Camelbag – test systemu Hydrapack Shape-Shift

19 stycznia 2018Sprzęt
hydrapack_shape_shift_camelbag

Dietetycy i producenci sprzętu sportowego ostrzegają nas przed odwodnieniem. Często spotkasz stwierdzenia „pij jeszcze zanim poczujesz pragnienie” lub „jeśli czujesz pragnienie, już jesteś odwodniony”. Obydwa zdania są mitem, o czym pisałem kiedyś w artykule o nawadnianiu. Faktem jest jednak, że idąc w upale znacznie lepiej pić małe ilości wody co kilka-kilkanaście minut, niż opróżniać butelkę co kilka godzin, ale za to naraz. Nasze ciało ma ograniczone możliwości wchłaniania wody i może przyswoić nie więcej niż 1 litr/h. Trudno jest zdejmować co chwilę plecak by sięgać po wodę, dlatego podczas upału idealny staje się camelbag.

Camelbag to worek na wodę, wykonany z elastycznego tworzywa, z wyprowadzoną na dnie rurką. Na jej końcu znajduje się zawór, przez który użytkownik pije i po który może sięgnąć nawet w marszu. Rurkę zamocować można pod pachą lub wzdłuż szelki plecaka. Nieużywana pozostaje zamknięta, nie ma więc obawy o utratę cennej wody w marszu.

Po raz pierwszy testowałem camelbag na wyprawie przez Iran, w 2014 roku, podczas przejścia pustynnych gór Zagros. Prosty system, złożony z 50-litrowego plecaka i 3-litrowego zbiornika sprawdził się doskonale. Idąc w 35-stopniowym upale piłem niewielki łyk wody co około 10 minut. Na podejściach, rzecz jasna, częściej. Cały dźwigany wtedy zapas wynosił 4-5 litrów. Oprócz samego camelbaga miałem więc lekką, składaną butelkę typu Liquitainer czy Platypus. Drugi egzemplarz miałem na Izraelskim Szlaku Narodowym i przejściu Alp.

Czy taka pojemność jest uniwersalna? W przypadku gdy chcesz przemieszczać się na lekko lub biegać ciężar 3 kg wody może być niewygodny. W polskich górach, gdzie o wodę zazwyczaj łatwo, nawet zbędny. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie temu, by wypełnić zbiornik zaledwie do połowy. Jeśli planujesz wykorzystywać tylko część objętości, warto, by Twój model posiadał wewnątrz przegrodę, która utrzyma ścianki blisko siebie, zmniejszając przy tym objętość. Taki patent posiada m.in. mój model.

Od kilku lat używam 3-litrowego camelbaga Hydrapack Shape-Shift. Ten zabrany w Zagros jest innym egzemplarzem, niż obecna, nowa wersja. Przy tej samej pojemności i konstrukcji różnią się dwoma technicznymi detalami: mocowaniem wężyka i konstrukcją zaworu.

Shape-Shift ma wydłużoną konstrukcję, z rozkładaną przegrodą w środku. Patent ten pozwala nadać zbiornikowi smukły kształt i pojemność około 2-2,5 litra oraz zmieścić go do nawet niewielkiego plecaka. Otwarcie przegrody poszerza zbiornik do maksymalnych 3 litrów. Zamknięcie to sztywna listwa, nasuwająca się na elementy zamykające wlot i uszczelniająca całość. Pozwala na czyszczenie wnętrza dłonią, jest kompletnie szczelne i ma niewielkie zabezpieczenie przed zgubieniem. Nigdy mnie nie zawiodło, choć listwa zamykająca jest jednocześnie miejscem, na którym wiesza się zbiornik po włożeniu w kieszeń plecaka. Kiedy mój bagaż jest zbyt wypchany by zmieścić wodę przy plecach, po prostu kładę camelbag na wierzchu bagażu, pod klapą. Nawet w upalny dzień to wystarczy, by utrzymać wodę w chłodzie przez kilka godzin, a jej ciężar jest umieszczony w najlepszym miejscu bagażu.

hydrapack_shape_shift_3

Schemat przegrody wewnętrznej bukłaka

Długa rurka pasuje do każdego plecaka, także tych, które nie mają specjalnie wyciętego wyjścia pod klapą. W małych modelach muszę zwinąć ją dodatkowo wewnątrz, zanim wyprowadzę końcówkę na ramię. W dużych robię to rzadziej. Z zasady mocuję rurkę na lewym ramieniu tak, by zawór wylotowy znajdował się w zasięgu ust, a przy tym nie kołysał się na boki. Sam zawór posiada podwójne zabezpieczenie przed wyciekiem. Pierwszym jest sama konstrukcja ustnika, który ma postać silikonowego pierścienia, zaciskającego wylot. Trzeba go nieznacznie przygryźć, by pobudzić przepływ. Drugim jest obrotowa blokada umieszczona tuż za ustnikiem. Jej obrót o 90° powoduje zamknięcie zaworu na stałe. Otwarcie wymaga przekręcenia go dłonią, nie ma więc mowy o przypadkowym otwarciu. Woda, nawet po całym dniu w upale, ma kompletnie neutralny smak.

Obrotowy zawór

Znakomitym patentem jest jednak mocowanie rurki do zbiornika. Odbywa się ono przez specjalną szybkozłączkę, którą otworzysz jednym przyciskiem. Po usunięciu rurki zbiornik pozostaje szczelnie zamknięty. Taki patent ma 2 zalety:

  • znacznie łatwiejsze mycie rurki, po jej odłączeniu od reszty camelbaga;
  • możliwość transportowania wody w kilku zbiornikach. Po skończeniu jednego zbiornika chowamy go, a rurkę jednym ruchem podpinamy do kolejnego. To drugie może być wygodne, gdy potrzebujesz dużego zapasu, a nie chcesz walczyć z plątaniną kilku długich przewodów w plecaku. Wrzucasz wtedy do bagażu kilka zbiorników, a tylko jeden z nich, aktualnie używany, podłączasz do przewodu i voila.

Konstrukcja szybkozłączki

Całość jest lekka – 3-litrowy camelbag waży 150 g i opróżniony mieści się wszędzie.

Czy camelbag ma jakieś ograniczenia? Na pewno jest nim wędrówka zimowa. Zimą nie zastąpi termosu, choć można przystosować go do mrozu, wkładając do izolowanego pokrowca (Deuter Streamer Thermo Bag) i nakładając na rurkę neoprenową osłonę (Deuter Streamer Tube Insulator). Jeśli jednak Twój camelbag zamarznie, prawdopodobnie nie spowoduje to uszkodzenia. W przypadku Shape-Shift producent deklaruje możliwość zamrożenia zawartości. Dopuszczalne jest też wlewanie płynu o temperaturze do 60°, co w połączeniu z pokrowcem pozwoli otrzymać wodę w cieple przez 2-4 godziny.

Warto też uważać na siłę, z jaką ściska się ustnik na końcu przewodu: silikonowy element udało mi się nadgryźć, co skutkowało delikatnym przeciekaniem do czasu jego zaklejenia.

Wędrówka z nim wymaga też kontrolowania co pewien czas swoich zapasów. Nie widząc ile wody zostało w zbiorniku, możesz przekonać się o tym, gdy zostaną ostatnie krople. No i wymaga starannego, okresowego czyszczenia, zwłaszcza gdy oprócz wody wrzucasz do niego izotonik. Bez regularnego dbania o niego, Twój camelbag szybko może złapać pleśń i to w najmniej dostępnych miejscach. Mój Hydrapack Shape-Shift ma od środka gładkie, śliskie wykończenie, które ułatwia mycie i nie „zbiera” osadów. Mimo to warto zadbać o miejsca gdzie zostaje woda, szczególnie rurkę.

Co do mnie zrezygnowałem już z wlewania do camelbaga czegokolwiek poza czystą wodą. Jeśli potrzebuję izotoniku, rozpuszczam go w małej 500-ml butelce niesionej osobno. O czyszczeniu camelbaga przeczytasz w tym artykule.

Zostaw komentarz