Tarp czyli schronienie w wersji minimum

tarp_diy

Wyjazd w góry Iranu to wyzwanie nie tylko kondycyjne. Wędrówka przez te gorące tereny wymagać będzie specyficznego systemu ubrań oraz sprzętu. Ten ostatni musi być lekki, gdyż przy 40-stopniowym upale każdy gram będzie ciążył niczym ołów. Postanowiłem więc, w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, jakie dzielą mnie od wyjazdu, opowiedzieć o patentach, jakie zamierzam zastosować w tej drodze. Takich, które ochronią mnie w tych trudnych warunkach i sprawią, że mój bagaż będzie lekki. Dziś opowieść pierwsza: o tym, jak szukałem przepisu na superlekki dach nad głową.

W poszukiwaniu lekkiego schronienia

Od powrotu z zimowego przejścia Słowacji chodziło mi po głowie skonstruowanie dla siebie schronienia, które dałoby mi komfort zbliżony do mieszkania w namiocie, ale było lżejsze i zajmowało mniej miejsca w bagażu. Rozważałem różne pomysły i możliwe materiały, aż w końcu zdecydowałem się na najprostszy – płachtę czyli tarp, prostokątny kawałek materiału, który można rozłożyć na różne sposoby dzięki znajdującym się na niej pętlom.

Tak się złożyło, że od kilku lat kurzył się w mojej piwnicy duży kawałek nylonu żaglowego, służącego do szycia lekkich żagli, tzw. spinakerów. Wyprodukowany w jaskrawożółtym kolorze, służył za żagiel, później transparent, a na koniec plandekę do przykrywania sprzętu w jakimś warsztacie. Dostałem go 5 lat temu i w tym sezonie nareszcie znalazłem dla nie go zastosowanie.

Uszyć płachtę. Ale jak? Po pierwsze projekt. O ten nie było trudno. Po przejrzeniu gotowych modeli zdecydowałem się na uszycie płachty o wymiarach 3,5 x 3 metry i sprawdzenie, czy taki rozmiar będzie odpowiedni. Wzorowałem się na modelu Tarp 10XP Hilleberga, przyjmując niemal te same wymiary. Aby można jej było nadać kształt schronienia, potrzebowała kilku pętli wykonanych z taśmy. Zdecydowałem, że umieszczę je w każdym rogu, pośrodku każdego boku oraz w centrum płachty, na przecięciu jej przekątnych. Spełniają one dwie role: gdy rozbijemy płachtę tak jak namiot, mocujemy je do ziemi za pomocą szpilek, a płachtę ustawiamy na dwóch kijkach teleskopowych lub, gdy ich nie mamy, patykach. Gdy rozciągamy ją płasko między drzewami, przez pętle przeplatamy linki mocujące. Taka konstrukcja daje mnóstwo możliwości i przy rozbijaniu obozowiska ogranicza nas głównie nasza kreatywność.

Po drugie wykonanie. Tu z pomocą przyszła mi koleżanka władająca maszyną do szycia. Dla Gosi taka praca jest chlebem powszednim, gdyż zarabia nią na życie, tworząc i malując. Podczas krótkiego spotkania ustaliliśmy jak ma wyglądać gotowy produkt, jednak w kwestii detali zdałem się na jej doświadczenie. Po kilku dniach mój projekt był gotowy i pierwsza płachta trafiła w moje ręce. Po rozłożeniu w pobliżu domu przybrała taki oto kształt:

tarp1

Co jest potrzebne by powstał taki tarp?

  • tkanina żaglowa typu „spinaker” o wymiarach ok. 400 x 320 cm, gramatura około 35 g/m kwadr.
  • nić poliestrowa do szycia maszynowego,
  • taśma polipropylenowa szer. 15 mm – 220 cm,
  • podwójna taśma typu rzep – 25 cm,
  • maszyna do szycia,
  • osoba, która to wszystko ogarnie.

A oto zdjęcia i opis wykonania napisany przez Gosię, nieznacznie uzupełniony przeze mnie:

„1.Pracę zaczynamy od wycięcia z tkaniny odpowiadającego nam prostokątnego kształtu. W przypadku tej płachty dodałam po 6 cm z każdej strony. W ten sposób wzdłuż wszystkich krawędzi mogłam zaszyć listwę podwójnie złożoną o szerokości 3 cm (zdj. poniżej). Do szycia użyłam nici poliestrowych o grubości 60. Stopka maszyny do szycia jest teflonowa, dzięki czemu nie ślizgała się na powierzchni materiału (spinaker) i nie powstały żadne naciągnięcia lub marszczenia.

1

2.Aby równo podwinąć listwę na krawędzi można albo narysować przez całą długość linię (np. „znikającym markerem”) albo monitorować linijką odległość szwu od krawędzi podczas szycia.

2

3.Kiedy już wszystkie krawędzie zostały podwójnie przestębnowane, z tej samej tkaniny wycięłam 8 kwadratów o bokach 12×12 cm. Następnie złożyłam je po przekątnej, aby powstały trójkąty. Doszyłam taki trójkąt w każdym narożniku płachty oraz w połowie długości każdego boku.

3

4.Następnym krokiem jest pocięcie taśmy o szerokości 15 mm na odcinki 24 cm. Można to zrobić nożyczkami, a następnie nad płomieniem stopić lekko końcówki albo wykorzystać palnik gazowy z nożem, który jednocześnie kroi i topi sztuczne włókna. Jest to konieczne, ponieważ bez topienia splot taśmy się rozplącze.

5.Taśmy przyszyłam w sposób widoczny na zdjęciach poniżej, tak aby długość pętli od narożnika lub krawędzi płachty miała 6 cm. Taśmy przyszyte zostały w dwóch punktach kilkoma ściegami.

4

5

6

6.Na koniec zaznaczyłam środek płachty i przyszyłam po jej dwóch stronach kwadraty z materiału takie, a następnie ostatni pasek – tym razem jako odstającą pętlę (zdj. 7), szyjąc „kopertkę” dwukrotnie, szew obok szwu (aby nie powiększać dziurek od igły, ale by był podwójnie mocny szew). Pętla ma mniej więcej 20 cm długości, dzięki czemu będzie można zaczepić ją np. o gałąź.

7

7.Ostatnim zadaniem było uszycie prostego pokrowca zamykanego na rzepowe paski. Wielkość jest nieco większa od poskładanej płachty, a na zdjęciu poniżej porównanie z formatem A4.

8

I finito :D”

Wymiary płachty po rozłożeniu: długość 350 cm, szerokość 310 cm (10,85 metra kwadratowego). Waga: 580 g bez szpilek.

Wrażenia po pierwszym rozstawieniu

Do rozstawienia płachty jak na zdjęciu potrzebne są: 2 kijki teleskopowe, 4 metry linki do naciągów i 6-8 szpilek. 2 lub 3 szpilki utrzymują każdy bok, 2 kolejne służą jako odciągi do masztów wykonanych z kijków. Oczywiście kijek teleskopowy można zastąpić zwykłym patykiem, byle wystarczająco sztywnym.

Pętlę znajdującą się pośrodku krótszego boku przekładam przez uchwyt kijka i przekładam od góry pasek nadgarstkowy kijka w sposób pokazany na zdjęciach poniżej. Dzięki temu nie zerwie jej nawet silny wiatr. Kijki wbijam prowizorycznie w ziemię, mocuję odciągi, po czym koryguję ułożenie kijków jeśli to konieczne. Na koniec za pomocą 6 szpilek naciągam boki płachty. W dobrych warunkach montaż trwa 3 minuty.

tarp4

tarp5

Jako odciągów używam cienkiego repa wspinaczkowego 0,9 mm.

Tak rozstawiona płachta ma długość 350 cm, wysokość 115 cm, co zapewnia komfortowe siedzenie i przemieszczanie się wewnątrz, zaś szerokość 210 cm. Wielkość taka da schronienie nawet 6 osobom bez bagaży lub 2-3 osobom podróżującym z rowerami, jeśli położą rowery na jednym końcu, jeden na drugim. 2 osoby zmieszczą się pod nią, mając bardzo dużo miejsca. Dla jednej osoby taka płachta wydaje mi się za duża, chyba że ktoś jest bardzo wymagający, potrzebuje dużo przestrzeni lub chce rozbić obóz na dłuższy czas. Podczas wielu dni lub tygodni obozowania pod jakąś duża górą taka płachta może pełnić rolę kuchni/jadalni lub magazynu na sprzęt dla niewielkiego zespołu.

Płachtę należy ustawić bokiem do spodziewanego kierunku wiatru. Gdy podmuchy są zmienne, ustawiamy ją według najczęstszego. Wiatr wiejący z boku powoduje, że jedna strona płachty lekko się kładzie. Jeśli potrzebujesz sztywniejszej konstrukcji, trzeci kijek teleskopowy pośrodku usztywni szczyt płachty. W geometrycznym środku płachty znajduje się też pętla z taśmy – po odwróceniu naszego schronienia „do góry nogami” można zaczepić trzeci kijek do tej centralnej pętli. Taki centralny maszt utrudni jednak poruszanie się wewnątrz. Nie jest zresztą zawsze konieczny. Jeśli biwakujesz w lesie, za pomocą cienkiej linki możesz poprowadzić odciąg ze środka płachty do jakiegoś drzewa w sąsiedztwie. Ten prosty zabieg sprawi, że nie będzie ona tak łatwo poddawać się wiatrowi. Dobrze rozpięta nie szeleści mocno na wietrze, wymaga jednak dobrego naciągnięcia 8 szpilkami.

Gdy obozujesz w lesie możesz rozłożyć płachtę między drzewami, tworząc rodzaj płaskiego lub lekko pochyłego dachu, pod którym można się schować przed deszczem. Sposobów na rozstawienie takiego schronienia jest wiele.

Kolor schronienia sprawia, że wewnątrz jest widno. Dodatkowo światło wpada przez obydwa wejścia, w środku jest więc jaśniej niż w zamkniętym namiocie. Jasny kolor ma jednak pewną wadę: przyciąga owady. Po jasnożółtej powierzchni można pisać markerem, co pozwala zamienić Twoje schronienie w tablicę ogłoszeń lub księgę pamiątkową (jak na tym zdjęciu).

tarp6

Płachtę można obrócić „do góry nogami”, centralną pętlą skierowaną do dołu, wykorzystując ją jako uchwyt na lampę, wisząca kuchenkę typu Jetboil lub sprzęt, który nie powinien leżeć na ziemi.

Kijki po wbiciu w ziemię i naciągnięciu mogą być lekko wygięte na zewnątrz. Mocowanie pętli do kijków jest proste i pewne, jeśli zrobisz to jak na zdjęciu powyżej.

Odciągi utrzymujące kijki muszą być mocno napięte. W pierwszej wersji zastosowałem cienki repsznur o średnicy 0,9 mm. Długość odciągu powinna wynosić 200-250 cm.

Tarp „jedynka”

Prototyp wypadł bardzo dobrze, uznałem jednak, że dla kogoś takiego jak ja, a więc samotnej osoby przenoszącej się każdego dnia w nowe miejsce, jest on zbyt duży. Postanowiłem więc go odchudzić i poprosiłem Gosię o uszycie mniejszego modelu. Płachta „jedynka” ma taką sama konstrukcję, umiejscowienie pętli w rogach i na bokach oraz sposób szycia. Jej wymiary to 250 na 280 cm (jest krótsza o 100 i węższa o 30 cm). Po rozstawieniu jak na zdjęciu poniżej utworzyła schronienie o długości 250 cm, wysokości 90 cm i szerokości 220 cm. Takie wymiary dają duży komfort jednej osobie lub przyzwoity 2 osobom. Powierzchnia materiału zmniejszyła się o 25%, z 10,85 m kw. do 7 m kw. Waga całości spadła do 400 g bez szpilek. Do małej płachty uszyty został też mniejszy pokrowiec.

Tak prezentują się moje schronienia:

tarp2

Od lewej: płachta w wersji dużej 3 x 3,5 m, namiot Zeus 1 Eureka, płachta w wersji małej 2,8 x 2,5 m.

tarp3

Na tym zdjęciu łatwo porównać przestrzeń użytkową każdego ze schronień – namiot zajmuje ostatnie miejsce.

tarp7

Objętości zajmowane przez (od lewej): namiot, dużą i małą płachtę. Kijek teleskopowy ma długość 65 cm.

Ponieważ materiał miałem za darmo, jedynym wydatkiem był koszt pracy Gosi, który wyniósł 120 zł za duży i 100 zł za mniejszy model.

Jakie zalety ma moje nowe schronienie? Przede wszystkim waga i miejsce w plecaku. Po zrolowaniu moja mała płachta zajmuje objętość litrowej butelki. Mój namiot jedynka – około 6 razy więcej. Waga namiotu to 1300 g, płachty – 400 g. Różnica w ciężarze wynosi więc prawie kilogram – w pustynnych i upalnych górach Zagros, gdzie liczyć się będzie każdy gram wyposażenia, to potężna różnica. Odpada też dźwiganie masztów stelaża, które można zgubić lub złamać. Tarp umożliwia dowolność w rozkładaniu: mogę stworzyć z niego schronienie wąskie, ale wysokie, pod którym wygodnie usiądzie 1 lub 2 osoby. Mogę też tak wyregulować długość kijków, by otrzymać zadaszenie niskie, ale znacznie szersze, mogące pomieścić nawet 3 osoby. I to w schronieniu ważącym 400 gramów! Przestrzeń pod płachtą jest większa niż pod namiotem, choć po rozstawieniu zajmują podobną powierzchnię. Tarp oferuje lepszą wentylację. Jest niezależny od posiadanego przez nas sprzętu, nawet nie mając kijków teleskopowych możemy do jego rozpięcia użyć zwykłych gałęzi lub zawiesić go na okolicznych drzewach. Jest też tani.

Wady? Nie daje osłony przed żywiołami ze wszystkich stron jak namiot, choć można minimalizować wpływ deszczu i wiatru odpowiednim rozstawieniem płachty. Kolor mojego modelu przyciąga owady, za cenę światła które przepuszcza. W przeciwieństwie do namiotu typu „kopułka” tarp nie jest samonośny i wymaga czegoś, na czym można go rozpiąć. Daje mniej prywatności i słabiej odgradza nas od otoczenia, ewentualnych sąsiadów lub nieproszonych gości, ludzkich bądź zwierzęcych. Przy silnym wietrze czas rozkładania płachty może być dłuższy. Ze wszystkich tych wad tylko słabsza ochrona przed pogodą i zwierzętami wydaje mi się warta rozważenia. Pozostałe, w warunkach w jakich zazwyczaj wędruję, nie będą istotne. Gdy chodzę po górach, niemal zawsze mam wokół siebie coś na kształt patyków, na których rozbiję płachtę. A ponieważ wędruję sporo w miejsca nieuczęszczane, nocni goście i hałaśliwi sąsiedzi nie należą do częstych. gdybym mógł, bez wahania zabrałbym moją lekką płachtę na zimowe przejście Słowacji, oszczędzając przy tym kilogram wagi i sporo miejsca w plecaku.

Pod względem ochrony jaką daje, namiot może nieznacznie przeważać. Gdy wziąć pod uwagę przestrzeń użytkową, możliwość dopasowania kształtu do ilości lokatorów, wagę, objętość po spakowaniu, prostotę konstrukcji i cenę – tarp zwycięża. Zanim jednak moja zrób-to-sam płachta stanie się moim domem na 3 miesiące w Górach Zagros, chcę wypróbować ją w naszych górach. Wtedy przyjdzie czas na opracowanie szczegółów, na przykład sposobu mocowania odciągów.

Jeśli dysponujesz odpowiednim materiałem i szukasz osoby, która uszyje dla Ciebie podobne schronienie, możesz napisać do Gosi. Po doświadczeniu nabytym w pracy nad moim projektem na pewno chętnie pomoże:

Pracownia „Dłońmi Tworzone” Małgorzata Sadowska

www.facebook.com/rekodziela.eu
sklep [at] rekodziela.eu
kom. 698 229 303

Dołącz do dyskusji 49 komentarzy

  • Dominika napisał(a):

    Witaj 🙂

    Czytając Twojego bloga często natykałam się na zwariowanie długie wyprawy i korzyści w tym związane. Mam jednak pytanie odnośnie wiz. Informacje o paszporcie i wizach przeplatają się rzadko. Co jeśli pojedzie się w miejsce gdzie wiza jest krótka (30dni) i na miejscu nie ma możliwości jej przedłużenia – na przykład utknie się gdzieś w górach lub kradzież spowoduje nie tylko brak części ekwipunku ale też pieniędzy i drogi komunikacji ze znanym światem? Lub takiej możliwości prawnej nie ma w ogóle? Jak to prawnie rozwiązać – najlepiej bez ekstradycji tylko z przepuszczeniem przez granicę w celu kontynuowania podróży. Są pewnie kraje w których przepisy te nie są bardzo respektowane – w sensie takim, że na miejscu da się z tego wyplątać (Indie?) ale co zrobić w Birmie? Czy przydarzyły Ci się takie sytuacje? Myślę, że taki temat byłby fajny na kolejną notkę – jak podróżować długo i (zazwyczaj) szczęśliwie 😉
    Pozdrawiam i życzę niesamowitych wrażeń w Iranie!

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Jeśli jesteś w kraju gdzie obowiązuje wiza czasem można próbować ją przedłużyć. Tak jest w Iranie, gdzie moją, prawdopodobnie 30 dniową wizę, będę musiał przedłużać aż dwa razy. W innych krajach można próbować wyjechać do sąsiedniego państwa i wyrobić po raz kolejny wizę do tego samego kraju, by do niego wrócić. Przez długi czas wiele osób żyło tak w Tajlandii, choć teraz częściowo ten proceder ukrócono.

      Jeśli zgubisz paszport w drodze musisz to zgłosić – rzuć okiem na ten wpis sprzed roku, on to wyjaśnia.

      A jeśli bez pozwolenia „zasiedzisz” się w jakimś kraju Twoja sytuacja zależy od tego gdzie jesteś. W Nepalu będzie to opłata za każdy dzień w chwili wylotu, nic wielkiego. Zazwyczaj wiąże się to z jakąś opłatą/grzywną, ale wtedy gdy czas o jaki przekroczyłaś 2wazność wizy liczy się w dniach czy tygodniach. gdy zasiedzisz się gdzieś na długo lub jesteś w jakimś restrykcyjnym kraju może przytrafić Ci się nawet deportacja i zakaz wjazdu na kolejnych kilka lat.

      Wizę przesiedziałem tylko raz, w Iranie właśnie, o 1 dzień. Uiściłem opłatę za jej przedłużenie plus niedużą grzywnę i na tym się skończyło.

      • Adam Iwanow napisał(a):

        Hej, ja przedłużałem irańską wizę w grudniu ubiegłego roku i w styczniu tego roku, w Shirazie i Kermanie. Niestety, nigdzie nie chcą przedłużać o 30 dni, dają jedynie 15. Więc będziesz się musiał jakoś postarać i być bardzo przekonywujący… Starałem się o przedłużenie w Ahvaz, ale odsyłali mnie do Teheranu! Więc… Pomyślałem nawet, że mogłoby Ci pomóc (w różnych sytuacjach), jakby jakieś irańskie media napisały co nieco o Twojej wyprawie, Irańczycy są dumni ze swojego kraju i jego walorów, ale mało kto ogarnia takie aktywności jak porządny górski trekking….na pewno będą w pozytywnym szoku 🙂

  • Nie dawno kupiłem sobie 3×1,5 tyveku i planuję z niego zrobić fuzję bivy i tarpa. Dzisiaj będę mierzyć materiał, a w czwartek spróbuję ogarnąć krawcową. Jak widzę ten pokrowiec i te wzmocnienia na rogach to żałuję, że nie wziąłem więcej materiału.

    Świetny projekt! Mam nadzieję, że się sprawdzi 😉

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Maćku, a jak ma wyglądać takie połączenie, bo brzmi ciekawie? Tarp to płachta, a bivy to pokrowiec na śpiwór. Połączysz jakoś jedno i drugie? Jaki masz projekt?

  • Projekt mam w głowie, a dzisiaj przeleję go na papier, wymierzę i naszkicuję na materiale. Trochę boję się o wodoszczelność takiego rozwiązania. Mam pewien patent, jednak martwię się czy to wystarczy. W dodatku zależy mi na niskiej wadze i relatywnie niskiej cenie, więc nie mogę zbytnio szaleć… W skrócie materiał zostanie uszyty tak, że będzie na co dzień robił za bivi, a upalne dni można z niego zrobić tarp.

    Wybacz, że tak enigmatycznie piszę, obiecuję wrzucić pełny wpis z fotkami na swojego bloga (gdzieś początkiem przyszłego miesiąca – gdy go przetestuję podczas urlopu).

    P.S. znasz wytrzymały materiał sprzedawany na metry, z którego da się zrobić moskitierę?

  • Rafał napisał(a):

    Cześć Łukasz,
    Bardzo ciekawy artykuł i przydatny, ponieważ sam szukam osoby, która uszyje dla mnie tarp (jednak te firmowe są czasem tak niewymiarowe, że aż niepraktyczne). Do rzeczy. Wielkim orędownikiem spania pod tarpem w warunkach letnich jest mój przyjaciel z Wrocławia – Tadek, który był w rocznej podróży dokoła świata. Tam co prawda miał namiot, który jednak zapewnia komfort, zwłaszcza w tropikach, ale piszę o jego wojażach ponieważ chcę zaznaczyć, że na się na sprawie. W polskich górach stosuje tarp, który widzisz na tym zdjęciu:

    http://1.bp.blogspot.com/-fFB7QhdxWck/U3usWCCUFHI/AAAAAAAACwY/pvVH2kE3pbE/s1600/132izerymajowka2014d2.JPG

    Podczas majówki, mogłem zobaczyć jak szybko, w warunkach nocnych rozkłada się ten domek, i jak wielka jest jego przydatność (uniwersalność, a jednocześnie modyfikacja). Płachta nie jest zrobiona z nylonu, ponieważ trochę szeleści, co przy wietrze może być uciążliwe, ale może twój materiał jest delikatniejszy.

    Do rozłożenia stosuje jedną linkę repową, szpileczki, ale tworzy inny układ kijków, moim zdaniem praktyczniejszy i zdecydowanie bardziej odporny na wiatr. Stawiają mniejszy opór, w razie czego lekko się uginają, nie blokują wejścia, a cała konstrukcja jest wytrzymalsza (wbite pod kątem są dla siebie przeciwwagą). Odciągi idą równolegle do ułożenia kijków. Wszystko podnosi się za pomocą jednego pociągnięcia linki.

    Myślimy nad modyfikacją tarpa, czyli zamknięcie wlotów i wylotów poprzez doszycie trójkątnych „drzwiczek”, jednak to kolejne gramy.

    Moim zdaniem tarp to genialny pomysł.

    Więcej zdjęć z moich wyjazdów znajdziesz na blogu (w trakcie budowy, przenoszę na wordpress) pod adresem http://www.rafalmaciak.pl

    http://www.rafalmaciak.pl/2014/05/majowka-w-izerach-cz1.html

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za twoją wyprawę. Rafał.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Ciekawy sposób rozkładania, wypróbuje go u siebie. Mogę spytać z jakiego materiału jest plachta Twojego kolegi na zdjęciu?

      • Rafał napisał(a):

        Nie wiem dokładnie, jakiej gramatury, ale trochę grubszy poliamid silikonowany (szwy klejone). Dowiem się o szczegółach materiału i podam link wieczorem. Sposób rozkładania wart uwagi, daj znać, co sądzisz.

  • HikingTours napisał(a):

    Panowie,
    Takie pytanie do praktyków: w sytuacji gdy jest dobra pogoda to domyślam się że taki tarp fajnie się sprawdza a co jest jeśli pada deszcz?
    – co podkładacie pod śpiwór jeśli musicie rozłożyć daszek już nad wilgotnym terenem? Sama karimata się chyba nie sprawdza (wielkość zbyt mała) ? A przy braku dobrej izolacji od podłoża śpiwór nie nasącza się wodą jeszcze szybciej?
    – zaczyna podać w nocy, rano wszędzie są pozostałości deszczu jak i poranna rosa – czy nie ma jej też na śpiworze i wszystkim co macie rozłożone pod tarpem?
    Pzdr
    Krzysztof

  • pirzu napisał(a):

    Z samej ciekawości – czy nie lepiej kupić plandekę ogrodową 3x4m z oczkami na bokach za 6-8zł i masz to samo? Na jednej z pocztówek z mojej drogi (na dole) widać namiot za 30zł i zarzuconą na niego taką plandekę. Mnie wytrzymała 4 tygodnie codziennie rozkładana (1 tydz. cały w deszczu – w środku suchutko) i ok. ze 2 tygodnie w górach (Od Beskidu Niskiego po Żywiecki – kilka wyjazdów) i ze 2 tyg. jako podkład pod linę w skałach gdzie się po tym łaziło. Dalej jest nie naruszona i na następny kilkutygodniowy wyjazd da radę. http://pirzu.net78.net/publikacje/RdPII/

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      A ile wazy i ile miejsca zajmuje po spakowaniu? Bo jeśli jest wykonana typowo, tj. z polietylenowej plecionki, jak na zdjęciu niżej, to wydaje mi się, że będzie cięższa i mniej pakowna.

      Plandeka

      Będzie też, niestety, mniej wytrzymała, gdyż włókna z której jest wykonana lubią się z czasem rozłazić po niezbyt delikatnym traktowaniu. Nie widzę jej na zdjęciu Twojego bagażu, ale zastanawiam się do jakiej objętości jesteś w stanie ją zwinąć?

      Aczkolwiek jako rozwiązanie najbardziej budżetowe jest OK. Na rower – idealna.

  • pirzu napisał(a):

    Złożona gdy kupowałem zajmowała wielkość ok 100 stronicowej książki wielkości A5 z tym że chyba moja ma akurat 2x3m. Waga ok. 365g. Dokładnie to co na Twym zdjęciu. Bagaż leży na niej na moim zdjęciu i na jednej z pocztówek widoczna na tle wielkiego drzewa. Skoro moja przeżyła ok 8 tygodni i dalej jest cała to chyba raczej nie warto kombinować z szyciem. Czasem stosuję zwykłą płachtę biwakową (stary model Bivak Fiord Nansen) ale ten wynalazek z płachtą jest przytulniejszy. Kupowałem w firmie: http://allegro.pl/plandeka-ochronna-standard-2x3m-faktura-tanio-i4329033138.html, choć nie dam sobie ręki uciąć czy to właśnie ta bo swoją użytkuję 3 rok. Zastanawiałem się kiedyś jakby mieć takie dwie czy nie fajnie by było kłaść jedną jako podłogę przy rozstawianiu drugiej jak twego wynalazku ew. większą i zawijać jeden bok jako podłogę. Na rowerze i podczas wędrówek owijam nią karimatę, która i tak zajmuje sporo miejsca a jest zazwyczaj na zewnątrz plecaka, tak, że w sumie nie robi to znaczenia. Na rowerze służyła mi także jako osłona sakw materiałowych przed deszczem.

  • Kosmal napisał(a):

    Żółty kolor przyciąga niestety do siebie owady. Żółty = kwiat.

    Zaobserwowałem to kiedyś jak miałem karimatę w żółtym pokrowcu, dosłownie oblepiona była owadami, od których zupełnie wolny był pozostały ekwipunek. Od tamtej pory unikam żółtego w turystyce.

  • NN napisał(a):

    Na szczycie gdy taśma będzie do dołu to wydłuży żywotność szwów.

  • rafalb napisał(a):

    Tarpy stosuję od 2-2.5 roku. Mam za sobą ulewy i wichury spędzone pod tym rodzajem schronienia i nigdy nie było tak źle, bym chciał z tarpa zrezygnować. Miałem go w Alpach, nocuję pod tarpem w Polsce, miałem na swojej 24dniowej wycieczce rowerowej z Krymu do Polski. Zdecydowanie polecam. Miałem ze zwykłego nylonu ripstop, później własnie ze spinnakera, szyłem też z silnylonu, natomiast właśnie jestem w trakcie prac nad tarpem z cordury 30den diamond ripstop. Tutaj jestszybki przegląd:
    http://wciazwdrodze.blogspot.co.uk/2014/02/dwuosobowy-tarp.html

    Odpowiadając na pytanie Hiking Tours: kiedy opada rosa, owszem jest ona też na śpiworze, jest na wszystkich rzeczach leżących obok. Doświadczałem tego podczas każdego poranka ale nie jest to uciążliwe, do czasu zjedzenia śniadania, jeśli słońce jest z rana to wszystko idealnie się przesusza. Natomiast jako izolację od podłoża stosuję folię NRC, jest to lekko wkurzające jak świecisz latarką i światło od NRC się odbija, ale prócz tego folia metalizowana jest nieoceniona w przypadku tzw. „kupy” czyli jakiegoś wypadku. Jej właściwości termiczne, sygnalizacyjne…

    Plan ambitny Łukaszu! Przygotowania widzę idą Ci z głową. Rozsądny gość z Ciebie, więc z pewnością dasz radę. Pozdrowienia, Rafał

  • HikingTours napisał(a):

    Dziękuję rafalb
    🙂

  • PABLO napisał(a):

    Tarp to moim zdaniem doskonałe rozwiązanie. Dla leniwych – można użyć plandeki (ktoś wyżej o tym już pisał), aby w pełni wykorzystać jego zalety – warto by wybrać materiał naprawdę lekki, mocny i o możliwie małej objętości.

    Moje wątpliwości to przede wszystkim ochrona przed owadami – dotyczy to głównie pory letniej. Przy zastosowaniu moskitiery w zasadzie przewaga tarpa względem namiotu maleje bo i wagowo i objętościowo obydwa rozwiązania zbliżają się do siebie.

    Druga wątpliwość to biwakowanie w sytuacji kilkudniowych opadów deszczu (poranną rosę pomijam, bo w zasadzie tarp ma nas przed tym zabezpieczyć). Nie zawsze jest czas na znalezienie kawałka chociaż możliwie suchej powierzchni na rozłożenie karimaty (woda i błoto leją się wszędzie) albo warunki na to, aby rano wysuszyć sprzęt (czasem po prostu szkoda na to czasu – poranne wyjście z biwaku ma bardzo dużo zalet). W takiej sytuacji i tak przydatna staje się folia lub inny podkład pod karimatę/śpiwór i bezpośrednie otoczenie.

    Biorąc łącznie te dodatkowe elementy (moskitiera, „podłoga”) okazuje się, że w efekcie mamy tyle samo wagi i objętości co w przypadku namiotu, a wygoda i niezależność od różnych warunków są na nieporównywalnie wyższym poziomie. Dlatego uważam, że tarp jest świetnym rozwiązaniem w pewnych sytuacjach, ale chcąc być niezależnym na dłuższej wyprawie, szczególnie przy zróżnicowanych warunkach (zmienna pogoda, zmienne otoczenie, itp.), mały, lekki i wytrzymały namiot jest moim zdaniem jednak nieporównywalny.

    Bezdyskusyjna jest oczywiście przyjemność spania pod tarpem – kontakt z otoczeniem, wrażenie lekkości, itp. Dopóki … właśnie dopóki nie znajdziemy się w sytuacji kiedy będzie dużo owadów oraz kiedy przyjdzie nam biwakować podczas kilkudniowej wędrówki przy obfitych opadach deszczu, i towarzyszącym temu silnym wietrze, itp.

    Ciekawy jestem Waszych opinii na ten temat.

    PABLO

  • rafalb napisał(a):

    Co do tego, że podłoga, tarp, śledzie i moskitiera będą ważyły tyle co namiot, to nie byłbym tak pewny. W moim przypadku:
    -tarp z odciągami 239g
    -śledzie (6) alu 65g, a można lżej stosując tytan 33g
    -nrc jako podłoga 62g
    -moskitiera, nie używałem do tej pory ale wyszukana w internecie to 240g

    W sumie mamy 606g w cięższej wersji.

    960g waży np. minima od Campa, to w sumie 300g więcej, dużo, niedużo? Poddają pod dyskusję.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Podpisze się pod Rafałem. Moja płachta, nawet z moskitierą, ważyć będzie około 750-800 g. Taki zestaw jest więc o 500 g lżejszy niż mój dotychczasowy namiot, a miejsca w nim jest około 2 razy więcej.

      Dodatkowo moskitierę zabieram do Iranu dla ochrony przed jadowitymi zwierzętami pustyni. W polskich górach zabierać jej nie zamierzam, podobnie jak podłogi, co czyni zestaw jeszcze lżejszym.

      • PABLO napisał(a):

        To gdzie jest zatem różnica w wadze?

        … przecież namiot też ma (nazwijmy to) „dach”, „podłogę”, „moskitierę”. W namiocie też kijki (trekkingowe lub znalezione na miejscu) mogą zastąpić maszty, ewentualnie można namiot podwiesić do pobliskich drzew. Może to kwestia doboru właściwego namiotu, który będzie miał podobną masę, a będzie pozbawiony wad tarpu?

        Jak już pisałem – dla mnie od dawna tarp jest idealnym rozwiązaniem (poza porą kiedy owadów jest wyraźnie dużo – środek lata i poza okresem kiedy bywa wyraźnie mokro – też raczej środek lata), głównie z powodów – nazwijmy je – „estetycznych”.

        W warunkach wymagających konieczności użycia moskitiery oraz „podłogi”, tarp staje się porównywalnym wagowo z namiotem, a znacznie mniej wygodnym i bardziej upierdliwym w użyciu (osobne układanie „dachu”, „podłogi”, „moskitiery”), nie wspominając o tym, że namiot daje jednak o wiele lepszą ochronę przed wieloma czynnikami zewnętrznymi – zmienny wiatr, śnieg, błoto, opady przy wietrze, owady, ludzie, itp.

        PABLO

        • Łukasz Supergan napisał(a):

          Zgadzam się, że namiot daje lepszą osłonę. Ale nie znam namiotu, który przy wadze 800 g (razem z moskitierą) i 400 g (sama plandeka) da komfort snu dwóm osobom. Powyższy model tarpa, ten mniejszy, zapewnia go bez problemu.

    • Robert napisał(a):

      Jestem na etapie noszenia naturehike 1,7 kg. Owszem ostatnio komary atakowały mnie z furią. Przy rozkładaniu wcześniej pozapinałem zamki. Byłem w środku i oglądałem ja na zewnątrz na moskitierze. Aż boje się pomyśleć jak bym miał wtedy tarp.

  • Tomek napisał(a):

    A jak jest z biwakowaniem pod trapem na polu namiotowym? Lub w miejscu gdzie jest potencjalnie dużo ludzi? Ma ktoś jakieś doświadczenie. Chodzi mi głównie o bezpieczeństwo i ochronę dobytku, gdy np. rozbijamy się pod skałami i idziemy się wspinać, a trap i część sprzętu zostawiamy. Trochę się obawiam takiej konfiguracji, jednak namiot mniej kusi.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Zdecydowanie tak, chociaż gdy przewidujesz, że będziesz biwakować w takich warunkach, możesz zaprojektować tarp tak, aby posiadał on coś w rodzaju drzwi. Możesz też, o ile wielkość na to pozwala, rozłożyć go tak by był zamknięty ze wszystkich stron. Płachty rozstawionej tak, jak na zdjęciach powyżej nie odważyłbym się zostawić na polu namiotowym.

      Widzę jednak inne zastosowanie dla płachty na polu. Jeśli obozujesz z kimś i nie chcesz spędzać dnia w ciasnym i dusznym namiocie, możesz rozłożyć obok niego zadaszenie, pod którym gotujesz, odpoczywasz, czytasz itp. Namiot pełni wówczas role sypialni i magazynu rzeczy. Moja płachta była jednak uszyta z myślą o 1- i 2-osobowych biwakach, spędzanych co noc w innym miejscu.

  • PABLO napisał(a):

    „Widzę jednak inne zastosowanie dla płachty […] zadaszenie, pod którym gotujesz, odpoczywasz, czytasz itp. Namiot pełni wówczas role sypialni i magazynu rzeczy.”

    Ja do takiego zastosowania używałem plandekę, o której wyżej była mowa, np.:

    https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/SpaleniSOncem#5784401450085366354
    https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/NaLodyDoHumenneho#5643270894404306354
    https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/OdPlazyDoPlazy#5627056197429153682

    PABLO

  • Leszek napisał(a):

    Jeśli ktoś nie ma dostępu do starego żagla czy baneru i musi kupić materiał to trochę szkoda czasu. Nylon spinakerowy kosztuje ok. 3,5 funta za metr bieżący (mieszkam w Anglii dlatego posługuję się ta walutą, ale z doświadczenia wiem, że ceny rzeczy produkowanych poza granicami Polski niewiele różnią się od tych na zachodzie) a na duży, 3×3 m., tarp potrzeba 6 metrów. a to daje ok. 20 funtów, plus 20 funtow za uszycie, czyli cena końcowa to ok. 40 funtów.
    Za 35 funtów można kupić gotową plandekę dobrej firmy:
    http://www.ddhammocks.com/product/ddtarp_olive_green_3x3

    Proponuję zresztą przejrzeć ofertę hamaków. Większość z nich można rozłożyć na ziemi jak namiot/bivy, mają moskitierę i mają nad namiotem jedną przewagę – można je rozbić w powietrzu. Ze względu na ekstremalne wymagania raczej nie będą Łukaszowi przydatne, ale innym, mniej wymagającym, może się ten pomysł przydać. Dla np: kanadyjkarza, zestaw hamak/tarp jest świetnym pomysłem. Zajmuje mało miejsca, daje ogromną wolność wyboru miejsca biwaku, a do tego przy wadze poniżej 2 kg., da sie zapakować do plecaka, gdyby przyszło powędrować na nogach.
    Nie jestem agentem firmy, nie czerpie absolutnie żadnych korzyści ze sprzedaży ich produktów.

  • Kris napisał(a):

    http://armyworld.pl/data/include/cms/Palatka.JPG

    To rozrysowana pałatka wykorzystywana przez bundeswehrę. Samej pałatki nie polecam bo ciężka, ale koncept jest fajny i jeszcze się nie pojawił.

  • Adam napisał(a):

    Jako że nie bardzo posiadam jakiekolwiek zdolności manualne i też nie mam zaufanego „majstra”, który zrobi dla mnie coś takiego, zwyczajnie zastanawiam się nad kupnem. Tylko mam problem z firmą, bo najtaniej oczywiście kupię w sieciówce – https://www.decathlon.pl/pachta-biwakowa-tarp-id_2363223.html (ten jest najmniejszy)

    Chciałbym większy, dlatego szukałem czegoś żeby dobrać do hamaku, który też mam zamia kupić: http://tierone.pl/tarp-dd-hammocks-3×3-czarny-p-1123.html Być może w komplecie wyszłoby mnie jeszcze taniej, bo też rozglądam się za DDHammocks – cena średnia i jakość chyba też dobra, tak twierdzą… Ale znalazłem też to: http://lesovik.eu/produkty/tarp-groza/ cena mnie powaliła, bo Lesovik za 300 zł to chyba jednak za dużo jak na tarp cnie? Może ktoś z Was da radę mi pomóc? Który z nich jest będzie najlepszy? Chyba, ze macie jeszcze jakieś inne pomysły?

  • Włóćzykij napisał(a):

    Przez 3 miesiące używałem tarpa w podróży po europie. Świetna rzecz. Niezamieniłbym jej na namiot, mała waga, wszechstronność zastosowania, niska cena. Budowałem z niego wiatrochrony, namioty, daszki, tipi, półścianki i inne dziwactwa. Nigdy się nie zawiodłem 😉

  • Tomasz napisał(a):

    Hm, a podklejałeś szwy w tym tarpie dodatkowo, czy po wyjściu z warsztatu Gosi zostało tak jak jest? 🙂

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Tak jak jest. Nie podklejałem niczego, nawet nie impregnowałem. Tak „chałupniczo” wykonany szew nieznacznie przemaka, ale to zazwyczaj nic – woda spływa po wewnętrznej powierzchni materiału i nie robi szkód. W razie ulewy pilnuję tylko jednego: by nie spać dokładnie pod takim szwem. To wystarczy, by przeżyć.

  • Krzysztof napisał(a):

    A jak robaczki nocą? Pytam o przypadek spania na polanie nieopodal lasu. Bez „szczelnego” namiotu nie wyobrażam sobie nocy w takim miejscu 😉 A może Twój śpiwór przychodzi z moskitierą ? 😉

    • Tomasz napisał(a):

      Hehe, kilka dni temu, podczas wypadu w plener z tarpem (rozbiłem spadziście jak namiot – dostęp od dwóch stron) obudziło mnie w nocy jakieś ni to szuranie, ni to co. Myślę sobie: wiatr czy ki Diabeł? Święcę latarką i nic. A może zwidy? Leżę i próbuję zasnąć, a tu dalej „szur szur”. Po którymś tam poświeceniu okazało się, że obok mnie, przy wezgłowiu siedzi sobie dorodna żaba 😀

  • Piotr napisał(a):

    Może głupie pytanie, ale ile Waszym zdaniem metrów linki potrzeba do rozwieszenia tarpa?

  • Jan napisał(a):

    Sam się nad tym zastanawiam, jako że nie będę miał kijków i chcę rozwiesić tarpa (3×4) w lesie to ile metrów linki potrzebuję i gdzie kupić jak najcieńszą która jednak będzie wystarczająco mocna?

    • Tomasz napisał(a):

      Ja swoje linki kupiłem w lokalnym sklepie żeglarskim (można było wziąć na metry i mieli różne kolory, sploty i grubości). Widziałem też w Decathlonie, ale wyszło drożej i trzeba kupić określony wymiar. Z linek jestem zadowolony, jak na razie, dwa wypady z tarpem i bez zastrzeżeń.

  • Jan napisał(a):

    Można też kupić tanio przez internet, jaką masz grubość linki do swojego tarpa?

  • Tomasz napisał(a):

    Ja mam 2mm średnicy i jest ok jeśli idzie o wytrzymalość. Najlepiej sprawdzić to chyba organoleptycznie, choć jak jest dobry opis produktu to też pomaga.

  • Jan napisał(a):

    Dzięki!

    • Tomasz napisał(a):

      To, jakie linki potrzebujesz zależy też pewnie od wagi samego tarpa oraz wybranego sposobu mocowania 🙂

      • Łukasz Supergan napisał(a):

        Może dodam coś z własnego doświadczenia: dłuższe linki pozwalają na uzyskanie mniejszego kąta przy mocowaniu tarpu. 3 metry z każdego boku i rogu nie będą więc przesadą, a 2,5 m wydaje mi się sensownym minimum. Tyle mniej więcej stosuję obecnie. Jeśli każdy róg i każdy środek boku mają taką linkę, dostajemy 8 x 3 = 24 metry. Średnica może wynosić 1-2 mm. W moim najnowszym modelu („Groza” firmy Lesovik) są to linki z ok. 2 mm Dyneemy.

  • KATOLIK napisał(a):

    Mam namiot 2 osobowy HICK PEAK simex sport- waży 980 g z masztami i szpilkami. W dwie osoby spi się komfortowo bez bagażu . Z uwagi na moskitnierę wybieram zdecydowanie namiot. Mam ze sobą ponczo USA army-to oryginalne i waży chyba 600 albo 680g i używałem go jako tarpa, rozpiętego na lince paralotniowej 1mm. Jakbym miał redukować wagę to wybrałbym to ponczo bo spełnia tez funkcję peleryny świetnej do chodzenia w deszczu i przykrywa również plecak(jedynie trzeba doszyć pętle na głowę z gumki by kaptur nie opadał na oczy.) Jednak ani mini namiot ani ta peleryna nie zastapi dobrego dużego namiotu o wysokości 130cm w środku gdzie już można coś zjeść i komfortowo się przebrać.Takie rozwiązania na zredukowanie wagi sprawdzają się tylko przy dobrych warunkach.
    Najlepiej przy tym wypada kamper- nie trzeba po ulewie przez cała noc składać mokrego namiotu i go nieść na plecach….. Polecam wszystkie wymienione rozwiązania w zależności od wyjazdy xD

  • Paweł napisał(a):

    Minusem tarpów są pentelki na rogach, to sie nie sprawdza. Przekladanie przez nie patyków i poszukiwanie tych o odpowiednio małych srenicach bywa kłopotliwe, o wiele lepiej spisują sie wszyte sznurki zamiast pentelek. Sznurek skłądamy na poł i srodkiem wszywamy tak by wystawały nam da końce- srednica jaka komuś pasuje. Taki wystający kawałek typu 15cm naprawdę latwiej jest zawiązać o cokolwiek zwlaszcza jak coś ma wiekszą średnicę.

Zostaw komentarz