Początek jesieni to moment, w którym przychodzi czas na „uzbrojenie” siebie i swojego sprzętu, aby przestawić go na trudniejsze warunki. Nawet gdy pogoda nie zachęca, wyrywam się w góry, oznacza to jednak częstszy kontakt z deszczem i błotem. Jesień to także okres w którym dokonuję przeglądu mojego wyposażenia oraz naprawiam i doprowadzam do porządku to, co było w użyciu przez miniony rok (mój artykuł o naprawach sprzętu po sezonie znajdziesz na 8academy.pl). Kluczową rzeczą przed jesiennymi i zimowymi wyjściami jest konserwacja ubrań i butów oraz ich zabezpieczenie przed przemakaniem, a gdy tego wymagają – także czyszczenie.

Niektóre materiały nie wymagają zbyt wielu zabiegów. Buty umyjesz zazwyczaj pod bieżącą wodą, trwałe zabrudzenia usuwając szczotką. Jednak ich ponowne zabezpieczenie przed przemakaniem bywa już kłopotliwe. Większym problemem (i źródłem wielu pytań na moich warsztatach) są kurtki z membranami oraz śpiwory i ubrania puchowe. Postanowiłem więc opisać jak ja sam konserwuję sprzęt, skupiając się na 4 kategoriach:

  • kurtki i spodnie przeciwdeszczowe,
  • puch,
  • buty,
  • plecaki.

Na początek uwaga: pewne porady w tym artykule bywają odmienne niż pochodzące od producentów. Dotyczy to głównie butów. Poniżej wyjaśniam dlaczego, jednak muszę zaznaczyć, że nie każdemu mogą się one sprawdzić, dlatego ich zastosowanie wymaga przemyślenia.

Pranie i impregnacja ubrań

Czyszczenie i ponowna impregnacja odzieży to nie tylko kwestia estetyki. Gdy kupujesz kurtkę, jej zewnętrzny materiał jest pokryty warstwą impregnatu (DWR – durable water repelent) , który nie pozwala wodzie na wsiąkanie. Twoja kurtka w deszczu nie staje się więc ciężka, a względnie suchy materiał zachowuje zdolność do przepuszczania pary wodnej. Z czasem impregnacja ta ściera się, a kurtka szybko nasiąka wodą, co obserwujesz w postaci zacieków, często na plecach i ramionach, gdzie ma stały kontakt z plecakiem. Działanie membrany, wykonanej z porowatego tworzywa (Gore-Tex to PTFE czyli w istocie bardzo cienki teflon), jest też ograniczane przez brud i tłuszcz pochodzący z otoczenia bądź naszego ciała. Z tego powodu połączenie kurtka + krem przeciwsłoneczny = kłopot.

Czy ubrania membranowe można prać w pralce? Tak, ale nigdy w towarzystwie detergentów obecnych w proszkach. Nigdy też nie dodajemy do prania płynów do płukania tkanin! Te ostatnie niszczą długie włókna polimerowe, z których wykonane są poliester lub nylon, rozcinając je na mniejsze fragmenty. Skutkuje to ich osłabieniem i rozpadaniem się, co znasz pewnie pod nazwą „parcienia” materiału.

Pranie kurtki i spodni to wybór między dwoma rodzajami preparatów. Pierwszym z nich jest zwykłe „szare” mydło, pozbawione dodatków. Oczywiście trudno jego kostkę wrzucić do dozownika albo bębna pralki, ale to nie kłopot. Skutecznym sposobem jest starcie go na klasycznej tarce kuchennej i wsypanie do przegródki na proszek. Drugim sposobem jest zastosowanie płynu piorącego do tkanin technicznych. Mydło radzi sobie, według mojej obserwacji, z lżejszymi zabrudzeniami i zdarza mu się pozostawiać na ubraniu zacieki wymagające dodatkowego płukania. To powoduje, że piorąc moją kurtkę ok. 2 razy do roku wybiorę raczej płyn do prania. W moim przypadku jest to Grangers Performance Wash. Mam nadzieję, że nie potraktujesz tego artykułu jak reklamy „jedynie słusznej” firmy. Po prostu lata prób pokazały mi, że preparaty Grangers faktycznie działają i sprawdzają się najlepiej, i już kilkanaście lat temu, pracując w sklepie outdoorowym, solidarnie polecaliśmy je klientom. Koszt zakupu każdego z nich rozkłada się na ok. 2 lata, jest więc akceptowalny. Performance Wash nadaje się także do prania polarów czy bielizny, ale w ich przypadku nie jestem już restrykcyjny i wrzucam do prania „ogólnego” – znoszą je bez problemu. Duża wagę do prawidłowego prania przykładam tylko czyszcząc tkaniny membranowe.

Po pełnym cyklu prania odzieży przeciwdeszczowej nie stosuję wirowania, ani suszenia, ale pozwalam ubraniom wyschnąć swobodnie. Gdy to się stanie przychodzi czas na impregnację.

Preparaty do impregnacji tkanin są nakładane podczas ostatniej fazy prania – dolewasz je wówczas do przegródki na płyn do płukania – lub po jego zakończeniu. Impregnacja naniesiona po praniu będzie bardziej równomierna, wymaga jednak wysuszenia ubrania w suszarce bębnowej lub delikatnego przeprasowania żelazkiem (najlepiej przez jakiś cienki materiał, np. bawełnianą koszulkę i bez użycia gorącej pary). Możesz także próbować użyć suszarki lub, w ostateczności, rozłożyć odzież na ciepłym (ale nie gorącym!) kaloryferze. Pamiętaj, że temperatura suszenia nie powinna przekroczyć 45-50°C.

Drugą opcją jest użycie preparatu natryskiwanego bezpośrednio na tkaninę po jej wyschnięciu. Tu uzyskanie jednolitej powłoki impregnatu wymaga staranności, ale trwa szybciej. Do tego celu używam Grangers Performance Repel Plus. Jego stosowanie jest proste: po wyjęciu z prania, gdy materiał jest jeszcze mokry, natryskuję równomiernie płyn na materiał i zostawiam do wyschnięcia. Zaletą tego konkretnego preparatu jest fakt, że do jego aktywacji nie potrzebujesz wygrzewania kurtki w suszarce bębnowej czy przez prasowanie – wystarczy samo wysuszenie.

Pranie śpiworów i odzieży puchowej

Wokół puchu narosło chyba najwięcej mitów dotyczących prania i impregnacji. Wiele osób boi się tego robić, w obawie przed zniszczeniem śpiwora czy kurki. Dlatego pamiętaj:

Puch jest ociepliną wytrzymalszą na zgniatanie od syntetyków i ma większą trwałość. To syntetyczne ociepliny są tymi, które z czasem wyraźnie tracą swoją objętość. Podobnie jest z czyszczeniem. Śpiwory syntetyczne są znacznie mniej wytrzymałe na pranie. Dlatego to właśnie syntetyki staraj się prać jak najrzadziej. Puch może być prany regularnie i bez obaw.

Puch traci swoją sprężystość w dużej mierze wchłaniając pot i tłuszcz pochodzący z Twojego ciała. Receptą na to jest pranie. Okazuje się więc, że w przeciwieństwie do pogłosek zabraniających prania puchu, jego okazjonalne czyszczenie oznacza też przywrócenie właściwości. Po praniu Twój śpiwór może stać się cieplejszy i bardziej puszysty, niż był przed.

Jak prać puch? W moim przypadku robię to ręcznie, w wannie. Aby śpiwór łatwo nasiąknął wodą napełniam wannę na głębokość ok. 50 cm i wkładam do niej śpiwór spakowany w worku. Wyciąganie go pod wodą sprawia, że puch rozprężając się nie nabiera powietrza, co utrudniłoby jego zanurzenie. Gdy śpiwór jest już rozwinięty i namoczony, stanowczo, ale z wyczuciem, piorę go ręcznie w wodzie ze środkiem piorącym. Woda powinna być lekko chłodna (30°C). Śpiwory i kurtki możesz też prać w pralce, czai się tu jednak drobna pułapka: współczesne pralki przed rozpoczęciem cyklu ważą ładunek i dobierają do niego ilość wody. Gdy wrzucisz do bębna lekki śpiwór, wtedy co prawda zajmie on całą objętość, ale mechanizm zaleje wnętrze bardzo małą ilością wody. Zbyt małą by namoczyć i wypłukać całość. W efekcie po praniu otrzymasz zbity śpiwór, posklejany mydłem czy środkiem piorącym, które nie zdążyły się rozpuścić. Aby tego uniknąć, do pralki wrzucaj śpiwór już namoczony w wannie. Po zakończonym praniu wypłucz go dokładnie 4-5 razy.

Jakiego środka używać do puchu? Ponownie – nigdy nie używać proszku, ani zmiękczaczy tkanin. Aby dokonać lekkiego odświeżenia puchu w kurtce czy śpiworze możesz użyć szarego mydła, zaobserwowałem jednak, że ma ono problem z dotarciem w głąb puchu. Jeśli mój śpiwór wymaga gruntownego prania z powodu puchu ubitego przez miesiące używania i kontaktu z moim ciałem, powierzam go niekiedy pralce, piorąc w płynnym środku Down Wash&Repel. Pierze on tkaninę kurtki/śpiwora jak i wypełnienie, a także impregnuje je, zabezpieczając częściowo przed wodą. Jest przeznaczony także do ocieplin syntetycznych i polecany jest przez producentów (rekomenduje go na swojej stronie np. Cumulus, którego śpiworów i kurtek intensywnie używam). W pralce ustawiam program do prania puchu (jeśli go nie masz, użyj najwolniejszego cyklu prania lub zrezygnuj z używania pralki). Na zakończenie nie odwirowuj rzeczy z puchem, a gdy pierzesz ręcznie w wannie – nie wyżymaj ich, gdyż porozrywasz delikatne szwy i materiał. Zamiast tego spuść wodę z wanny i lekko wyciśnij Twoje rzeczy.

Puch możesz suszyć w suszarce bębnowej. Ustaw ją wówczas na niską temperaturę i bardzo niskie obroty. Niektórzy zalecają dodawanie do prania piłek tenisowych lub specjalnych piłeczek z wypustkami, co ma pomóc w rozerwaniu brył, w jakie zbija się puch. Mogą one pomóc w starszych typach suszarek bębnowych, ale w nowoczesnych nie są konieczne. Jeśli nie masz takiego urządzenia, użyj suszarki stojącej. Rozłóż wyciśnięte kurtkę lub śpiwór płasko by naturalnie wyschły. Idealnie jest zrobić to na zewnątrz, koniecznie w cieniu lub w dobrze wietrzonym pomieszczeniu.

Mokry puch będzie zbity w kulki. Z początku może to przyprawić Cię o panikę, ale bez obaw. Usunięcie z nich wilgoci potrwa 2 dni lub dłużej. Pamiętaj, aby przy suszeniu nie rozrywać tych bryłek! Robiąc tak rozrywasz kłębuszki puchu. Pozwól im wyschnąć naturalnie! Dopiero gdy wierzchnia tkanina będzie sucha, a wilgoć w puchu niewyczuwalna, zobaczysz jak nabiera on objętości. W tym momencie możesz rozłożyć rzeczy na stole lub podłodze i uklepać je dłońmi , aby odseparować puch. Gdy całość będzie sucha, strzepnij dobrze śpiwór/kurtkę i pozwól jeszcze na kilka godzin wietrzenia. Przechowuj je rozwieszone.

Impregnacja butów górskich

Impregnacji butów poświęcam sporo uwagi po tym, jak dwukrotnie jej brak zemścił się na mnie w drodze.

Pierwszy raz zdarzył się podczas zimowego przejścia Karpat Słowackich szlakiem SNP. Po kilku dniach dobrej pogody spadł śnieg, a moje buty zmokły. Choć nie przepuszczały wody kompletnie, dostająca się do skóry wilgoć sprawiała, że nocą zamarzały. Poranki w temperaturze -15°C i tak nie należały do przyjemnych, a ja w dodatku musiałem tupać wokół namiotu, ogrzewając ciepłem stóp sztywne cholewki. Próba ich rozchodzenia o poranku kończyła się tym, że zamarznięta w nich woda powodowała pękanie skóry. Przez pęknięcia woda szybciej dostawała się do wnętrza i tak w kółko. Sytuację poprawiło dopiero, po 10 dniach marszu, kupno wosku, który uszczelnił moje buty do końca drogi.

Ten sam błąd zrobiłem 3 lata później, przechodząc zimą Szlak Orlich Gniazd. Tam topniejący śnieg przemaczał buty, które w nocnym mrozie zamieniały się w kamienie. Ich „rozbijanie” na siłę zniszczyło skórę w miejscu zginania i osłabiło wodoodporność. Od tamtej pory na sezon zimowy mam przygotowane preparaty do uszczelniania obuwia.

Jak wygląda impregnacja obuwia? Wszystko zależy od tego, z jakiego materiału jest ono wykonane.

Buty ze skóry licowej rozpoznasz je po gładkiej powierzchni, gdyż wykonane są z wierzchniej warstwy skóry zwierzęcej. Nieco szorstka z bardzo krótkimi włoskami oznacza nubuk, wyraźny meszek – zamsz. Moje buty, o ile nie są wykonane z tworzyw sztucznych, to zazwyczaj połączenie zamszu i tkaniny nylonowej. W jednym przypadku, w wysokogórskich Zamberlanach, jest to rodzaj bardzo grubego nubuku zwanego Perwanger.

Buty ze skóry licowej najlepiej impregnować preparatami gęstymi. Przed zasadniczą impregnacją warto przygotować skórę, nanosząc na nią olejek do obuwia. Tu polecam Cocciné Crazy Oil. Wchodzi on głęboko w skórę, tworząc dodatkową barierę dla wody i zapobiegając jej nasiąkaniu. Co ważne, nie blokuje oddychalności skóry, można go więc użyć w butach z membraną. Po tej czynności przychodzi czas na zasadniczą impregnację. Jeśli mam w rękach buty bez membrany, używam wosku Granger’s G-Wax. Jeśli membranowe – pasty przeznaczonej do takich butów, np. Paste Wax. Ta druga jest nieco rzadsza i nie blokuje działania membrany w butach. Wosk uszczelnia but najmocniej, ale zamyka jej pory, uniemożliwiając usuwanie wilgoci na zewnątrz.

Buty z zamszu lub nubuku powinno się impregnować preparatami w spreju. Od tej reguły stosuję jednak wyjątki. Przykładem są właśnie moje wysokogórskie Zamberlany. Po kilku sezonach w Tatrach, Alpach i na Kaukazie, fabryczna impregnacja przestała wystarczać i podczas powrotów ze szczytów, często w miękkim i mokrym śniegu, ich skóra zaczęła „pić” wodę. Wiedziałem, że w butach tego typu nie zależy mi na oddychalności, za to kluczowe podczas kilkudniowych wyjść jest zabezpieczenie ich przed wodą i jej zamarzaniem wewnątrz skóry. Potraktowałem je więc niewielką ilością Crazy Oil, po czym wtarłem w nie sporą ilość wosku. Nie robię tego szczotką ani szmatką, ale gołymi palcami, gdyż ciepło ciała pozwala mu lepiej się wchłaniać. Smaruję starannie także mniej dostępne miejsca, np. załamania wzdłuż języka. Gdy cały but jest pokryty preparatem, pomagam mu wchłonąć go kilkuminutowym ciepłem suszarki. Tak potraktowany nubuk ściemniał i stracił oryginalną urodę, ale jest trwale zabezpieczony przed wilgocią. Mam świadomość, że jest to sprzeczne ze wskazaniami producentów, ale coś za coś.

Podobnie jest w przypadku kolejnej pary wysokich treków, w których przeszedłem Islandię, nadwyrężonych przemarznięciem podczas wspomnianej jurajskiej zimy. Wykonane z połączenia zamsz+nylon należałoby zaimpregnować preparatem w spreju. Ponieważ jednak korzystam z nich niemal wyłącznie w zimne miesiące, potraktowałem je także woskiem G-Wax. Wosk oczywiście zmienił strukturę i kolor skóry. Ponownie – oddałem oddychalność tej pary w zamian za wodoodporność. W przypadku nowych bym tak nie postąpił, jednak znoszone już buty o wątpliwej wodoodporności, gdzie skóra i membrana zostały uszkodzone przez zamarznięcie, nie ponoszą w ten sposób szkody. Wosk dobrze wtapia się w zamsz, znacznie słabiej w nylon, metoda ta jednak jednak działa i wymaga odnawiania najwyżej raz na rok.

Moja rada: jeśli więc masz nowe buty z zamszu i nylonu, dbaj o nie zgodnie z sugestiami producentów, stosując impregnat natryskowy. Te bardziej przechodzone możesz traktować gęstymi preparatami na bazie wosku.

Ostatni model to opisywane już przez mnie niskie buty, skórzano-materiałowe i pozbawione membrany. Tu impregnacja nie zapewnia żadnej wodoodporności, gdyż siateczka w butach szybko przepuszcza deszcz. Ma na celu jednak zachowanie skóry w dobrym stanie i sprawienie by wolniej nasiąkała wodą. Do tego typu butów używam już tylko spreju Footwear Repel. Impregnacja nim polega na równomiernym spryskaniu uprzednio umytych i jeszcze wilgotnych butów, i pozostawieniu do wyschnięcia.

Plecaki – czyszczenie, ale bez impregnacji

Gdy przychodzi do mycia, plecaki są najbardziej „bezobsługowe” z całego sprzętu. Mogą nie być prane przez lata, ale gdy już tego wymagają, najlepszym sposobem jest ułożenie ich w wannie i mycie neutralnym mydłem. Na koniec spłucz Twój plecak pod prysznicem. Mocne zabrudzenia usuniesz szczotką lub szorstką gąbką. Jeśli czujesz, że pianki systemu nośnego, w szelkach i na pasie biodrowym nasiąkły potem i solą, myj je ręcznie mydłem i wyciskaj wielokrotnie w wodzie.

Plecaków nie wolno czyścić w pralce, gdyż niszczy to impregnację. Warstwa poliuretanu (PU) naniesiona na materiał od wewnątrz ściera się wskutek obrotów bębna. Podobnie nie staraj się suszyć ich w suszarce bębnowej.

Impregnacja plecaka, w mojej opinii, nie ma sensu. Pokrycie materiału impregnatem pomoże tylko przez krótki czas (plecak wycieramy o skały, drzewa i bagażniki autobusów dużo bardziej niż ubrania). Podobną opinie umieścił na swojej stronie Deuter. Zamiast przywracać wodoodporność tkaninie, zwróć uwagę na zabezpieczenie zawartości tak, jak to opisałem w tym artykule.

Impregnaty – kwestie środowiskowe

Impregnowanie naszego wyposażenia w zasadzie jest działaniem pozytywnym, gdyż przedłuża jego życie, nie zmuszając nas do częstego kupowania nowego. Operujemy jednak chemią, która koniec końców ma kontakt z nami i która uwalnia się – w drobnych ilościach, ale jednak – do środowiska. Dlatego koniecznie zadbaj o to, by substancje jakich używasz do zabezpieczania ubrań, butów i sprzętu nie zawierały szkodliwych substancji. Dotyczy to przede wszystkim lotnych rozpuszczalników (raczej niewielka szansa, gdyż działałyby one niszcząco na tworzywa) oraz związków organicznych zawierających fluor. Te ostatnie trafiają do wód, gdzie czynią szkody wśród organizmów wodnych. Wybieraj więc preparaty na bazie wody i bez związków na bazie fluoru.

Leave a Reply