Koszulka Kwark „Pustynna” – test

koszula_kwark_pustynna

Moja przygoda z wędrówkami pustynnymi zaczęła się przed laty w USA. 3 tygodnie w parkach narodowych Utah, Colorado i Nevady był pierwszym doświadczeniem z wędrowaniem w suchym klimacie. Szczególnym wspomnieniem pozostało zejście w głąb Kanionu Kolorado. Kolejnym doświadczeniem był pobyt w górach Libanu i na syryjskiej pustyni, w 2010 roku. Przez kolejne lata regularnie wracałem na pustynie – podczas przejścia Iranu w 2014, na Izraelskim Szlaku Narodowym i palestyńskim Szlaku Abrahama.

Każda z tych wypraw wiązała się z wędrówką w upale i każda skłaniała mnie do poszukiwania ubrań, które najlepiej chroniłyby w takim klimacie. Po latach wydaje się, że znalazłem rozwiązanie optymalne – i o nim właśnie jest ten artykuł.

Ubranie na pustynię – jakie musi być?

Upał sprawia, że podświadomie chcemy zrzucić z siebie jak najwięcej ubrań, które nas ogrzewają. Miałby to sens, gdybyśmy byli naszymi zwierzęcymi przodkami, wyposażonymi w odpowiednią okrywę sierści. Skóra większości z nas jest jednak odsłonięta. Wystawienie jej na bezpośrednie działanie słońca mogłoby więc doprowadzić do poparzeń słonecznych i przegrzania. Używamy ubrań jako osłony przed zimnem, ale potrzebujemy ich także do ochrony przed upałem.

W gorącym klimacie najlepiej sprawdzają się lekkie i luźne ubrania. Powinny one osłaniać jak najwięcej naszej skóry, dlatego lepiej zapomnieć o koszulkach z krótkim rękawem i krótkich spodenkach. Ochrona przed palącym słońcem wymaga zakrycia ciała. A więc: długi rękaw i długie nogawki. Koniecznie jasnego koloru, by odbijały promienie słońca, zwiększając tym efekt chłodzenia. Powinny być też przewiewne. Co prawda koszulka przylegająca do ciała szybko odprowadza pot, utrzymuje jednak przy naszej skórze warstwę nagrzanego powietrza. Ten efekt jest pożądany zimą, jednak latem – już nie. Zdecydowanie lepiej działają ubrania luźne.

Podczas moich pustynnych wypraw używałem lekkich spodni nylonowych. Działały idealnie. Większym problemem okazał się wybór koszuli, która miała być najważniejszą częścią ubioru. W trakcie przejścia irańskich gór Zagros używałem lekkiej i cienkiej koszulki z lnu. Naturalne, bardzo lekkie włókno było świetne na prawie 40-stopniowy upał, jednak bardzo nietrwałe. Po 2 miesiącach wędrówki zamieniła się w sito i nie dotrwała do końca wyprawy. Len był dobrym tropem, gdyż przepuszczał do skóry niewielka ilość ciepła, sechł błyskawicznie i dobrze zatrzymywał promienie słońca. Brakowało mu jedynie trwałości. Przez 2 kolejne lata szukałem właściwego materiału, aż otrzymałem propozycję od polskiego Kwarka, by przetestować zupełnie nowy wówczas materiał. Miał być cienki, a przy tym wytrzymały, idealny na upały. Szybka decyzja i pierwszy egzemplarz wyjechał ze mną na Izraelski Szlak Narodowy. Moja koszula pustynna przeszła ze mną 2 miesiące przez Izrael, a później 3 tygodnie w Alpach Francuskich oraz kilka dni na Szlaku Abrahama.

„Pustynna” podczas wypraw

„Pustynną” Kwarka uszyto jako prosty model koszuli z długim rękawem. Gładki materiał z płaskimi szwami niweluje ryzyko ocierania i podrażnień. Brak w niej kołnierzyka, kieszonek czy innych dodatków. Jej cel to leżeć płasko pod plecakiem i osłaniać możliwie dużą część ciała wraz z ramionami.

Materiał z jaki została uszyta to lekka dzianina poliestrowa, w dotyku delikatna i miękka. Jest to najcieńsza odmiana Polartec PowerDry. Posiada, nieznacznie widoczną, strukturę prostokątów, upodabniająca go do tkanin typu rip-stop. Jest lekko (bardzo lekko) ażurowy, co widać na zdjęciu: na połączeniach prostokątnego wzoru znajdują się bardzo małe dziurki, z trudem widoczne gołym okiem. Jest elastyczny we wszystkich kierunkach i znacznie cieńszy niż typowy Power Dry.

Pierwsze wyjście na pustynię i prawdziwy upał sprawia wrażenie, że możemy nie wytrzymać w czymś posiadającym długi rękaw. To złudzenie znika po założeniu tej koszuli. Rzeczywiście biały materiał daje ochronę przed słońcem i wyraźnie chłodzi skórę. To pokazuje, dlaczego warto stosować luźny krój ubrań: między materiałem, a ciałem pozostaje wówczas warstwa powietrza, która działa niczym podwójna ścianka termosu. Lekka koszula izolować od rozgrzanego powietrza na zewnątrz, jednocześnie pozwalając ciału pocić się i regulować tym samym Twoją temperaturę. Dodatkowo materiał koszuli w pełni blokuje promienie słoneczne.

koszula_kwark_pustynna

Pustynia Negev, Izraelski Szlak Narodowy.

Moją główną obawą była wytrzymałość mechaniczna tkaniny. Bardzo cienka, sprawia wrażenie mało trwałej. Lekki poliester spełnia jednak zadanie: dziesiątki dni intensywnego używania i całość nosi tylko nieznaczne ślady używania.

Pierwszym sprawdzianem było codzienne dźwiganie ciężkiego plecaka i obserwacja, jak zachowuje się nowy materiał pod wpływem tarcia. Po 2 miesiącach dostrzegłem jego lekkie zmechacenie w dolnej części pleców, pod poduszką pasa biodrowego. Tam tarcie było największe i tam mój duży Deuter opierał swój ciężar. Ślad zużycia jest minimalny i nie występują na dużej powierzchni. Są to raczej pojedyncze, lekko wyciągnięte nitki. Materiał nie zmienił swojej struktury i nie zatracił w tym miejscu właściwości, więc zmiana jest wyłącznie kosmetyczna. Drugim miejscem był przód, mający ciągły kontakt z klamra pasa biodrowego. Tu, choć działanie ostrej, plastikowej krawędzi jest nieco odmienne, zużycie materiału jest podobne: pojedyncze nitki oraz małe otwory w materiale, które nie mają tendencji do powiększania się. Delikatne zużycie obserwuję tez na ramionach. Poza tymi miejscami materiał pozostał w zasadzie jak nowy.

Drugim testem była pustynna roślinność. Koszula dorobiła się jednej blizny: niewielkiego tworu wyszarpniętego przez duży cierń. Poza tym kontakt ze skałami czy roślinnością nie spowodował dalszych uszkodzeń. Mechanicznie materiał jest więc bez zarzutu, a stosunek wagi i grubości do jego wytrzymałości okazuje się bardzo dobry.

Osłona jaką daje przed słońcem w 100% wystarczy. Odpada stosowanie kremów z filtrem UV lub innych środków – materiał kompletnie blokuje opalanie, nawet w bardzo jasnym słońcu. To sprawiło, że na izraelskim Negevie moją cała ochroną były 3 elementy: lekkie, nylonowe spodnie, koszula oraz kapelusz. Ten ostatni, mając szerokie rondo, osłaniał twarz i kark. Jedyną odsłoniętą częścią ciała były dłonie.

Biały kolor przyciąga kurz. Na szczęście utrzymanie jej w czystości jest bardzo proste. Koszula wysycha błyskawicznie i wielokrotnie zakładałem ją wprost po wyciśnięciu. Jest więc bezproblemowa w utrzymaniu. Materiał, przy długim używaniu, gromadzi jednak część kurzu i pyłu, czego doświadczyłem na przejściu Negevu. Agresywny pustynny pył okazał się bardzo trudny do usunięcia i po 3 tygodniach ręcznie dopranie koszuli nie było w pełni możliwe. Nawet po praniu w pralce materiał nie odzyskał 100% swojej pierwotnej bieli, choć jego obecny stan mógłbym określić jako nieidealny, ale „bardzo przyzwoity”.

koszula_kwark_pustynna

Pustynia Negev, Izraelski Szlak Narodowy.

Charakterystyczną cechą koszuli jest jej elastyczność. Lekki Power Dry jest rozciągliwy i z czasem, od wpływem noszenia i kolejnych cykli prania, wydłuża się we wszystkich kierunkach. Mój egzemplarz, z początku idealnie pasujący, poszerzył się w każda stronę. Rękawy wydłużyły się bardzo wyraźnie, co wymusiło ich skrócenie o około 6 cm. Krój całości stał się luźniejszy plus/minus o cały rozmiar. Ta ostatnia cecha może być kluczowa przy długim użytkowaniu oraz w czasie wielotygodniowych podróży: warto dobierać wielkość Waszej koszuli jako nieco mniejszą, gdyż i tak się powiększy. Uszycie jej z rękawami o 4-5 cm za krótkimi, przed nadgarstek, powinno sprawić, że po 1-2 miesiącach będą idealne.

koszula_kwark_pustynna

Na szlaku w Alpach Kotyjskich, przejście Alp Monako – Wiedeń.

Cała reszta projektu i wykonania „Pustynnej” jest bez zarzutu. Szwy są trwałe i, jak zwykle u Kwarka, doskonale wykonane. Całość w rozmiarze XXL, waży 150 gramów i właściwie nie zajmuje miejsca w bagażu. Na tą chwilę „Pustynna” jest moim podstawowym ubraniem na silne upały i dużą ekspozycję słoneczną i patrząc na jej trwałość wygląda na to, że pozostanie taką przez długi czas.

Dołącz do dyskusji 8 komentarzy

  • Kasia Nizinkiewicz napisał(a):

    Cześć Łukasz.
    Dzięki za opinię i przede wszystkim za pomoc w selekcji materiałów. Trudno było znaleźć coś co mogłoby się zmierzyć z lnem (pod względem komfortu noszenia). Zależało mi żebyś Ty to sprawdził, bo bardzo dobrze znałeś nasz len. Dobrze, że wspomniałeś o tym żeby wybierać luźną, po miesięcznej wędrowce przez Chile i 3 tygodniach w Gruzji mam podobne wrażenie (porównałam oba warianty). Luźna jest w praktyce chłodniejsza. Sprawdziłam też niebrudliwy kolor (dodaliśmy do oferty antracyt) grzeje się oczywiście bardziej niż biel, ale w wielu wakacyjnych (nieekstremalnych) sytuacjach zupełnie wystarczy. Nie zauważyłam natomiast powiększania się po praniu. Możliwe, że nie wystąpi w każdym przypadku. Że zadziałał tu efekt wystawienia na ciągłe słońce, czy jakiegoś środka do prania. Zobaczymy też co powie Leśna. Na razie (na zdjęciach z bloga) jej koszulka wydaje się taka sama jak była, ale przeszła zaledwie 400 mil :). Jeszcze raz dzięki!

    • Lesna napisał(a):

      Potwierdzam, nawet bez prania Pustynna sie rozciaga. Mimo ze rekawy skrocilysmy teraz siegaja do polowy dloni. Wlasnie sobie siedze w bibliotece w slonecznym Colorado, a moja potwornie brudna Pustynna jescze dzis zostanie wyprana 🙂

  • Coolish napisał(a):

    Hej Łukasz, nie wiem czy masz jeszcze węch 😉 ale spytam: jak ze smrodliwością tego materiału? Mieszanka z dużą zawartością Merino da się nosić tydzień z górką a PowerDry?

  • Marcin napisał(a):

    Jakie obecnie polecasz spodnie, z marmot nie widzę aby były dostępne. Są jakieś forclazy w decathlonie dostepne na wysokie temperatury

Zostaw komentarz