„Pieszo do irańskich nomadów”

,,Pieszo do irańskich nomadów” to relacja z pieszego przejścia irańskich gór Zagros, ciągnących się przez cały zachodni Iran, na długości około 2300 km. To tysiące kilometrów pustyń i pustkowi, pozbawionych lasów i dużych rzek.

Fascynacja Iranem oraz pasja wędrówek długodystansowych sprawiły, że postanowiłem poznać ten niegościnny fragment Ziemi.

Dodatkową motywacją do podróży była chęć poznania ostatnich irańskich nomadów, wędrujących przez góry ze swoimi stadami. Czy istnieją jeszcze koczownicy zamieszkujący Zagros? Jak radzą sobie w trudnej rzeczywistości współczesnej Persji? Kim są ludzie zamieszkujący te góry? Z niewielkim bagażem pokonywałem ścieżki i przełęcze Zagrosu, wielokrotnie znajdując w domach Irańczyków. Ich opowieści stworzyły niezwykły obraz tego kraju, zaskakujący, bogaty i bardzo odmienny od stereotypów. „Pieszo do irańskich nomadów” to opowieść o nieznanym Iranie i wyczerpującej, samotnej drodze wśród niegościnnych pustkowi.

Kup książkę
Recenzje

“Długo czytałam relację Łukasza z przejścia gór Zagros, bo książka zasługuje na to, aby czytać ją niespiesznie, uważnie i delektować się opisami samotnej wędrówki, momentów spotkań z ludźmi, przeżywać z autorem radość, lęk, wycieńczenie i znaleźć odpowiedzi na pytania o cel, sens tej wędrówki.”

Anika25 czerwca 2016

“Książka najbardziej ujmuje rzadko spotykaną w gatunku szczerością. Supergan nie pozuje na wszechwiedzącego, pewnego siebie wyczynowca, ironicznego podróżnika w stylu anglosaskim ani travellersa-pięknoducha; autor pozostaje trzeźwy, skromny i pełen wątpliwości co własnych osądów i działań. Dzięki temu mogę mu wybaczyć nawet fragmenty zahaczające o Coehlo. W dobie wszędobylskiego podróżniczego biznesu, kolorowych travellebrytów, tysięcy takich samych blogów i setek książek o piciu herbatki w Marakeszu dzieło Supergana wyróżnia się zadziwiająco pozytywnie.”

Menandros16 czerwca 2016

“Czyta się to lekko, ale nie jest to proza byle blogera, który tanim lotem dotarł do Tajlandii, przenocował dzięki CouchSurfing, poobserwował innych turystów, a potem uraczył nas swoimi iluminacjami o zmianach duchowych jakie w nim zaszły. Z tej książki wyciekają pot, łzy, lęk, a głównie wątpliwości - ile człowiekowi potrzeba do szczęścia? Czym jest bogactwo? Łukasz dobiera słowa starannie, słychać w nich ciężar i trud marszu, który je zrodził. Pod koniec swojej drogi dochodzi do wniosku, który wielu z nas już zna - to nie cel drogi jest istotny, a sama droga. Truizm? Ilu z nas zweryfikowało jego słuszność na własnej skórze?”

John_Maslanka22 czerwca 2016