Zimowy biwak nie wymaga dużych technicznych umiejętności, o ile nie wybierasz się w wysokie góry. To, czego jednak potrzebujesz, to sensowne wyposażenie. Kluczowym elementem podczas zimnych biwaków jest śpiwór zimowy. Dobry – zapewni Ci ciepłą i dobrze przespaną noc. Niewłaściwy – cóż, podaruje szczękanie zębami w oczekiwaniu na świt. Pytanie: jak go wybrać? Ten tekst wskazuje kilka czynników, o jakich warto pamiętać.

Pierwsze pytanie o śpiwór, jakie często słyszę, brzmi: puchowy czy syntetyczny? Na to pytanie odpowiadam pod koniec artykułu. Na razie zaznaczę tylko, że poniższe rozważania dotyczą śpiworów PUCHOWYCH, a ja sam, niezależnie od warunków, używam puchówek, nie syntetyków. Właściwym pytaniem jakie powinieneś zadać sobie na początek, wybierając zimowy śpiwór, brzmi: na jakie temperatury?

Jakie warunki przewidujesz?

Wybierając śpiwór zimowy zadałem sobie pytanie: w jakich warunkach będę go używał? Jakie mogą być najniższe temperatury, jakie napotkam? Tutaj odpowiedź przynosi mi doświadczenie. Gdy idę zimą w góry, temperatury jakie napotykam rzadko spadają poniżej -15°C. Takie warunki panowały np. podczas zimowego przejścia Karpat Słowackich, kiedy przez ponad 5 tygodni pokonywałem kilkanaście pasm górskich tego kraju. Rzadko wychodząc ponad granicę lasu, napotykałem temperatury w zakresie -5 do -15°C w dzień i nieco niższe nocą.

Ciepły śpiwór to sprzęt nie tylko na zimę, ale także w wysokie góry: Alpy, Andy, Himalaje itd. Jadąc latem na Mont Blanc nie spodziewam się bardzo niskich temperatur. W lipcu, na wierzchołku Mont Blanc, temperatura wynosi zazwyczaj kilka stopni poniżej zera. Już kilkaset metrów niżej, na lodowcu, może panować prawie upał. Noc na 3500 m oznacza jednak temperatury spadające do ok. -5 stopni. Jadąc latem na najwyższy szczyt Alp, chciałbym mieć śpiwór dający komfort w takiej temperaturze.

W górach jeszcze wyższych możesz spotkać silniejsze mrozy. Wyjazd na Aconcaguę w Ameryce Południowej? Na 6 tysiącach nocą temperatura spada do -20°C. Jedziesz na Pik Lenina? Spodziewaj się co najmniej takich samych warunków. Styczniowy treking w Laponii, pod kołem podbiegunowym, może oznaczać biwakowanie przy -30°C. Wejście zimą na wysoki alpejski szczyt (jak wspomniany Mont Blanc) oznacza temperatury regularnie spadające do -25°C.

Większość moich zimowych przygód należy do pierwszej kategorii: góry typu beskidzkiego i wędrówka na wysokościach do 2 500 metrów. Już teraz planuję jednak długą wyprawę zimową na Islandię, gdzie warunki będą znacznie trudniejsze. Nie da się jednak wykluczyć, że za kilka lat będę chciał spróbować np. zimowego przejścia gdzieś w Skandynawii lub zimowego alpinizmu. Kierując się tym kryterium zdecydowałem się na śpiwór o 5-6° cieplejszy, niż aktualnie potrzebuję. Idąc zimą w Bieszczady czy Tatry, chciałbym mieć model z komfortem do ok. -15°C. Z myślą o ewentualnych trudniejszych wyjazdach, zdecydowałem się na taki, który daje komfort w -22°C stopniach. Taki śpiwór mogę dodatkowo docieplić, wkładając do jego wnętrza cieńszy model. Na tą chwilę posiadam więc sprzęt pozwalający na sen w temperaturze około -27 – -30°C. To pozwala mi planować przygody nawet w bardzo surowych warunkach.

Sopel lodu vs. piecyk

Wybierając śpiwór zimowy pamiętaj, że każdy ma inny metabolizm i wrażliwość na zimo. Dwie osoby, śpiące w tych samych warunkach, mogą różnie odczuwać temperaturę. Zwróć uwagę czy jesteś „ciepłym” czy „zimnym” śpiochem i zgodnie z tym dobierz śpiwór.

Generalna zasada: kobiety są zazwyczaj bardziej wrażliwe na zimno i potrzebują cieplejszego śpiwora. Ich biologia działa inaczej, a kobiecy organizm nieco szybciej włącza mechanizmy obronne, zapobiegające wychłodzeniu (gęsia skórka, dreszcze itd.). Badania pokazują, że różnica między płciami wynosi około 7 stopni. To sporo. W dodatku Twoje odczuwanie ciepła zależy mocno od zmęczenia i tego czy jesteś najedzona/a i nawodniony/a.

Moje doświadczenie mówi, że jestem idealnym modelem turysty, gdyż komfort termiczny śpiworów pokrywa się niemal zawsze z moimi odczuciami. Jeśli podany przez producenta zakres wynosi 0°C, to przy tej temperaturze zacznę się cieplej ubierać. We śnie produkuję też spore ilości ciepła, niczym grzejnik, co daje mi dodatkowy margines bezpieczeństwa. Doceniają to zresztą osoby śpiące ze mną pod namiotem.

śpiwór zimowy mont blanc

Biwak zimą to nie tylko namiot. To także nocleg w nieogrzewanym schronie.

Puch puchowi nierówny

Komplikacja pojawia się, gdy zaczynamy mówić o samym puchu. Do wyboru mamy puch kaczy i gęsi. To gęsi posiada wyższy współczynnik izolacji, jest więc lepszy. Jednak puch różni się też innym wskaźnikiem: sprężystością.

Sprężystość puchu to, w skrócie, jego zdolność do wypełnienia jak największej przestrzeni po rozprężeniu. Mierzy się ją, odważając jedną uncję puchu (ok. 28 g), ściskając ją, a następnie pozwalając jej swobodnie się rozprężyć przez 1 minutę. Objętość, jaką zajmie po rozprężeniu, mierzy się w calach sześciennych (cubic inch – cuin) i tak też podaje klasę puchu. Im większa objętość, z tym lepszym puchem mamy do czynienia. W śpiworach używa się puchu klasy 600, 650, 700, 750, 800, 850, 900 cuin. Oczywiście im bardziej sprężysty puch, tym lepiej się rozpręża i tym więcej ciepła daje przy tej samej masie.

Po latach doświadczeń zrezygnowałem z kompromisów. Jednym z powodów, dla których od kilku sezonów współpracuję z gdyńskim Cumulusem jest fakt, że w swoich śpiworach stosują znakomity puch gęsi 860 cuin. Jego użycie sprawia, że śpiwory mogą być nieco lżejsze przy zachowaniu wysokich „osiągów”.

Norma PN-EN ISO 23537 i zakresy temperatur

A propos osiągów. Czy można ustalić, w jakich temperaturach śpiwór będzie nas grzał? Z pomocą przychodzi norma 23537. Jej długa nazwa, PN-EN ISO 23537, oznacza że jest to jednocześnie norma polska (PN) i europejska (EN), będąca też standardem Międzynarodowej Organizacji Standaryzacji (ISO).

Norma opisuje procedurę, która pozwalająca w jednolity sposób testować właściwości termiczne śpiworów. Polega ona na umieszczeniu w badanym śpiworze manekina, o wzroście 170 cm, temperaturze powierzchni 34°C i podłączeniu do niego czujników temperatury. Manekin ubrany jest w bluzę, spodnie i skarpety o określonym współczynniku izolacji, leży na plecach w całkowicie zamkniętym śpiworze. Cały zestaw znajduje się w komorze, której temperatura jest powoli obniżana. Tempo, w jakim manekin traci ciepło w danej temperaturze otoczenia, pozwala wyliczyć tzw. rezystencję cieplną. Rezystencja to miara izolacji, która zależy od materiału śpiwora, wypełnienia, objętości powietrza uwięzionego w puchu, zewnętrznej powierzchni śpiwora, przez którą oddawane jest ciepło, materaca oraz bielizny. Pokazuje ona, jak dobrym izolatorem jest śpiwór, a więc i zakres temperatur, w jakim może on być użytkowany. Rezystencja jest wartością podawaną w jednostkach: Rc = m× K/W.

Wyznaczane są 3 temperatury:

  • górna temperatura komfortowa (T comf) – najniższa temperatura, w której standardowa kobieta (25 lat, 160 cm wzrostu, 60 kg) może komfortowo spać w pozycji na plecach, nie odczuwając zimna;
  • dolna temperatura komfortowa (T lim) – najniższa temperatura, w której standardowy mężczyzna (25 lat, 173 cm wzrostu, 70 kgi) może komfortowo spać w pozycji skulonej, nie odczuwając zimna;
  • temperatura ekstremalna (T ext) – najniższa temperatura, w której standardowa kobieta może przetrwać 6 godzin w pozycji skulonej, generując dreszcze rozgrzewające ciało, bez ryzyka śmierci z powodu wychłodzenia (może jednak doświadczyć groźnego wychłodzenia i odmrożeń).

Dla niektórych modeli wyznacza się też czwartą, górna temperaturę komfortu (T max), w której użytkownik – mężczyzna może spać z ramionami na zewnątrz, nie pocąc się zbyt mocno.

Jak widać wartość ekstremalna jest kompletnie bezużyteczna dla turysty, pokazuje bowiem temperaturę przy której teoretycznie unikniemy śmierci, ale możemy stracić palce i na pewno nie wytrzymamy całej nocy. Przy zakupie śpiwora należy kierować się pierwszymi dwoma.

Na podstawie tempa, w jakim wychładza się manekin w śpiworze oraz na podstawie równań obrazujących ludzki metabolizm, wyznacza się każdą z powyższych temperatur. Jesteś gotowy/a na odrobinę matematyki? OK, proszę bardzo. Obiecuję, że nie jest to nic skomplikowanego.

Dolna temperatura komfortu wyznaczana jest ze wzoru:

T lim = -36,35 × Rc (tzw. rezystancja cieplna śpiwora) + 32

Temperatura ekstremalna z kolei wyznacza jest równaniem:

T ext = -50,91 × Rc (tzw. rezystancja cieplna śpiwora) + 29,61

Jakie wyniki otrzymasz z tych wyliczeń? Weźmy za przykład dobry, zimowy śpiwór o izolacji 1,35m2K/W. Po podstawieniu jej do powyższych wzorów otrzymasz:

T lim = -36,35 × 1,35 + 32 = -17°C

T ext = -50,91 × 1,35 + 29,61 = -39°C

Według tego samego wyliczenia lżejszy śpiwór „3-sezonowy”, o dolnej temperaturze komfortu -6°C, będzie miał temperaturę ekstremalną -24°C.

Brzmi dobrze? Niestety nie.

Dlaczego norma 23537 jest myląca?

W teorii norma 23537 pomaga producentom zweryfikować termikę ich wyrobów. Powinna też pomóc klientom w ocenie, czy firma nie podaje temperatur wziętych z księżyca. W praktyce wartości, otrzymane dzięki tej normie, kompletnie się nie sprawdzają.

W zależności od modelu temperaturę komfortową podaje ona poprawnie lub nieco zbyt optymistycznie, dodając jej 2-4°. Przykład: podczas przejścia irańskich gór Zagros śpiwór posiadający 400 g puchowego wypełnienia, o kiepskiej sprężystości 600 cuin, w teorii miał zapewniać mi komfort przy 0°C. W  praktyce były to raczej 3-4°C, choć to nieduży błąd. Jednak według wzoru zawartego w normie 23537 temperatura ekstremalna, w której mógłbym jeszcze próbować przetrwać, wynosiłaby w nim aż -15,5°C. Tymczasem już niewielki mróz wystarczył, by noc stała się koszmarem.  Producent oszacował ekstremum na -10°C, ale i to było przesadą. Mając na sobie bieliznę wytrzymałem w nim z trudem -5°C.

Inny przykład: wspomniany śpiwór „3-sezonowy”, o dolnej temperaturze komfortu -6°C. Szaleństwem byłoby zakładać, że ochroni Cię, gdy położysz się w nim spać w temperaturze ekstremalnej. W wyjątkowej sytuacji powinien jednak pozwolić na przetrwanie choćby kilku godzin, w stanie hipotermii, ale jednak. Czy przy -24°C rzeczywiście na to pozwoli? Zapomnij. Możesz myśleć o wytrwaniu w nim kilku godzin w okolicy -15°C. Nie mniej. Poniżej tej wartości spoczynek, nawet w pozycji skulonej i wśród wstrząsających ciałem dreszczy, po przewidzianych normą 6 godzinach, może być Twoim ostatnim. Wyliczenia matematyczne nie pokrywają się tu z realiami.

Co jest słabością tej normy?

Po pierwsze: zaniża ona trochę temperaturę komfortu. Różnica ta nie jest na szczęście duża i wynosi 3-5°C.

Po drugie: różnica między temperaturą dolnego komfortu (spokojny sen w pozycji skulonej), a ekstremalną (dreszcze i koszmarnie nieprzespana noc) jest o wiele za duża. Dla letniego śpiwora wynosi ona prawie 15 stopni (+2°C i -12,5°C). Dla śpiwora 3-sezonowego – 18 stopni (-6°C i -24°C). Dla wyprawowego śpiwora zimowego to już 25 stopni różnicy (-25°C i -50°C). Takie wartości brzmią dobrze w folderze lub na stronie internetowej, jednak nigdy nie będą prawdziwe. Tak duży rozrzut między komfortem a ekstremum jest niemożliwy.

Po trzecie: wielu producentów chwali się modelami, testowanymi według normy PL-EN ISO 23537, przeznaczonych na ekstremalnie niskie temperatury. Tymczasem norma ta nie ma zastosowania dla śpiworów na temperatury poniżej -20°C. Jest to wprost sformułowane w jej treści. Powoływanie się na nią w przypadku śpiworów wyprawowych może więc być teoretyczne.

Skoro tak, to jaka będzie rzeczywista różnica miedzy tymi temperaturami?

Jeśli norma zawodzi, jak oszacować temperaturę śpiwora?

Moja metoda nie zawiera żadnej matematyki i bazuje w 100% na doświadczeniu, które wyniosłem z używania i testowania wielu śpiworów i z pracy w sklepie turystycznym. Na postawie mojej praktyki stosuję dość prosty przelicznik. Dla śpiworów z puchem o sprężystości 700-750 cuin:

  • śpiwór zawierający 300g puchu ma komfort 0°C, a ekstremum -5°C
  • 600g puchu – komfort -6°C, ekstremum -12°C
  • 900 g puchu – komfort -16°C, ekstremum -25°C
  • 1100 g puchu – komfort -24°C, ekstremum -32°C
  • 1300 g puchu – komfort -30°C, ekstremum -39°C.

Jak widzisz rozstrzał między temperaturą dolnego komfortu a ekstremalną wynosi ok. 5 stopni latem i ok. 10 stopni zimą. Nie ma mowy, aby różnica ta sięgnęła 30 stopni. Te liczby nieźle zgadzają się z tym, co odczuwa większość osób, z którymi prowadziłem wywiady oraz z moimi doświadczeniami. Jak wspomniałem, jestem „modelowym” użytkownikiem.

Temperatury w zestawieniu powyżej podałem dla śpiworów z puchem 700-750 cuin. A o ile cieplejszy jest śpiwór z puchem 850? Na podstawie doświadczenia szacuję, że przy tej samej masie wypełnienia, śpiwór z takim puchem „grzeje” lepiej o około 5-6 stopni.

Przykład: mój aktualny śpiwór zimowy (Cumulus Teneqa 850) zawiera 850 gramów puchu gęsiego. Zgodnie z powyższym zestawieniem jego komfort termiczny powinien wynosić około -15/-16°C. Wykonany jest jednak z puchu o sprężystości 850 cuin, co daje temperaturę komfortową w okolicy -21/-22°C. Tyle właśnie deklaruje producent i to zgadza się bardzo dobrze z moimi odczuciami na mroźnych biwakach.

Inny przykład: najcieplejszy model szyty seryjnie przez Cumulusa, Excuistic 1400, po wypełnieniu puchem 750 dawałby komfort -32/-33°C i ekstremum -43°C. Po zastosowaniu puchu 850 cuin wartości te wynoszą -37°C i -46°C.

śpiwór zimowy chata

Temperatura nocą w leśnej chacie: -15 st. Wołowskie Wierchy, Słowacja

Komfort i „dolna temperatura użytkowa”

Wspomniałem już, że temperatury ekstremalne z europejskiej normy można wyrzucić do kosza. Nie są przydatne turyście, skoro nocleg w tak niskim mrozie z trudem wystarczy by przeżyć. Czy możliwe jest jednak ustalenie jakiejś rozsądnej „temperatury minimalnej” śpiwora? Czy taka temperatura w ogóle istnieje? Tak. Na własne potrzeby określam ją jako „dolną temperaturą użytkową”.

Temperatura komfortowa to ta, która pozwala na swobodny sen w cienkiej warstwie bielizny, w sytuacji gdy jestem przeciętnie zmęczony (ale nie wyczerpany) i najedzony.

„Dolna użytkowa” to taka, w której ciepło ubrany (bielizna, 2 bluzy z Powerstrechu, czapka, grube skarpety i rękawiczki) jestem w stanie zasnąć, czując jednak wyraźny chłód. Rozgrzanie się wewnątrz śpiwora zajmie mi wtedy kilkanaście minut, a w ciągu nocy mogę 2-3 razy obudzić się z zimna. W tej temperaturze śpiwór zapewnia sen, ale mało komfortowy.

Tak określona „dolna temperatura użytkowa” będzie zależna od użytkownika, jego stanu fizycznego i diety. Po zaliczeniu dziesiątków mroźnych biwaków, w tym kilku bardzo trudnych, określam taką temperaturę na 5 stopni niższą od komfortowej. Oznacza to, że mój obecny śpiwór (z komfortem w -22°C) pozwoli mi na względny sen do -27°C. Aby zasnąć w takiej temperaturze, muszę być ciepło ubrany, być może muszę też rozgrzewać się energicznymi ruchami. Koniec końców jednak zasnę. Poniżej „dolnej temperatury użytkowej” nie będę w stanie zasnąć w ogóle i aby przetrwać noc, będę musiał czuwać, gimnastykując się wewnątrz śpiwora. Wskaźnik ten jest oczywiście subiektywny i zależeć będzie od Twojego metabolizmu, doświadczenia oraz warunków na danym biwaku. Jeśli Twój śpiwór jest nieco zbyt zimny, możesz rozgrzać się, zakładając dodatkową bluzę, sweter puchowy czy skarpety.

śpiwor zimowy biwak zimą

Odkopywanie namiotu spod śniegu = znakomita rozgrzewka

Ubierać się w śpiworze czy nie?

Spotkałem pogląd, zgodnie z którym ciepłe ubranie wewnątrz śpiwora nie pomaga, gdyż utrudnia jego ogrzanie. Na szczęście to nieprawda – również wtedy, gdy masz na sobie ubranie, ogrzewasz śpiwór od środka, taki zabieg pomaga więc, a nie szkodzi. Warunek jest jeden: Twoje ubranie nie może blokować rozchodzenia się ciepłego powietrza do zewnętrznej warstwy puchu. Złym pomysłem będzie więc ubieranie się, w chwili desperacji, w kurtkę i spodnie membranowe do śpiwora.

Najlepszym zestawem na sen jest bielizna termiczna + ciepła warstwa. Zimą zdecydowanie preferuję merino jako pierwszą warstwę przy ciele i będzie to koszulka z długim rękawem i leginsy o gramaturze 200 lub 260 (używam Icebreaker’a i Brubecka). Na nią założę bluzę i leginsy z PowerStrechu oraz wełniane skarpety i czapkę. Gdy dopada mnie ostre zimo, dorzucę sweter puchowy. Dodatkową zaletą takiego zestawu jest fakt, że nad ranem mogę wyjść z rozgrzanego „kokonu”, a dzięki ubraniu nie tracę momentalnie całego ciepła.

Puch hydrofobowy

Pod tą nazwą kryje się puch, który przed trafieniem do śpiwora pokryty został niezwykle cienką warstwą środka odpychającego wodę. W efekcie, przy zachowaniu praktycznie tej samej wagi i sprężystości, puch taki jest znacznie bardziej odporny na zamoczenie. Podwyższa to jego cenę, ale daje polisę ubezpieczeniową na wypadek biwaków w bardzo wilgotnym klimacie, podczas deszczu czy w razie zamoczenia śpiwora np. w rejsie kajakiem. Jest to cecha bardziej przydatna latem. Zimą małą masz szansę na zmoczenie przez deszcz, a wilgoci w powietrzu jest niewiele. Puch hydrofobowy może być jednak wielką pomocą w środowisku zimnym i wilgotnym zarazem, np. zimą na Islandii czy w Szkocji. Przekonałem się, że zabieg ten nie wpływa na termikę śpiwora. Puch hydrofobowy okazał się za to plusem podczas trawersu Islandii, kiedy kondensacja w namiocie kilka razy go zmoczyła oraz na przejściu Alp.

śpiwór zimowy

Gotowanie w namiocie powoduje kondensację pary, co może pogorszyć właściwości puchowego śpiwora.

Konstrukcja śpiwora zimowego

Puch zamknięty w śpiworze nie powinien przesuwać się dowolnie, z drugiej strony – musi mieć możliwość swobodnego rozprężania się się. Śpiwory podzielone są więc na komory, a szyje się je na kilka sposobów. Prostsza metoda to komory przeszyte na wylot, co powoduje jednak powstawanie zimnych miejsc, przez które ucieka ciepło. Taka konstrukcja sprawdzi się tylko latem. Dobry śpiwór zimowy musi mieć konstrukcję cegiełkową, w której komory mają przekrój prostokątny, a materiał zewnętrzny oraz wewnętrzny oddzielone są taśmami dystansowymi. Najcieplejsze modele ekspedycyjne posiadają dwie warstwy takich komór.

spiwor_zimowy_komory_puch

Sprawdź też, czy szew przebiegający wzdłuż śpiwora, po przeciwnej stronie niż zamek, nie jest przeszyty na wylot. Co z tego, że komory zostaną wykonane starannie w konstrukcji cegiełkowej, jeśli ciepło będzie uciekać przez taki zimny szew.

Dodatkową opcją, nie zawsze dostępną, jest możliwość przesypywania puchu między dolną i górną częścią śpiwora. Odbywa się to poprzez połączenie górnych i dolnych komór w całość. Taki „trik” pozwala dopasować śpiwór do zmiennych temperatur. Gdy robi się cieplej, część puchu możesz przesunąć ku dołowi, zmniejszając nieco temperaturę komfortu śpiwora. Gdy przychodzi zimno, więcej puchu będziesz gromadzić na górze. Taką opcję częściej posiadają śpiwory „zimowo-turystyczne”. Modele wyprawowe, na bardzo niskie temperatury, mają zazwyczaj rozdzielone komory na górze i dole. W takim wariancie górna i dolna część śpiwora są wypełnione w proporcjach ok. 60:40.

Co musi posiadać dobry śpiwór zimowy?

Kaptur – dobry kaptur jest niezbędny, gdyż osłania nie tylko głowę, ale nie dopuszcza do wyziębienia śpiwora wewnątrz. Powinien mieć ściągacz, regulujący to, jak bardzo możesz zamknąć go i otworzyć. Dzięki niemu wyregulujesz, w pewnym zakresie, termikę Twojego śpiwora.

Listwa termiczna – kluczowa w zimowym śpiworze. Jest to pojedyncza lub podwójna komora w kształcie rury, wypełniona puchem i izolująca suwak. Dzięki niej ciepło nie ucieka przez zamek. Ten element może być powodem frustracji wielu użytkowników, gdyż słynie z permanentnego wcinania się w suwak. Różni producenci odmiennie szyją ten element, czyniąc go sztywniejszym lub odsuwając go od suwaka. Im lżejszy materiał, tym łatwiej wkręca się w zęby suwaka. Z mojego doświadczenia wynika, że z taką niedogodnością trzeba się po prostu pogodzić i zamykać śpiwór z pewną ostrożnością.

Zamek – skoro o suwaku mowa, może on występować w kilku rodzajach. Wiele śpiworów zimowych rozsuwanych jest na całej długości tak, że mogą utworzyć rodzaj kołdry, również dla 2 osób. Najcieplejsze, wyprawowe modele mają czasem suwak sięgający do połowy śpiwora. Takie rozwiązanie daje więcej ciepła. Zwróć uwagę na konstrukcję zamka – te dobre posiadają specjalne patenty zapobiegające wcinaniu sie materiału w maszynkę.

Kołnierz termiczny – zaciskany wokół szyi tworzy barierę, zatrzymującą ciepło. Niektórzy narzekają na jego niewygodę. Dobrze uszyty jest jednak komfortowy, a praktyka podpowiada mi, że warto go mieć – w najzimniejsze noce naprawdę robi różnicę.

Komfortowa szerokość – śpiąc na mrozie, będziesz chować do śpiwora elementy wyposażenia. Może to być butelka z gorąca wodą, latarka, kartusz z gazem, buty. U mnie rzeczy te lądują między nogami. Aby je zmieścić, mój zimowy śpiwór nie może być zbyt wąski. Z tego np. powodu odpadają u mnie modele minimalistyczne, wąskie u dołu i mające mało miejsca na stopy. Z drugiej strony śpiwór nie może być bardzo luźny, gdyż Twoje ciało traci wówczas ciepło na ogrzanie martwej przestrzeni.

Przestrzeń w stopach – niektóre zimowe śpiwory szyte są tak, jakby ich użytkownicy mieli stopy w rozmiarze 36. To bez sensu, gdyż aby stopy nie marzły, muszą mieć dość przestrzeni, tym bardziej, że nocą ubierasz też grube skarpety. Dno śpiwora musi mieć formę „pudełka” co z zewnątrz wygląda jak denko – owalny lub trapezoidalny kawałek materiału zamykający go od dołu.

śpiwór_teneqa_x_lite

Letni śpiwór może być pozbawiony kaptura. W zimowym to element obowiązkowy.

Kolor

Czytałem kiedyś poradę doświadczonego wędrowca, by kupować śpiwory z jasnym materiałem wewnątrz – rzekomo odbija on promieniowanie cieplne z powrotem do człowieka. To raczej fałszywa teoria, gdyż nylon jest w większości przezroczysty dla promieni podczerwonych. Lubię ciemne kolory śpiworów, gdyż rozwieszone na słońcu łatwiej się nagrzewają i szybciej schną. Z kolei czerwony kolor z wierzchu może pomóc ratownikom podczas ewentualnych poszukiwań, stąd mój wybór czerwonego Teneqa 850 na zimę.

Kompresowanie

Bardzo częstym błędem, popełnianym przez turystów, jest pakowanie śpiwora do worka, wyposażonego w dodatkowe paski kompresujące objętość. Nie używaj ich. Zmniejszają one objętość śpiwora na czas transportu, ale jego brutalne ściśnięcie powoduje nieodwracalną utratę loftu czyli sprężystości.

Bezpieczne jest przenoszenie śpiworów w worku dostarczonym przez producenta. Taki worek ma zazwyczaj dobrze dobraną objętość i nie spowoduje trwałego zniszczenia loftu w śpiworze. Jeszcze lepszą metodą jest wypełnienie wnętrza bagażu workiem foliowym i wrzucenie śpiwora luźno na dno. W ten sposób wypełnisz przestrzeń na dole plecaka śpiworem, nie zostawiając pustych miejsc, a on sam, przyciśnięty lekko pozostałymi rzeczami, nie zajmie dużo miejsca.

Materiał

Śpiwór to nie tylko puch. To także materiał, w którym go zamkniemy. W dobrych śpiworach znajdziesz kilka odmian tkaniny.

Jedną z najlżejszych jest Pertex Quantum, ważąca 27 g/m kw. Przy niskiej masie dobrze oddycha i jest dostatecznie wytrzymała, by szyć z niej nie tylko śpiwory, ale i odzież wierzchnią np. lekkie wiatrówki.

Cięższą odmianą jest Pertex Endurance (36 lub 44 g/m kw.), posiadająca bardzo cienka membranę. Jest on idealny na bardziej wilgotne warunki. Śpiwory z tkaniną wierzchnią Endurance z powodzeniem zabieram od kilka lat.

Hitem ostatnich sezonów jest niezwykle lekki (20 g/m kw.) materiał Toray AirStatic. Jeśli nie jesteś fanem lekkości, prawdopodobnie się z nim nie zetkniesz. Polskie firmy częściej używają go w śpiworach letnich. Wróżę mu dużą popularność – jest bardzo cienki, ale wytrzymały i świetnie przepuszcza wilgoć.

A właśnie przepuszczalność dla wilgoci jest w śpiworze kluczowa. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że na biwaku para wodna, jaką wydzielamy – wraz z potem, ale także z wilgotnych ubrań – musi opuścić wnętrze śpiwora. Nawet zimą. Pamiętam, jak podczas zimowego przejścia Słowacji biwakowałem, mając śpiwór pokryty dość grubym nylonem. Nawet gdy wnętrze namiotu lub chaty było suche, budziłem się, mając śpiwór wilgotny od zewnątrz. Choć ciepło mojego ciała utrzymywało jego wnętrze w suchym stanie, zewnętrzny materiał nie radził sobie z transportem wody do atmosfery.

Transport wilgoci i płachta VBL

Jeśli nocą Twoje ciało poci się, para wodna może skraplać się przed opuszczeniem śpiwora. To naturalne zjawisko. Gdy w środku Twojego „kokonu” panuje temperatura 20°C, zaś na zewnątrz -15°C, punkt skraplania wody znajduje się gdzieś w jego wnętrzu. Prowadzi to do kumulowania się i zamarzania wilgoci w puchu, a w konsekwencji pogorszenia własności izolacyjnych śpiwora. Wzrasta też jego ciężar, gdyż z nocy na noc zwiększa się ilość wody i lodu gromadzącego się w puchu.

Radą na takie zjawisko jest przede wszystkim niedopuszczanie do zapocenia w śpiworze. Ponieważ nie da się tego uniknąć w 100%, możesz stanąć przed koniecznością suszenia śpiwora w słoneczny dzień na namiocie lub znalezienia schroniska i źródła ciepła. A co gdy wędrujesz wiele dni i nie masz żadnej możliwości wysuszenia sprzętu? Wtedy rozwiązaniem będzie zastosowanie warstwy VBL (vapour barrier layer), która zatrzyma transport wilgoci z ciała do śpiwora. Na biwaku wchodzisz wtedy do śpiwora po uprzednim zawinięciu się w warstwę materiału nieprzepuszczającego wody, np. silnylonu lub w koc ratunkowy z folii. Takie rozwiązanie jest sprzeczne z intuicją: może się wydawać, że człowiek zamknięty w szczelny worek zapoci go natychmiast. Jednak dbając o odpowiednią regulację temperatury unikniesz gromadzenia wilgoci wokół ciała, a Twój śpiwór pozostanie idealnie suchy na długie tygodnie.

Osobny artykuł o filozofii używania VBL napiszę niebawem.

Po powrocie

Magazynując śpiwór w domu, nie trzymaj go ściśniętego w pokrowcu. To prosta droga do zniszczenia wypełnienia. Niektórzy producenci dodają do swoich śpiworów duże, przewiewne worki, w których śpiwór może się względnie dobrze rozprężyć. Ja jestem jeszcze ostrożniejszy. Moje śpiwory wiszą kompletnie luźno, wypełniając niewielką przestrzeń obok szafy.

Jak dbać o śpiwór? Unikam prania, choć prawidłowo przeprowadzone nie szkodzi. Na wszelki wypadek staram się nie brudzić moich śpiworów w trakcie wędrówki. Niewielkie plamy na materiale ścieram mokrą szmatką, a po powrocie z gór rozwieszam śpiwór i wietrzę go, wywijając także środkiem na zewnątrz.

Puch czy syntetyk?

Mój wybór pozostaje jasny: tylko puch. Wynika to z dążenia do lekkości, a syntetyczny śpiwór zimowy jest wyraźnie cięższy i większy od puchowego. Nawet najlepsze włókna izolujące nie dogoniły jeszcze puchu.

Pisząc to, nie odrzucam jednak zupełnie śpiworów syntetycznych. Obydwa rodzaje wypełnienia mają swoje miejsce. Syntetyki są tańsze i bardziej wytrzymałe na wilgoć, więc dla osób z niższym budżetem, skłonnych dźwigać więcej za mniejszą kasę, syntetyk może być rozwiązaniem. Co do mnie, puch jednak przeważa zdecydowanie: jest trwalszy i dłużej zachowuje swoją sprężystość, jest też lżejszy przy tej samej termice. Kosztuje więcej, ale skoro odpłaca to dłuższą żywotnością – uważam, że warto w niego zainwestować.

Dobre porównanie wad i zalet śpiworów syntetycznych i puchowych znajdziesz w artykule na 8academy.pl oraz poniższym filmie:

Mata do spania

Wspomniałem już o tym wcześniej – to, jaką masz matę pod sobą, wpływa mocno na komfort snu. Nawet dobry śpiwór może zawieść, gdy śpisz na cienkiej, źle izolującej piance. Dlatego zimą zapewnij sobie dodatkową izolację od podłoża, np. w postaci drugiej karimaty, materaca dmuchanego czy maty samopompującej. Moim wyborem jest lekki, ale bardzo ciepły materac dmuchany opisany w tym artykule.

Śpiwory to temat-rzeka. Opisałem tu najważniejsze czynniki, jakie warto wziąć pod uwagę, szukając swojego modelu na zimę. Rozwiązań umożliwiających sen na mrozie jest jednak więcej. Są to np. quilty, z tymi jednak mam na razie zbyt mało doświadczeń. Z całą pewnością będę szukał rozwiązań jeszcze lżejszych, na razie jednak pozostaję przy „klasyce”. A w jednym z poprzednich tekstów piszę, jak tworzyłem swój własny system do spania i jak łączę posiadane śpiwory, by móc spać w niemal każdych warunkach.

Join the discussion 34 komentarze

  • Bardzo dobry artykuł. Sam dużo biwakuję zimą i zgadzam się z tym co tu napisaleś.

  • Marcin pisze:

    Hej Łukasz,

    Co do tracenia 40% ciepła przez głowę, czy masz jakieś źródło? Swego czasu czytałem o tym w starych podręcznikach surwiwalowych dla amerykańskiej armii. Niestety testy, które oni wykonywali miały zasadnicze błędy w metodzie. Okazuje się, że tracimy odpowiednio tyle samo ciepła, co przez inne obszary ciała o podobnej powierzchni. Złudzenie jednak często polega na tym, że po prostu głowa jest jedynym elementem ciała, które nie jest okryte i przez to wydaje nam się to bardziej odczuwalne. Zajrzyj tutaj (https://www.theguardian.com/science/2008/dec/17/medicalresearch-humanbehaviour) albo wyszukaj w Google. Stron obalających ten mit jest pełno.

    Jeśli zaś chodzi o pranie śpiwora, to wielu producentów zaleca jednak robić to chociaż raz w roku lub częściej (zależnie od częstego używania). Niestety brudy i tłuszcze mimo wszystko przenikają do puchu i zlepiają go, często znacznie wpływając na jego możliwość rozprężania. O ile wykonane poprawnie, pranie może tylko śpiworowi pomóc. 🙂

    • Masz rację, nie sprawdziłem tych 40% – mój błąd. W rzeczywistości będzie to prawdopodobnie 10%. Kaptur osłania jednak także wnętrze śpiwora przed wpadaniem zimna, na silnym mrozie jest więc właściwie niezbędny.
      Pranie oczywiście można zrobić samemu, mimo to wciąż mam obawy. Osobiście wolę unikać prania śpiwora, dlatego dokupiłem do niego lekki, jedwabny wkład. Zwłaszcza suszenie go po wyjęciu z pralki wymaga dużej uwagi i regularnego przetrzepywania. Gdy więc będzie to już konieczne, oddam go pewnie do pralni wodnej. Na szczęście mam zaufane miejsce w Warszawie.

      • Andrzej pisze:

        Nie ma się co bać prania, już kilkukrotnie prałem śpiwory, a co ciekawe, to jedwabne wkładki niewiele dają tak naprawdę. Kolega taka nosi i niestety po kilku latach w kapturze i okolicy jest jedna wielka bryła puchu.

        • dave pisze:

          Dlatego warto do snu założyć czapkę. Wtedy tłuszcz z włosów wniknie w nią, a nie w kaptur śpiwora. Nadto wrzynający się w czoło ściągacz kaptura nie jest wtedy tak upierdliwy. 😉

    • Kamil pisze:

      Marcinie, piszesz, że te 40% to mit, bo obalił go ktośtam skądśtam. Zastanów się jednak – w głowie znajduje się mózg. Przemarznięcie nieosłoniętej głowy będzie miało o wiele poważniejsze konsekwencje, niż przemarznięcie nieosłoniętej ręki. W efekcie to, że ktoś tam obalił to słynne „40%” nie ma znaczenia. Bo ci, co tłumaczą tę ilość jedynie powierzchnią skóry głowy (czyli „10%”) tez sa w wielkim błędzie. Youtuberzy i różni tacy, lubią „obalać mity”. Ostatnio jest na to moda. Tyle, że obalając mity, tworza kolejne mity.

  • Krzysztof pisze:

    napisałeś, że kupiłeś sobie spiworek z komfortem do ok. -11, czyli 1100 gram puchu 850 cuin ? to dość ciężki sprzęt. ja osobiście używam przy temp. około -40 nawet 850 gram puchu i jest komfortowo… ale kwestia termiki..

    • Wydaje mi się, że napisałem to wyraźnie, ale powtórzę zdanie z artykułu: „Z myślą o ewentualnych trudniejszych wyjazdach, zdecydowałem się na taki, który daje komfort w -22°C stopniach.” Jeśli Twój śpiwór, przy wadze puchu 850 g, daje Ci komfort w okolicach -40°, to masz bardzo dobrą odporność organizmu. Albo nie były to temperatury takie jak piszesz. Szacuję, że taka ilość puchu pozwala na sensowny wypoczynek w okolicach -30°, poniżej tego nie byłbym już w stanie dobrze spać.

  • Karol pisze:

    Też uważam że puch jest nie zastąpiony o ile i nie pływasz po morzach i oceanach bo wtedy taki puch przez sól łatwo łapie wilgoć i ciężko go wysuszyć. Co do brudzenia się śpiwora od środka. W Decathlonie kupiłem za jakieś niewielkie pieniądze jedwabne prześcieradło do śpiwora, waży dosłownie parę gram i spełnia swoje zadanie wyśmienicie

  • Jasiek pisze:

    Witaj!
    Od ładnych paru lat (przy okazji zimowych biwaków) zastanawiam się nad różnicą w temperaturze jaka panuje na zewnątrz i wewnątrz namiotu. Szykując się do wyjazdu sprawdzam prognozę pogody i odpowiednio dobieram śpiwór i ubrania. Jednak temperatura wewnątrz namiotu zawsze jest wyższa od tej na dworze. Oczywiście różnica zależy od budowy namiotu itp. Z drugiej strony w środku jest wyższa wilgotność np z oddechów czy gotowania co obniża odczuwalną temperaturę.
    Czy może mierzyłeś kiedyś tą różnicę? Albo zastanawiałeś się nad tym? Masz jakiś przelicznik? A może wiesz o jakichś sprytnych termometrach, które zapisują pomiary (wykres zmian temperatury)?

    • Oczywiście tak. Pamiętam, jak na mrozie -25 stopni udało nam się ciepłem własnych ciał, podgrzać wnętrze namiotu do około -5 st. Oczywiście ta temperatura utrzymała się krótko, ale pokazuje, że różnica wnętrze/otoczenie może być duża.

      Z moich obserwacji jest to zazwyczaj 5 stopni, ale zależy od konstrukcji namiotu. 2-powłokowe, z sypialnią z siatki, izolują lepiej niż 1-warstwowe. Nawet w moim jednopowłokowym, mimo kondensacji, utrzymuje się poduszka ciepłego powietrza. Wszystko zależy jednak od wielu warunków: konstrukcji namiotu, wentylacji, wiatru i wilgoci na zewnątrz, osoby śpiącej w środku.

      Zauważyłem też, że zimą lepiej sprawdza się kombinacja lekkiego namiotu i cieplejszego śpiwora, niż odwrotnie. Aby uzyskać dodatkowych kilka stopni komfortu termicznego, należy dodać jedynie 100 g puchu do śpiwora i znacznie więcej wagi do namiotu. A zatem 3-kg namiot wyprawowy i śpiwór ważący 1400 g da nam tyle samo ciepła co 500-gramowy tarp i śpiwór 1700 g. W tym drugim przypadku oszczędzamy jednak ponad 2 kg na niesionym bagażu.

  • Pep pisze:

    Wszystko fajnie…a co jeśli ktoś jest uczulony na puch :(?

  • Magdalena pisze:

    Łukasz, czemu Pertex Endurance jest lepszy na bardziej wilgotne warunki? Grubszy to bardziej izoluje od wilgoci? Szukam czegoś ultralekkiego, ale właśnie na raczej wilgotne warunki i teraz nie wiem… Btw, Cumulus na swojej stronie pisze, że Pertex Quantum waży więcej, 35g/m2.

    • Endurance jest rodzajem membrany, która nie przemoknie tak szybko w razie deszczu lub śniegu. Nie jest oczywiście nieprzemakalny – to nie torba foliowa – ale woda wnika do wnętrza wolniej, niż przez standardowy nylon. W połączeniu z puchem hydrofobowym sprawdził się bardzo dobrze na Islandii czy w Beskidach.

      PS. Fajna bryka. Rezerwuję przejażdżkę, gdy wrócę na wyspę.

  • Marcin pisze:

    Cześć.
    Co do pomiaru termiki śpiworów zgodnie z EN… . Twórcy normy zrobili kawał dobrej roboty. Określili średnią ilość generowanego ciepła i dość dokładnie określili jaki opór cieplny ma stawiać ubranie, oraz mata pod spodem. Oczywiście zawsze znajdzie się kombinator, który zrobi coś twórczego – da ciut grubszą bluzę, wysuszy nienormalnie powietrze w labie i tak dalej. Stąd – naklejka EN to jedno, ale równie ważna jest informacja KTO robił badanie. Jeżeli jest to lab z akredytacją GUM (czy innej organizacji właściwej dla danego kraju), to dane będą realne, natomiast jeżeli będzie to Mr Zenek Lab Corporation, albo Ping Pong Precision Thermal Lab Industries, to dane będą z księżyca.
    Do tej pory używałem tylko czterech śpiworów. W dwóch no-name, poznałem co oznacza zimno latem w nocy. Natomiast w dwóch polskich, jeden opisany na podstawie doświadczenia firmy, drugi przebadany zgodnie z EN – spałem słodko w deklarowanych temperaturach.

  • Piotr pisze:

    W tym roku norma 13537 została wycofana i zastąpiona przez normy:

    PN-EN ISO 23537-1:2017-02 – Wymagania dla śpiworów — Część 1: Wymagania termiczne oraz wymagania dotyczące wymiarów

    Zakres
    W niniejszej części EN ISO 23537 określono wymagania i metody badań, a także postanowienia dotyczące oznakowania śpiworów dla dorosłych, stosowanych w aktywności sportowej i rekreacyjnej.
    Niniejsza część EN ISO 23537 nie dotyczy śpiworów o specjalnym przeznaczeniu, takich jak śpiwory do użytku militarnego i do użytku podczas wypraw w strefach klimatycznych o ekstremalnych warunkach. Nie dotyczy śpiworów dla dzieci lub niemowląt.
    UWAGA 1 Nie istnieje model prognostyczny do określania limitów temperatury w oparciu o odporność termiczną śpiworów dla dzieci lub niemowląt. Ponadto, taki model do badań nie może zostać opracowany ze względu na konieczność przeprowadzenia kontrolowanych prób snu dzieci lub niemowląt w komorach klimatycznych, co z przyczyn etycznych jest niedozwolone.
    UWAGA 2 Przyjęty limit temperatury dla ekstremalnych warunków klimatycznych to -20 stopni Celsjusza.
    W niniejszej części EN ISO 23537 opisano metodę oceny funkcjonalności śpiwora pod względem ochrony przed zimnem, w warunkach stałych.
    UWAGA 3 Śpiwory, które nie mają jednolitego wypełnienia przeznaczonego do zapewnienia dodatkowej izolacji w określonych częściach śpiworów, stanowią problem w zakresie kalibracji i/lub procedury badawczej. Trwają prace, które mają na celu zapewnienie odpowiednich środków do ustalenia wskaźników temperatury.

    PN-EN ISO 23537-2:2017-02 – Wymagania dla śpiworów — Część 2: Właściwości tkaniny i materiału

    Zakres
    W niniejszej części EN ISO 23537 określono właściwości tkaniny i materiału, a także postanowienia dotyczące oznakowania śpiworów dla dorosłych, stosowanych w aktywności sportowej i rekreacyjnej. Wymagania termiczne oraz wymagania dotyczące wymiarów określono w EN ISO 23537-1.
    Niniejsza część EN ISO 23537 nie dotyczy śpiworów o specjalnym przeznaczeniu, takich jak śpiwory do użytku militarnego i do użytku podczas wypraw w strefach klimatycznych o ekstremalnych warunkach. Nie dotyczy śpiworów dla dzieci lub niemowląt.
    UWAGA Nie istnieje model prognostyczny do określania limitów temperatury w oparciu o odporność termiczną śpiworów dla dzieci lub niemowląt. Ponadto, taki model do badań nie może zostać opracowany ze względu na konieczność przeprowadzenia kontrolowanych prób snu dzieci lub niemowląt w komorach klimatycznych, co z przyczyn etycznych jest niedozwolone.

    Info znalezione na stronie Polskiej Komisji Normalizacyjnej

  • Kamilla pisze:

    Powiem szczerze, że ja się nie znam na śpiworach, a jadę na camping ze znajomymi na ponad tydzień. ale chciałabym mieć też taki, ktory wytrzyma mi zimą. kupiłam spokey i na moje jest mega fajny, ocieplany, wygodny i nie ważny dużo, a dla mnie to ważne. slyszałeś może o nich?

  • Magdalena pisze:

    Witam. Jestem mamą 14 latka, harcerza. W tym roku w ramach zdobywania kolejnych sprawności syn ma spędzić noc na dworze, sam sobie organizując zaplecze do przetrwania nocy. Chciałabym znaleźć dla niego bezpieczny śpiwór,który pozwoli mu bez uszczerbku na zdrowiu spać. Może sobie rozpalić ognisko, potrzebna jest mata . Ma to się odbyć podczas zimowiska,prawdopodobnie w Karkonoszach. Syn ma 14 lat, 185 cm wzrostu i waży 70 kg. Proszę o jakąś podpowiedź, w co powinnam zabezpieczyć syna.

    • Kluczowa jest temperatura, na jaką natrafi. Zimą raczej nie wychodzi się w wysokie partie Karkonoszy (to zresztą park narodowy), ale temperatura może spaść nocą w okolice -15 stopni. Jeśli spadnie niżej, przyda się zestaw ciepłych ubrań do włożenia na noc lub właśnie ognisko. W praktyce śpiwór zawierający 800-900 g puchu powinien wystarczyć. Gdyby miało być ekstremalnie zimno (np. w okolicach -30, doświadczyłem takiej temperatury rok temu), odwołałbym test 🙂

  • Paweł pisze:

    Co do zmiany wilgotności w namiocie to zabrałem kiedyś przyżad do pomiaru i nie stwierdziłem minimalną roznice- 58-64 % wilgotności.Natomiast obudizłem się jak zaczeła się duża ulewa.Namiot miał otwarte tylko wywietrzniki i jak spojrzałem to było 98% wilgotności. Wiec to deszcz powoduje dopiero wyrazne podniesienie wilgotności.

  • Jeremi pisze:

    Drogi Łukaszu mam do Ciebie jedno pytanie. Aktualnie posiadam 2 śpiwory Cumulus Lite Line 400 (komfort 2 stopnie, limit -4) i zastanawiam się nad zimowym trekkingiem w Sudetach. Czy myślisz, że istnieje możliwości takiego połączenia tych śpiworów, żeby znacząco zwiększyć komfort termiczny (np. poprzez spanie w jednym śpiworze, okrycie się drugim etc.)? Obecnie mam bardzo ograniczony budżet natomiast zakup śpiwora typowo zimowego to kolejne 1,5 tysiąca w związku z czym myślę, o jakimś sprytnym wykorzystaniu posiadanego ekwipunku.

    • Jak najbardziej. Sam używam takiego systemu 2 śpiworów w najzimniejsze noce. Opisałem go tu: http://lukaszsupergan.com/moj-system-spania-zimowa-wedrowke/ Warunek jest tylko jeden: jeden śpiwór musi rozprężyć się w drugim lub pod drugim. Oznacza to, że zewnętrzna warstwa nie może zgniatać tej w środku. Mi sprawę ułatwia fakt, że Teneqa 850 jest dość obszerna wewnątrz, by pomieścić w tej wolnej przestrzeni wąski model X-Lite.

      Mając 2 egzemplarze Lite Line 400 trudno będzie włożyć jeden śpiwór w drugi, gdyż są identyczne. Ten w środku nie będzie się rozprężał. Jest jednak rozwiązaniem przykrycie się tym drugim. Trudno to ocenić bez testowania, ale takie połączenie powinno dać komfort podobny do śpiwora mającego 650-700 g puchu, a więc w okolicy -13, może -15 stopni.

      Rozwiązaniem dodatkowym może być też wkładka do śpiwora, która doda jeszcze 4-5 stopni.

  • Darek pisze:

    Cześć,
    jestem w trakcie kompletowania zimowego zestawu na alpy/kaukaz w przyszłości wyższe góry, mam 190cm, będzie to mój pierwszy śpiwór zimowy,
    zastanawiam się nad:
    1. Śpiwór THE NORTH FACE INFERNO -20F/-29C ocieplina: hydrofobowy puch 800 cuin ProDown™ – RDS 1122g 1999zł
    2. Śpiwór THE NORTH FACE INFERNO -40F/-40C ocieplina: hydrofobowy puch 800 cuin ProDown™ – RDS 1356g 2799zł
    3. Śpiwór DEUTER ASTRO EXPD -22 wypełnienie: gęsi puch 95/5; rozprężenie 800+ cuin 1350g 2677zł
    czy rzeczywiście puch w TNF jest cieplejszy? podają oni temperaturę komfortu -29 i -40 bez podawania innych danych, DEUTER podaje -14komfort/-22limit/-45extreme dane z sklepu polarsport.pl, na polskich stronach i forach nie mogę znaleźć żadnych opinii o tym sprzęcie.

    • Temperatury komfortu oceniam oczywiście subiektywnie, na podstawie własnego doświadczenia z polskimi modelami, więc każdy musi podzielać moje odczucia. Ale – mój Cumulus Teneqa ma 850 g puchu 850 cuin i komfort w -22°C. Z mojego doświadczenia śpiwór, mający 1100 gramów puchu o sprężystości 800 cuin, ma temperaturę komfortu około -26°C. Przy 1350 g puchu będzie to około -35°C. Wydaje mi się, że ten drugi model TNF ma nieco optymistyczną, nawet w opisie widać, że jest to „orientacyjna temperatura” co oznacza, że nie poddano jej żadnym testom. Deuter jak widać jest dużo ostrożniejszy, bo trudno mi sądzić, aby wypełnienie w obu tych śpiworach tak bardzo się różniło. Puch o tej samej sprężystości powinien zapewniać taką samą temperaturę komfortową.

  • Krystek pisze:

    Dziś gdy mamy dwa śpiwory, w 90% przypadkach wybieramy cieplejszą wersję. Czasem różnica 300g w plecaku nie robi różnicy, a za to komfort cieplny jest już szalenie odczuwalny:)

Leave a Reply