.pl/
    Dużo wypowiedzi ludzi, którzy znają temat na wylot. To jest trudniejsze niż się wydaje.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Bardzo dziękuję. Na szczęście uważam, że ponad rok spędzony w 10 krajach z kręgu islamu, w tym ponad pół roku na Bliskim Wschodzie, przygotowało mnie do rozmowy także o islamie i migracji. Co do wspomnianej strony: znam ją i uważam za raczej kiepskie źródło wiedzy. Pomijając jednostronność, zawiera też informacje po prostu fałszywe, a ludzie tam piszący często nie są specjalistami od islamu bardziej niż ja. Lektura kilku artykułów o Bliskim Wschodzie czy kryzysie w Birmie – nawiasem mówiąc przedruków z innych, mało wiarygodnych źródeł – pokazuje raczej myślenie życzeniowe autorów.

Zostaw komentarz