Pieszo z Polski do Santiago – statystyki

6 sierpnia 2013Wyprawy
warszawa_santiago_trasa

Krótkie podsumowanie wędrówki z Warszawy do Santiago i przylądka Finisterra:

  • czas przejścia: 111 dni (Warszawa – Santiago – 108 dni);
  • dystans: 3900-4000 kilometrów, mógłbym policzyć to dość dokładnie, ale chyba nie ma to sensu;
  • średni dystans dzienny: 35-36 km;
  • ilość dni z pokonanym dystansem „zero”: 6 (1 dzień w Poznaniu, 3 w południowej Francji, 1 w San Sebastian, 1 w Santiago)
  • średni dystans dzienny po odliczeniu odpoczynków: 37,1-38,1 km;
  • największy dystans dzienny: 55 km (w okolicach Montauban we Francji), 47 km i  1000 metrów podejść (Borres – Grandas de Salime na Camino Primitivo);
  • ilość nocy spędzonych pod dachem – 29 (13 od Warszawy do granicy Hiszpanii, 16 w Hiszpanii);
  • waga plecaka: 13 kg w okolicach Warszawy, 11 kg w Hiszpanii; dowiedziałem się o tym dopiero pod koniec, gdy zważyłem plecak; do zakładanych przed wymarszem 8 kg niestety nie zszedłem;
  • straty w sprzęcie: 1 karta pamięci (trochę bolesne), telefon (zalany deszczem w plecaku), sandały (zgubione jeszcze na Mazowszu), statyw fotograficzny (trochę żal, ale i tak był zbyt ciężki), buty (z trudem doszły na przylądek i tam zostały), palnik (zerwałem gwint przy nakręcaniu na butlę), 4 pary skarpet i 2 pary majtek (przetarte), bandamka (ostatecznie i tak nie była potrzebna);
  • straty własne: 7 kilogramów, ale może odzyskam wagę;
  • ilość zdjęć: ponad 4000 (po selekcji) i około 3 godzin filmów;
  • koszt całości: 400 euro;
  • średni budżet dzienny: 3,6 euro, ale dokładne podsumowanie wydatków,  rozłożonych na poszczególne kraje, jeszcze zrobię.

Za kilka dni ruszam na moje drugie przejście Karpat. Przez ten czas postaram się czasem napisać kilka słów o bieżących wydarzeniach, ale dokładne omówienie drogi do Santiago musi poczekać do mojego powrotu.

Pytanie do Was: co powinienem zawrzeć w takim podsumowaniu? Jakie aspekty takiej wędrówki ciekawią Was najbardziej? Zostawcie propozycje i pytania w komentarzach poniżej, a postaram się odpowiedzieć na nie będąc już w Polsce.

Do usłyszenia!

Dołącz do dyskusji 21 komentarzy

  • Joanna napisał(a):

    Łukaszu, mnie interesują takie przyziemne sprawy:
    -jak twoje ciało reagowało na tak wielki wysiłek przez tak długi okres czasu, nie chodzi tylko o spadek wagi ale o kondycję nóg, kręgosłupa….
    -rozumiem ,że idąc tak daleko ciężar plecaka a zatem rzeczy, ubrań które zabrałeś musiały być niewielkie, można je jakoś wyprać a jak wysuszyć?:)
    Pozdrawiam i czekam na wpisy z Łuku Karpat:)

  • Karolina napisał(a):

    Właściwie interesuje mnie sprawozdanie na kazdy temat:
    – czy jedzenie kupowałes na zapas czy na zasadzie sklep – jem?
    – czy w trakcie drogi brałes jakieś suplementy?
    – czy wystarczyła ci apteczka, którą zabrałeś z Polski?
    – szczegóły, które, czytajac cię przez kilka miesięcy ,wiem, że zamieścisz niewątpliwie 😉
    Liczę na mozliwość pytań na gorąco.
    Pozdrawiam i powodzenia na Łuku!! Pogody przede wszystkim!!

  • Mia napisał(a):

    Jak długo szedłeś od granicy Hiszpanii? Chciałabym iść trasą francuską. Wiem, że pewnie ja dziennie będę robić mniej kilometrów, ale może łatwiej będzie mi to oszacować.

  • Ola napisał(a):

    Wooow…. że jeszcze masz siłę na Karpaty po tylu kilometrach… Ja pielgrzymkę do Częstochowy odsypiałam tydzień. 😀
    Jak wyglądały Twoje stopy po przejściu tylu km? Jakieś odciski, poodbijane?
    Czy coś ta wędrówka zmieniła w Tobie?

  • Karolina napisał(a):

    Karolina—>przeczytaj wpis Lukasza o freeganizmie to dowiesz sie jak to bylo z ”kupowaniem” jedzenia 😉 😛 a skoro dzienna dwaka euro to nie cale 4 sztuki to jak mozna mowic o braniu suplementow? ;):P
    a mnie interesuje Lukasz dlaczego tak szybko szedles?

  • Radek napisał(a):

    Łukaszu, najbardziej zaimponowała mi ostatnia statystyka, średni dzienny budżet 😉 Gratuluję przepięknego osiągnięcia! Powinieneś to podkreślać, ile się da, gdzie się tylko da, bo przecież turystyka jest w dzisiejszych czasach taka droga!

    Szkoda telefonu, mam nadzieję, że nie był strasznie drogi..

    Co do 8kg, do których chciałeś zejść, to myślę, że te 7kg które zrzuciłeś, w pełni to rekompensuje 😉 A tak bardziej serio 11kg to też nie jest zły wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę długość wędrówki. Uwzględniając niepewność pomiaru +/- 10% wg. np tej charakterystyki http://tiny.pl/hbl66 szedleś na lekko. Biorąc też pod uwagę Twój pokażny wzrost (potrzebujesz większych ubrań, dłuższego namiotu, etc.) to zdecydowanie zmieścileś się w kategorii na lekko 😉

  • wilan napisał(a):

    Szacun

  • Spiderman napisał(a):

    I gratulacje!

  • Joanna napisał(a):

    Na pewno w czasie wędrówki bywało tak,że nie rozmawiałeś z ludźmi przez parę dni, (teraz gdy jesteś w Karpatach to jest pewnie codzienność). Doskwierała ci czasem samotność? Czy jesteś typem samotnika?

  • Ewelina napisał(a):

    Hmm… Chyba wszystkie pytania, które przyszły mi na myśl, zostały już zapisane. Od dawna marzę o przejściu Camino, nie tylko ze względu na możliwość poznania Europy, ale i z powodów „czysto duchowych”. To musi być niesamowite przeżycie. Polecam film „Droga życia” (2010r.) w reżyserii Emilio Esteveza.

  • tomek napisał(a):

    Gdzie najczęściej nocowałeś?

  • krzysiek napisał(a):

    a jak wygląda strona ubezpieczenia? w końcu przez te 3 miesiące wszystko może się stać.

  • Plecak i walizka napisał(a):

    Najbardziej podobna mi się średni budżet dzienny 🙂 Niesamowite, przecież to groszowe sprawy! Ale mam inne pytanie – ile kosztowało przygotowanie? Musiałeś kupić jakiś konkretny sprzęt? Czy raczej wszystko już miałeś (np. z poprzednich wypraw)?

  • Asia napisał(a):

    jakim cudem zmieściłeś się w 400euro? 3,6 euro na dzień? jadłeś coś w ogóle? serio pytam.

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Nawet w Europie Zachodniej można jest bardzo tanio, choć oznacza to kupowanie w supermarketach i to raczej najprostszych produktów. Natomiast przez większość drogi dietę uzupełniałem za darmo: lukaszsupergan.com/freeganizm-czyli-darmowe-jedzenie-w-podrozy-i-nie-tylko

  • Pan Kajtek napisał(a):

    Podczas podróży praktykujesz freeganizm, przez co zakładam (być może mylnie), że często znajdujesz się w otoczeniu… nieprzyjemnych zapachów a ponadto znój przez długą wędrówkę robi swoje. Krótko mówiąc, brud jest stałym elementem podróży. No i pytanie: jak radziłeś sobie ze sprawami natury… higienicznej dla własnego komfortu i dla innych, potencjalnie życzliwych ludzi by przypadkiem ich nie wystraszyć? 🙂

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejne wyprawy!

    • Łukasz Supergan napisał(a):

      Higiena, na szczęście, nie jest problemem. Po prostu myję się wtedy, kiedy mogę i tam, gdzie mogę. Latem będzie to dowolny potok, byle poza zasięgiem wzroku ludzi, zimą to zazwyczaj schroniska. W regionie takim jak Iran korzystałem z wody gdy mogłem, a więc raz na kilka dni. Po całym dniu wędrówki człowiek marzy o zmyciu z siebie kurzu i potu, ale gdy warunków do mycia nie ma, kilkudniowe okresy bez prysznica nie są tragedią. O dziwo, dla ludzi wokół także.

Zostaw komentarz