Przed kilkoma laty, kompletując apteczkę na Łuk Karpat dokonałem dużej minimalizacji mojego zestawu medycznego. W 2004 roku ważył on prawie 1 kg. Na kolejnym przejściu po latach – około 250 g. Moją filozofię w doborze apteczki wyjaśniłem w artykule napisanym po powrocie z tamtej wyprawy. W skrócie – zabieram ze sobą tylko to, co pozwala leczyć stosunkowo lekkie urazy i choroby na szlaku. W sytuacjach ciężkich wycofuję się do cywilizacji lub wzywam pomoc. To pozwala mi oszczędzić sobie zabierania mnóstwa medykamentów, których i tak prawdopodobnie nie miałbym siły lub czasu użyć.

Mój zimowy zestaw w apteczce jest identyczny z letnim, z wyjątkiem jednego drobiazgu: ogrzewaczy. Zabieram je, by w razie awaryjnej sytuacji dodać ciału cieplnego „kopa”. I nie chodzi tu koniecznie o mnie samego, ale także o kogoś, kogo mogę spotkać na szlaku. Ostatecznie są takie środki bezpieczeństwa, które zabieramy w góry ze względu na innych. Detektor lawinowy pomaga w równej mierze nam, jak i naszym partnerom. Maska do sztucznego oddychania w mojej apteczce raczej nie pomoże mi, ale pozwoli reanimować kogoś. Także kilka ogrzewaczy niesionych zimą ma szansę pomóc mi, ale i komuś kogo spotkam.

Jakie ogrzewacze w góry?

Dobór ogrzewacza w góry i  do zimowej wędrówki jest dylematem. Aby mieć przy sobie duże i szybko działające źródło ciepła, należałoby dźwigać duże pakiety, jakich używają ratownicy GOPR/TOPR (widoczny np. na tym filmie). Trzymanie ich w plecaku na wszelki wypadek nie wchodzi w grę, gdy nie spodziewam się sytuacji awaryjnej. W praktyce ogrzanie całego ciała w trakcie wypadku zimą w górach byłoby karkołomne. Znacznie pewniejsze byłoby zawinięcie poszkodowanego w folię NRC lub śpiwór. Na dłuższy szlak nadają się te mniejsze, generujące jednak mniej ciepła. Te nadają się raczej do ogrzewania mniejszych partii: dłoni czy stóp.

Dostępne są też modele jednorazowe, aktywowane tlenem z powietrza lub wielokrotnego użytku. Te wielorazowe są zasilane benzyną ekstrakcyjną i działają w oparciu o jej powolne, bezpłomieniowe spalanie lub działają na bazie krystalizacji roztworu, który wydziela w tym procesie ciepło. Wadą benzynowych jest zapach i ryzyko rozlania paliwa w bagażu, choć działają długo i dają bardzo dużo ciepła, dzięki spalaniu katalitycznemu benzyny. Ogrzewacze chemiczne, choć wielorazowe, są najbardziej kłopotliwe po użyciu. Aby reaktywować ich działanie potrzebujesz garnka w wrząca wodą. Minusem jest też ryzyko przypadkowego uruchomienia ogrzewacza w bagażu.

Podczas zimowych wędrówek uznaję je za sprzęt awaryjny, stosowany w wyjątkowych momentach, a nie regularnie. Decyduję się więc raczej na zabranie 2-4 sztuk ogrzewaczy jednorazowych Thermopad, które pozostają w mojej apteczce przez rok – 2 lata i są wykorzystywane w razie potrzeby. Ogrzewacz tego typu działa na bazie drobno sproszkowanego żelaza, które w obecności soli i węgla aktywowanego ulega powolnemu utlenianiu, wydzielając ciepło.

Ogrzewacze – działanie

W przypadku Thermopad zestaw składa się z 2 niewielkich saszetek. Po wyjęciu z opakowania należy potrząsnąć nimi energicznie, by tlen dostał się do wnętrza pakietów. Reakcja zaczyna się po ok. 10 minutach, a po kwadransie ogrzewacze nabierają temperatury ok. 55-60°C. Dość, by po przyłożeniu na gołą skórę np. na brzuchu czuć gorąco i wyraźne pieczenie, rozsądnym więc jest używanie ich przez warstwę bielizny. Dłonie, jako mniej wrażliwe, mogą mieć z nimi bezpośredni kontakt, ogrzewacze można więc trzymać wewnątrz rękawic. Bardzo długi jest rzeczywisty czas działania tych ogrzewaczy. Wiele ogrzewaczy chemicznych zachowuje swoje właściwości przez 1-2 godziny i byłem przyjemnie zaskoczony, gdy po otwarciu 2 ogrzewacze Thermopad utrzymywały stała temperaturę przez około 10 godzin.

Kiedy stosowałem te urządzenia? Na szczęście nie potrzebowałem ich nigdy w trakcie akcji ratunkowej w górach. Kilka razy pokazały jednak swoją przydatność:

– zimowy biwak bez namiotu, gdy temperatura spadła poniżej -20°C,
– praca na wysokości, podczas której spędziłem kilka godzin w uprzęży na elewacji budynku,
– wychłodzenie uczestnika mojej wycieczki w górach.

Jak stosuję ogrzewacze? W które miejsca ciała powinny trafić?

ogrzewacze_turystyczne_gory_thermopad

Jeśli czujesz, że Twoje ciało jest ciepłe, a jedynie stopy lub dłonie zaczynają marznąć, warto zastosować ogrzewacze w tych właśnie miejscach. Niewielkie pakiety przeznaczone do dłoni włóż do rękawiczek, po wewnętrznej stronie. Ogrzewacze do stóp umieść tam, gdzie powietrze dociera łatwiej, a więc na górnej stronie, a nie pod podeszwą. Pomoże w tym warstwa kleju, która utrzyma pakiety na miejscu.

Jeśli czujesz ogólne wychłodzenie organizmu lepszym pomysłem będzie ogrzewanie ciała tam, gdzie przepływa dużo krwi, roznoszącej ciepło po ciele. Będzie to brzuch (górna część, okolice splotu słonecznego) lub okolice węzłów chłonnych pod pachami. Z tych okolic ciepło zostanie powoli rozprowadzone po reszcie ciała.

Leave a Reply